Dawno, dawno temu, choć po prawdzie całkiem niedawno, w wielkim Królestwie za Wielką Wodą żył sobie Chłopiec z Twittera. Pod złotą grzywą nosił koronę z pozłacanego plastiku, a w dłoni dzierżył pudełko złotych zapałek, które — jak twierdził — potrafiły rozpalić słońce, zatrzymać wiatr i wygrać każdą wojnę, nawet tę, która jeszcze się nie zaczęła.
Na dzikich polach jego egocentrycznej jaźni majaczyło logo Nagrody Nobla, którą jak sobie wymarzył - przyniesie Melanii osobiście do domu w Mar-a-Lago - przedstawiciel Królewskiej Szwedzkiej Akademii Nauk.
Chłopiec ten nie był bynajmniej biedny jak Dziewczynka z zapałkami Andersena — przeciwnie, był tak bogaty, że aż mu się liczby myliły. Myliły mu się też fakty, mapy, nazwiska i przyczyny ze skutkami, lecz nie przeszkadzało mu to opowiadać ludowi, że wszystko wie najlepiej, najszybciej i najpiękniej.
Gdy lud drżał z zimna niepewności, Chłopiec zapalał jedną zapałkę i wołał:
— „Nigdy nie było tak ciepło! Czujecie? To najlepsze ciepło w historii!”
Zaś, gdy zapałka gasła, zapalał następną i zapewniał:
— „To nie był ogień. To był tylko fake flame.”
Każda zapałka odzwierciedlała jedną z jego obłąkanych wizji: raz był Cesarzem Świata jak Neron grający na lirze, raz Najlepszym Negocjatorem Wszechczasów, raz Zbawcą Demokracji, który demokrację właśnie wyrzucił przez okno, bo mu przeszkadzała w przemówieniu.
W ostatnich dniach ten Chłopiec twierdził, że:
• wojna to pokój, o ile on ją zapowie,
• prawda to kwestia głosowania,
• a jeśli coś się nie zgadza z rzeczywistością, tym gorzej dla rzeczywistości.
Lud słuchał, bo zapałki błyszczały ładnie, a blask zawsze wygląda mądrzej niż mrok myślenia.
Jednak gdy nadeszła noc naprawdę mroźna, wszystkie zapałki wypaliły się naraz. Nie zostało ani ciepło, ani światło — tylko dym, zapach siarki i echo wielkich słów, które nie grzały nikogo poza samym Chłopcem.
Rano znaleziono go siedzącego na tronie z pustym pudełkiem w ręku, lecz zadowolonego z siebie i święcie przekonanego, że wygrał wszystko, choć jego królestwo właśnie sczezło, szukało ogrzewania, miejsca na mapie świata i bodaj odrobiny nadziei na przyszłość.
Morał
Kto całe życie ogrzewa się własnymi złudzeniami, ten w końcu zostaje sam - jak lód topniejący w świetle reflektorów.
Bo tak to już jest, że polityk, który myli bajkę z rzeczywistością, kończy nie jako bohater - lecz satyr historii.
Tymczasem Donald Trump obraża kombatantów NATO i pamięć o polskich żołnierzach, którzy za tę ideę życiem zapłacili, zaś w Minneapolis, mimo trzydziestostopniowych mrozów wielotysięczne protesty przeciwko Donaldowi Trumpowi rosną jak ciasto drożdżowe...
Krzysztof Pasierbiewicz - @Echo24 (em. nauczyciel akademicki oraz niezależny bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla naszego państwa)
Najtrafniejszy komentarz:
@skamander [26 stycznia 2026, 17:26]
Panie Krzysztofie, nie dostrzegłem na blogu pisowskiego komentatora, który odniósłby się do meritum Pana notki. Pojawiają się docinki, głupoty, pomówienia, a pan Partyk całą swoją epistołę sprowadził do prymitywnej erystyki. „Bajki o Chłopcu z Twittera”, „kopanie po kostkach” – to etykiety, które mają wykonać robotę emocjonalną. Nazwy jednak nie zastępują argumentów. Co dokładnie w Pana satyrze jest błędne – fakt, wniosek czy założenie? Tego ów pan nie potrafił już określić.
„A na własnym podwórku? Gdzie słowo o swoim Donaldzie?” – to przeniesienie sporu z Trumpa na „twoich”. Czyli nic wartościowego: jedynie usilne staranie o deprecjonowanie Osoby w oczach innych komentatorów. To charakterystyczne dla prostackiej erystyki. Schopenhauer w grobie się przewraca.
Strach pomyśleć, dokąd pan Trump prowadzi Amerykę i resztę demokratycznego świata. Już dawno zapałka zgasła, a ten człowiek kroczy jak dziecko we mgle. Jest jednak nadzieja, że mgła ustąpi i dziecko będzie szło drogą uprzednio wyznaczoną – pan Trump raczej już niczego przed sobą nie widzi. Ale nie idzie sam: ciągnie za sobą miliony ludzi. I to jest tragedia, która dotknęła także naszych rodzimych ślepców, którzy dołączyli do tego korowodu, krzycząc: Donald, Donald, Donald…



Komentarze
Pokaż komentarze (28)