166 obserwujących
1743 notki
3833k odsłony
6747 odsłon

Wildstein dziwnie spuścił z tonu przy Woleńskim

Wykop Skomentuj29

 

W środę 10.10.212 odbyło się w Krakowie spotkanie:
 
Uniwersytet w państwie policyjnym
„Krakowska Loża Historii Współczesnej”
Kraków, 10.10.2012
 
Tematem spotkania była dyskusja o książce profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego Piotra Franszka pt. Jagiellończyk. Działania Służby Bezpieczeństwa wobec Uniwersytetu Jagiellońskiego w latach 80.XX wieku, w której udział wzięli: Autor, profesor Jan Woleński (UJ) i Bronisław Wildstein. Spotkanie prowadził Roman Graczyk.
 
Spodziewałem się nad wyraz ostrej dyskusji na ten drażliwy temat, ale nic z tego.
 
Najogólniej mówiąc, profesor Woleński potwierdził, co już wielokrotnie deklarował, że jest zdecydowanym przeciwnikiem szeroko pojętej lustracji, a co za tym idzie nie widzi potrzeby kontynuacji procesu lustracyjnego nauczycieli akademickich Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dla poparcia swojej tezy przytoczył takie argumenty, jak brak szkodliwości czynu (na jakiej podstawie?), poparcie jego stanowiska przez "większość" uczelnianych kolegów  (których?), a także, uwaga!, jego przewodnictwo Komitetu Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk (z czyjej rekomendacji???).  Tych pytań Bronisław Wildstein niestety profesorowi Woleńskiemu nie zadał i choć żywię do pana Widsteina niezmienny szacunek, mam do niego o to odrobinę żalu.
 
Bowiem profesor Woleński gładko się przeslizgnął nad problemem bezprzykładnie haniebnej działalności donoszących na kolegów szpicli i konfidentów. A pan Wildstein, moim zdaniem zbyt miękko zareagował na to przemilczenie. Bo michnikowska metoda czynienia z oprawców bohaterów, vide Maleszka, domaga się bezwzględnego potępienia, czego niestety w dyskusji interlokutorów mi zbrakło, poza incydentalnie ostrą wymianą zdań pomiędzy profesorem Woleńskim i prowadzącym spotkanie Romanem Graczykiem.
 
Bo o plugawych draństwach i postawach nauczycieli akademickich łamiących kręgosłupy moralne stunentów trzeba krzyczeć i trąbić z Wieży Mariackiej, co godzinę na cztery świata strony!!! Póki nie jest za późno!
 
Bronisław Wildstein próbował, co prawda na początku spotkania kontrować argumenty profesora Woleńskiego, ale w miarę upływu czasu, w przeciwieństwie do pana profesora, jakość dziwnie ucichł i nie był to ten Wildstein, którego Polska zna z wystąpień u Pospieszalskiego!!! Raptem uleciała gdzieś jego waleczność. Był jakoś dziwnie układny, uniżony, nieśmiały, spolegliwy i zupełnie nie w jego stylu strusiowato nielotny.
 
I aż się boję pomyśleć, dlaczego!
 
Lęk przed pręgierzem poprawności politycznej? Strach przed ostracyzmem galicyjskiego salonu? Bojaźń przed krytyką Krakowskiej Loży Historii Współczesnej? Kompleks etosu Uniwersytetu Jagiellońskiego? A może dwulicowość? Koniunkturalizm? Wolnomularska solidarność? Sekretne porozumienie ? (z kim i dlaczego?)... Wentyl polityczny?... A może śpieszył się do pociągu? Nie wiem.
 
Próbowałem podkręcić atmosferę beznamiętnego spotkania zabierając kontrowersyjny głos w dyskusji, ale nie znalazłem wsparcia ze strony Bronisława Wildsteina, patrz:
 
 
Podobnie, bez echa przeszedł rozdzierający głos pana Adama Macedońskiego.
 
Tyle moich refleksji.
 
A może komentatorzy pomogą mi odpowiedzieć na nurtujące mnie pytania???
   
Każdy, kto te filmy obejrzy, będzie mógł sobie wyrobić własne zdanie. Ale proszę obejrzeć te filmy bacząc na każde słowo uczestników krakowskiego spotkania. 
 
Ponieważ znam dobrze jednego z interlokutorów i nie chcę być stroną w polemice komentatorów mojej notki, tym razem wyjątkowo nie będę odpowiadał na komentarze.
 
Natomiast nie ukrywam, iż liczę na ożywioną dyskusję Internautów.
 
Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki)
 
Post Scriptum
Nad tekstem, obok fotografii ze spotkania, załączyłem również skan mojego listu przedrukowanego przez „Newssweek” (20/2005) stanowiącego punkt wyjściowy mojego głosu w dyskusji.
 
Polecam również:
Zrób coś dla polski – Wystąpienie w Księgarni GP w Krakowie
Nabrani przez Redaktora – dedykowane salonowi III RP
Ta wstrętna przeszłość
 

Zobacz galerię zdjęć:

K. Pasierbiewicz "Nabrani przez redaktora" Newsweek 20/2005
K. Pasierbiewicz "Nabrani przez redaktora" Newsweek 20/2005
Wykop Skomentuj29
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale