186 obserwujących
2426 notek
5500k odsłon
  683   0

Jak dałem się nabrać na „reformę” sądownictwa w wykonaniu ministra Ziobro

Andrzej Stankiewicz. Fot. PAP/Marcin Obara
Andrzej Stankiewicz. Fot. PAP/Marcin Obara

Jeszcze się Salon24 pod nowym kierownictwem dobrze nie rozkręcił, a już mamy dwa ciekawe wywiady udzielone temu portalowi przez dwóch komentatorów politycznych z najwyższej półki, prof. Antoniego Dudka oraz red. Andrzeja Stankiewicza. To dobrze wróży dla nowej odsłony Salonu.

A teraz do rzeczy.

Dziś, Salon24 opublikował wywiad z Andrzejem Stankiewiczem pt. „Stankiewicz: Ziobro nie zrobił żadnej reformy ” – vide: https://www.salon24.pl/newsroom/1132183,stankiewicz-ziobro-nie-zrobil-zadnej-reformy , w którym red. Stankiewicz stwierdza, że PiS de facto nie zrobił żadnej reformy sądownictwa, tylko obsadził resort sprawiedliwości swoimi ludźmi, którzy w niczym nie są lepsi od tych, których zastąpili.

Zgadzając się w całej rozciągłości z tym, co napisał red. Stankiewicz chciałbym teraz uderzyć się w piersi i uczciwie przypomnieć o tym, jak zrobiłem z siebie „użytecznego idiotę ”, gdyż kierując się dobrymi intencjami i krytykując obecną opozycję działałem nieświadomie na rzecz niecnych interesów politycznych tandemu Kaczyński – Ziobro. Ale UWAGA! - na końcu notki będzie usprawiedliwiająca mnie puenta.

Pod koniec swoich rządów Platforma Obywatelska” tak się rozbrykała, że przestało działać straszenie PiS-em i jesienią 2015 Prawo i Sprawiedliwość idące do wyborów pod hasłem, „nie będziemy robić tego samego, co Platforma Obywatelska ” wygrało wybory, w dodatku z przewagą sejmową, - a ja muszę się ze wstydem przyznać, że przyczyniłem się do tego jednym głosem wyborczym.

Gorzej. Uwierzyłem, iż mając przewagę sejmową, Prawo i Sprawiedliwość rzeczywiście zreformuje uczciwie polski wymiar sprawiedliwości.

I choć dzisiaj palę się za to ze wstydu to jednak, jako rzetelny i zdolny do samokrytyki bloger, ku przestrodze, przypomnę teraz Państwu, co wtedy naiwnie pisałem w opublikowanej na Salonie24 notce pt. „Psychologia zamachu „elit” III RP na nową władzę ”, cytuję fragmenty:

Trzeba sobie powiedzieć jasno, że to, co się obecnie dzieje w Polsce to nie jest, jak pokrętnie wmawia się Polakom walka nowej opozycji z błędami nowej władzy, lecz frontalny i bezpardonowy atak na rząd PIS-u i Prezydenta Dudę stymulowany przez lewackie media, post-komunistyczny Trybunał Konstytucyjny, a także urażone w swej dumie i bucie uniwersyteckie „elity” podwawelskiego Krakówka i mazowieckiej Warszawki, do których zaczynają dołączać satelickie uczelnie w całym kraju.

Chodzi mi o reakcję psychologiczną „elit” III RP na traumę spowodowaną szokującym dla nich wynikiem wyborów prezydenckich i parlamentarnych 2015. W tym noszącym znamiona „zamachu stanu” uderzeniu w nowy rząd i nowego Prezydenta postanowiono wykorzystać uniwersytety, gdzie pod osłoną uczelnianej autonomii opracowuje się mechanizm tego zamachu, a do realizacji tego puczu zdecydowano się także spożytkować etos niezawisłości i niepodważalności orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego…”, koniec cytatu.

Zaś w notce pt. „Różowy matecznik ” – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/683996,rozowy-matecznik pisałem między innymi, cytuję:

„Rada Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego wystosowała uchwałę, w której apeluje do prezydenta Andrzeja Dudy o uszanowanie prawa i wolności obywatelskich. Więc myślę, że najwyższa pora bym wziął to na dekę i jako emerytowany nauczyciel akademicki z blisko czterdziestoletnim stażem napisał, czym był niegdyś, a co sobą reprezentuje obecnie Uniwersytet Jagielloński w Krakowie.

Nie będę się rozwodził nad tym, czym była kiedyś Jagiellońska Wszechnica, bo każdy w miarę rozgarnięty Polak wie, że to najsędziwsza polska uczelnia i jeden z najstarszych uniwersytetów na świecie, który w trakcie wielowiekowego istnienia wypracował bezcenne zdobycze w dziedzinie polskiej nauki, niezmiennie pielęgnował tradycje historyczne i wiele pokoleń patriotów polskich wychował. Ta świątynia nauki polskiej odegrała w przeszłości niebagatelną rolę nie tylko w pogłębianiu wiedzy naukowej, lecz także w kształtowaniu postaw moralno etycznych jej absolwentów w najtrudniejszych okresach polskiej historii.
W czasach współczesnych uczelnia ta oparła się nawet brutalnemu reżimowi komuny i udało jej się obronić autonomię myśli naukowej i poza niechlubnymi wyjątkami tych, którzy poszli na współpracę z władzą ludową i bezpieką, znakomita większość jej uczonych zachowała twarz dochowując wierności etosowi nauczyciela akademickiego.

Niestety ta sztuka nie udała się Uniwersytetowi Jagiellońskiemu w okresie post-komunistycznej Trzeciej Rzeczpospolitej, kiedy to i standardy moralno etyczne tej uczelni sczezły jak niegdysiejsze śniegi. Nasuwają się, więc pytania, jak to możliwe i kto na to pozwolił?

Otóż w okresie III RP na uniwersytecie Jagiellońskim wykształtowały się dwie struktury zarządzania uczelnią. Pierwszą jest niemająca nic do gadania struktura formalna, czyli oficjalne władze uczelniane, które de facto zajmują się administrowaniem uniwersytetem, zaś druga to struktura nieformalna, czyli dzierżąca faktycznie władzę i od 25 lat narzucająca lewackie normy moralno etyczne i ideologiczne trendy klika jajogłowych świętych krów akademickich w znakomitej większości o pezetpeerowskim rodowodzie, jak nie gorzej, której jak dotąd nikt się podskoczyć nie odważył, gdyż tym światopoglądowym hochsztaplerom udało się wprowadzić na uczelni system feudalnego porządku strachu i szantażu.

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka