echo24 echo24
1041
BLOG

Włączcie proszę TVN HD! Apel do miłośników partii Jarosława Kaczyńskiego

echo24 echo24 Społeczeństwo Obserwuj notkę 38
Koncert charytatywny dla Ukrainy

Oprawa muzyczna:  https://www.youtube.com/watch?v=wTjLZwpmufw

Nie bójcie się TVN-u i obejrzyjcie proszę ten koncert, jeśli jesteście przyzwoitymi Polakami!

Koncert właśnie się zaczyna.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)

Post Scriptum

Już pierwsze trzy komentarze nakazują mi coś Państwu przypomnieć.

Jedenastego listopada 2008 roku, kiedy jako niezależny bloger konsekwentnie i bezlitośnie krytykowałem na Salonie24 Donalda Tuska i jego Platformę, - w porze obiadowej, zadzwonił do mnie mój kolega z Warszawy, - zagorzały orędownik Platformy obywatelskiej. Człowiek inteligentny, świetnie wykształcony, jak się to mówi z bardzo dobrego domu, którego zna pół stolicy. Powiedział, że w dniu 90-tej rocznicy odzyskania niepodległości postanowił zadzwonić do swoich przyjaciół z życzeniami.

Zdziwiłem się niepomiernie, gdyż mój znajomy nigdy wcześniej tego nie robił. Po chwili ciszy na wzięcie oddechu znajomy przeszedł do życzeń. W jego głosie wyczułem narastające podniecenie, ale pomyślałem, że pewnie się wzruszył. I wtedy uderzył piorun. Mój znajomy wyrzucił z siebie jednym tchem życzenia następujące, cytuję dosłownie: „Drogi przyjacielu! W dniu dzisiejszego święta życzę tobie oraz wszystkim Polakom, żeby to bydło ze stajni Kaczorów, ktoś nareszcie w sposób metodyczny wyrżnął, co do jednej sztuki, zakopał w głębokich dołach i zalał gaszonym wapnem, żeby z nich nic nie zostało”. Z każdym kolejnym słowem czułem jak w jego głosie się wzmaga niekontrolowana, obłąkańcza nienawiść, co gorsze, że on głęboko wierzy w to, co mówi.

Byłem tak zszokowany, iż zdołałem jedynie wykrztusić, że właśnie jestem w trakcie obiadu i zakończyłem rozmowę. Męczyło mnie jednak, co mogło tego człowieka skłonić do tak wynaturzonej formy nienawiści. I wtenczas przypomniałem sobie mojego przyjaciela Niemca, którego poznałem przed trzydziestu laty. Jest to bardzo zamożny człowiek, inteligentny, dobrze wykształcony, o nadzwyczajnej kulturze. Wspaniały dom, przemiła rodzina, urokliwe dzieci i całe morze życzliwej dobroduszności. Wielokrotnie u niego gościłem. Jednakże za każdym razem jak wracałem od niego do Polski, męczyło mnie pytanie, jak podobni mu Niemcy w czasie Drugiej Wojny Światowej mogli pójść za Adolfem Hitlerem i dokonać tak straszliwych zbrodni. Świat już zna odpowiedź. Otóż ówczesnym Niemcom ich Führer zdołał wtedy wmówić, że byli lepszymi od innych nad-ludźmi. Skutki wszyscy znamy.

Zdarzenie to opisałem na Salonie24 w krytycznej wobec sympatyków Platformy Obywatelskiej notce pt. „Nienawiść wynaturzona ” – vide: https://www.salon24.pl/u/salonowcy/271898,nienawisc-wynaturzona, a bezgraniczne oburzenie postawą mojego kolegi komentujących notkę pisowców nie miało granic.

Próbując sobie wytłumaczyć haniebne zachowanie mojego warszawskiego znajomego uznałem, że był to wynik zmanipulowania tego człowieka przez Gazetę Wyborczą i ówczesne media mainstreamowe, które w setkach artykułów szczuły wtedy orędowników partii Donalda Tuska na sympatyków partii Jarosława Kaczyńskiego, którego w tamtym czasie, jak pokazało życie naiwnie uznawałem za ofiarę bezpardonowych ataków stymulowanych przez elity różowego Salonu III RP.

Ale z biegiem lat moje zdanie o Jarosławie Kaczyńskim i jego partii się zmieniło, bo gdy tylko otrząsnął się z żałoby po tragedii smoleńskiej, rozpoczął zajadłą walkę o odbicie władzy z rąk partii Donalda Tuska, a jedną z form tej walki stały się miesięcznice smoleńskie.

Zrazu myślałem, że intencją tych żałobnych marszów jest rzeczywiście czarna rozpacz Jarosława Kaczyńskiego po śmierci brata i pozostałych ofiar katastrofy smoleńskiej. Ale z każdą kolejną miesięcznicą przekonywałem się, iż rzeczywistym powodem odbywania tych kirowych uroczystości jest cynicznie perfidna gra Jarosława Kaczyńskiego na uczuciach jego elektoratu nazywanego potocznie „ludem pisowskim”. Wtedy po raz pierwszy przejrzałem Jarosława Kaczyńskiego, gdyż zrozumiałem, że ten człowiek pod pozorem walki o sprawiedliwą i praworządną Polskę z premedytacją szczuje swych orędowników przeciwko Polakom sympatyzującym z partią Donalda Tuska. Zrozumiałem, że Jarosławowi Kaczyńskiemu nie o Polskę idzie, lecz o osobiste rozrachunki z Donaldem Tuskiem, który jego zdaniem zabił mu brata, co jak wszyscy pamiętamy wykrzyczał w Sejmie, gdy bez żadnego trybu wskoczył na mównicę – krzyczał do Polaków z opozycji o „kanaliach i zdradzieckich mordach, które zabiły mu brata” – vide: https://www.youtube.com/watch?v=9bHTXU6Juhk  , a cała Polska mogła zobaczyć ile nienawiści było w oczach tego człowieka.

To w czasie smoleńskich miesięcznic Jarosław Kaczyński stworzył „religię pisowską” opartą na wymyślonej przez niego dialektyce bólu i rozkoszy. I trzeba przyznać, że bezsprzecznie utalentowany reżyser miesięcznic smoleńskich „szaman” Jarosław Kaczyński, grając na instrumencie wspomnianej wyżej dialektyki potrafił tak kuglować emocjami „ludu pisowskiego”, by jego kilkuletnie biczowanie z czasem przestało być dla niego narzędziem tortury przechodząc stopniowo w stan swoiście masochistycznej ekstazy. I udało mu się, bo to wtedy zrodziła się trwająca do dnia dzisiejszego irracjonalnie ślepa wiara „ludu pisowskiego” w mit, że wszystko, co robi Jarosław Kaczyński jest dobre dla Polski, - wyartykułowany pamiętnym hasłem: „Ja-ro-sław! Pol-skę-zbaw!”.

Moje zwątpienie w mit o zbawcy narodu Jarosławie Kaczyńskim umocniło się w kilka miesięcy po tym jak jesienne wybory roku 2015 wygrała PiS-owi Platforma Obywatelska, która pod koniec swych rządów tak się rozbrykała, że część z natury przekornych Polaków zagłosowała na PiS, - do czego przyznaję ze wstydem też się przyczyniłem jednym głosem. Na szczęście, jesienne wybory 2015 Prawo i Sprawiedliwość wygrało z przewagą sejmową. Dlaczego na szczęście? Bo ta przewaga sejmowa sprawiła, że Jarosław Kaczyński odsłonił swe prawdziwe oblicze przeradzając się ze smoleńskiego cierpiętnika w łamiącego prawa konstytucyjne butnego i nieliczącego się z tradycją polskiego parlamentaryzmu i opinią społeczną bezwzględnego despotę dążącego wzorem Erdoğana do osiągnięcia władzy absolutnej. I zaryzykuję tezę, że przyczyną tych autorytarnych zapędów Jarosława Kaczyńskiego nie była bynajmniej chęć budowania „lepszej Polski”, lecz wynikająca z kompleksów i osobistych animozji chęć pokazania królowi Europy Tuskowi, który z nich jest lepszy. Ale najgorsze cechy charakteru Jarosława Kaczyńskiego wyszły na jaw dopiero w czasie, kiedy Polskę ogarnęła śmiercionośna pandemia kororawirusa, a Polacy musieli się zmierzyć z narodową tragedią o skali porównywalnej, ba! – stokrotnie przewyższającej skutki katastrofy smoleńskiej, - bo pod Smoleńskiem zginęło kilkadziesiąt ważnych w państwie osób, zaś koronawirus może zabić setki, a może nawet tysiące Polaków. A jednak, czego mu nigdy nie wybaczę, mimo zagrożenia zdrowia i życia rodaków Jarosław Kaczyński celem utrzymania władzy swojej partii zaczął forsować majowy termin wyborów prezydenckich, - choć wiedział, że minister zdrowia przestrzega, iż właśnie na ten okres przypadnie w Polsce apogeum morowej zarazy koronawirusa.

I wtedy zrozumiałem, że ten człowiek i jego miłośnicy, celem zrealizowania obłąkańczego planu „wielkiej Polski ludu pisowskiego” są gotowi na wszystko, a przed oczami stanęła mi kultowa scena z oscarowego filmu „KABARET ” pokazująca, do czego może doprowadzić wmawianie ludziom, że to do nich powinien należeć świat, bo są lepsi od gorszej reszty – vide: https://www.youtube.com/watch?v=Sv7kbtQChJA  (polecam dźwięk na cały regulator i wersję pełnoekranową), - proszę także zwrócić uwagę, że ostatnie słowa tej sceny to pytanie: "Czy nadal uważasz, że możecie ich ukrócić?...".

I czas najwyższy powiedzieć, że Jarosław Kaczyński doprowadził "lud pisowski" do takiej agresji, że gdyby im ktoś dał dzisiaj brzytwy do rąk, to w obronie władzy „dobrej zmiany” bez zmrużenia oka cięliby po oczach każdego, kto myśli bodaj odrobinę inaczej niż oni. Że oni, tak samo jak mój sympatyzujący z Platformą kolega z Warszawy, o którym na wstępie wspomniałem, chcieliby, żeby ich przeciwników politycznych, - cytuję za tym kolegą: "ktoś nareszcie w sposób metodyczny wyrżnął, co do jednej sztuki, zakopał w głębokich dołach i zalał gaszonym wapnem, żeby z nich nic nie zostało ”, koniec cytatu.

Tak. Tak. Ci z gruntu źli ludzie są obłąkani z nienawiści do Polaków, którzy się sprzeciwiają realizacji szalonego planu Kaczyńskiego. A co gorsze ci do szpiku kości zdemoralizowani ludzie, którym całkowicie obce jest pojęcie miłości bliźniego. mienią się polskimi patriotami i wzorcowymi katolikami.

I dlatego właśnie uważam, że wyjazd Jarosława Kaczyńskiego na Ukrainę był pijarowym trickiem, którego przyczyną było przede wszystkim przykrycie draństw PiS, jakich ta partia się dopuściła w łamaniu Konstytucji RP oraz próbach wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej. 

Szczególnie teraz, gdy tuż za polską granicą toczy się wojna, która może także do nas się przenieść, - a w tym samym czasie zdemoralizowany i bezprzykładnie obłudny PiS nadal myśli li tylko i wyłącznie o tym, jak utrzymać władzę, w myśl zasady: "po nich choćby potop".

A to już zahacza o putinowskie metody.



echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (38)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo