echo24 echo24
237
BLOG

Mój blog to nie Hyde Park

echo24 echo24 Rozmaitości Obserwuj notkę 29
Czemu korzystam z narzędzi udostępnionych przez administrację portalu Salo24: „Usuń” i „Zablokuj autora”

Od szesnastu lat prowadzę na Salonie24 swój autorski blog. W tym czasie opublikowałem blisko cztery tysiące tekstów. Czytelnicy pozostawili pod nimi dziesiątki tysięcy komentarzy, a licznik odsłon przekroczył siedem milionów.

Na portalu występuję pod obowiązkowym nickiem „Echo24”, ale każdy felieton podpisuję własnym imieniem i nazwiskiem, dodając, że jestem blogerem niezależnym. Uważam bowiem, iż autor powinien mieć odwagę odpowiadać za swoje słowa twarzą, a nie maską.

Od wielu lat nie szczędzę krytycznych uwag pod adresem Prawa i Sprawiedliwości. Jest więc czymś całkowicie naturalnym, że moje teksty wywołują emocje i polemiki. Nie tylko mnie to nie przeszkadza, ale wręcz cieszy. Gdyby wszyscy myśleli jednakowo, felietony byłyby zbędne, a biblioteki można by zamienić na magazyny z lustrami.

Nigdy nie oczekiwałem jednomyślności. Oczekuję jedynie tego, co w cywilizowanym świecie uchodzi za rzecz oczywistą – aby na argument odpowiadać argumentem, a nie obelgą.

Niestety, od lat znaczna część komentarzy nie ma z polemiką nic wspólnego. Nie są próbą dyskusji z tekstem. Są próbą dyskusji z autorem. Zdarza się, że zamiast rzeczowych kontrargumentów pojawiają się inwektywy, insynuacje, pomówienia, prowokacje albo całe kaskady wpisów, których jedynym celem jest przykrycie meritum notki hałasem.

Nie obrażam się na krytykę. Trudno jednak prowadzić rozmowę z oszołomami, którzy zamiast zaproszenia do dyskusji przynoszą megafon.

Dlatego korzystam z narzędzi udostępnionych przez administrację portalu: „Usuń” i „Zablokuj autora”.

I wtedy nieodmiennie słyszę zarzut:

— Cenzura!

Pozwolę sobie uprzejmie zauważyć, że słowo to zrobiło w ostatnich latach zawrotną karierę. Dziś dla niektórych cenzurą jest już wszystko, z wyjątkiem własnej niechęci do przestrzegania elementarnych zasad kultury.

Cenzura polega na odbieraniu człowiekowi prawa do głoszenia jego poglądów.

Ja nikomu takiego prawa nie odbieram.

Każdy może założyć własny blog. Każdy może pisać, co uważa. Każdy może zgromadzić wokół siebie grono czytelników. Internet daje takie możliwości niemal bez ograniczeń.

Nie istnieje jednak prawo do urządzania wiecu na cudzym blogu.

I właśnie tu dochodzimy do sedna.

Mój blog nie jest Hyde Parkiem.

Nie jest londyńskim Speakers' Corner, gdzie każdy oszołom może wejść na skrzynkę i przemawiać tak długo, aż znudzą się słuchacze.

Mój blog jest moim autorskim salonem.

Zapraszam do niego wszystkich ludzi dobrej woli – również tych, którzy mają poglądy całkowicie odmienne od moich. Bardzo często z największą przyjemnością odpowiadam na komentarze osób, które się ze mną nie zgadzają, o ile odnoszą się do tekstu, a nie do autora.

Bo spór jest solą demokracji.

Awantura jest tylko hałasem.

Różnica między jednym a drugim jest mniej więcej taka, jak między koncertem filharmonii a konkursem na najgłośniejsze uderzenie w patelnię.

Nie usuwam komentarzy dlatego, że są krytyczne. Usuwam je wtedy, gdy przestają być komentarzami.

Nie blokuję ludzi za poglądy. Blokuję tych, którzy najwyraźniej pomylili debatę z pyskówką.

Ktoś może powiedzieć, że to zbyt surowe.

Być może.

Ale przez szesnaście lat nauczyłem się jednego: autor felietonów powinien poświęcać czas na pisanie kolejnych tekstów, a nie na codzienne arbitrażowe rozstrzyganie sporów z zawodowymi pieniaczami. Gdybym próbował odpowiadać każdemu, kto postanowił urządzić sobie wycieczkę na mój blog, nie napisałbym ani jednego następnego felietonu.

Dlatego wszystkich Czytelników, którzy chcą rozmawiać – serdecznie witam.

Tych, którzy chcą wyłącznie krzyczeć – odsyłam z pełnym szacunkiem do miejsc przeznaczonych do krzyczenia, czyli do spamu.

Mój blog powstał po to, aby wymieniać myśli.

Nie po to, aby wymieniać obelgi.

I dlatego pozostanę jego gospodarzem.

Nie cerberem ani cenzorem.

Po prostu gospodarzem, który wierzy, że gościnność nie polega na tym, aby pozwalać wynosić meble z własnego domu.

Krzysztof Pasierbiewicz

bloger niezależny

Post Scriptum

@ALL

Do notki dodano tylko trzy merytoryczne komentarze. Reszta to pisowski hejt, który musiałem usunąć nie tylko ja, lecz także musiał to uczynić Administrator serwisu.

UWAGA: Na moją prośbę, ilustrację notki wykonała sztuczna inteligencja.


Zobacz galerię zdjęć:

echo24
O mnie echo24

emerytowany nauczyciel akademicki, tłumacz, publicysta, prozaik, bloger niezależny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Rozmaitości