UWAGA! Drażliwy przekaz tylko dla kumatych!
Wszyscy już chyba widzą jak kompromitująco rozbieżne, a więc niewiarygodne są prognozy sondażowe poszczególnych instytucji mających wpływ na kształtowanie świadomości społeczno-politycznej Polaków przymierzających się do niedzielnych wyborów.
Powiem więcej. Powtarzalność tego zjawiska w ciągu ostatnich dekad ewidentnie wyklucza element przypadku wskazując, że są to sterowane działania.
Powiem więcej. Alarmistycznie ważnym jest fakt, że działania naszych ośrodków sondażowych były i są wspomagane przez tak zwane „autorytety” szeroko pojętej socjologii polskiej ulokowane na uniwersytetach, a także w Polskiej Akademii Nauk. Mam na myśli oportunistycznych „ekspertów” z profesorskim cenzusem naukowym.
I tutaj zaczyna się krytycznie ważny problem. Bowiem, o ile politycy w pewnym sensie mogą „manipulować” prawdą, to naukowcom takich rzeczy czynić nie wolno, gdyż sprzeniewierzają się tym samym etosowi profesora uniwersyteckiego.
Ale co to, kogo obchodzi? Jak życie pokazuje w opiniotwórczym środowisku akademickim normy moralno etyczne już praktycznie nie obowiązują, a obserwowane ostatnio rozbieżności i skoki sondażowe można tłumaczyć dwojako. Albo metodyka przeprowadzania badań była niewłaściwa, albo w sposób świadomy ukrywa się, bądź manipuluje rzeczywistymi wynikami, czyli przekładając to na kodeks rzetelności badań naukowych, w pierwszym przypadku mamy do czynienia z błędem sztuki, w drugim natomiast z zafałszowywaniem prawdy naukowej. A nazywając rzecz po imieniu, w obu przypadkach mamy do czynienia nie tylko z kompromitacją, lecz nie bójmy się tego powiedzieć, z „kryminalizacją” badań sondażowych.
Już w roku 2011 pisałem, że czas najwyższy, by dla dobra polskiej demokracji podjąć szeroko zakrojoną dyskusję na ten równie drażliwy, co palący temat, ale to moje blogerskie pisanie oczywiście nie przebiło się do mediów i sprawa zdaje się być nadal nietykalnym tabu, a utytułowani naukowo mafiozi są praktycznie bezkarni i nadal mieszają ludziom w głowach zależnie od politycznej koniunktury.
Tym razem sytuacja jest jednak krytycznie doniosła, gdyż niedzielne wybory zdecydują o przyszłym losie Polski na całe dziesięciolecia, jeśli nie na zawsze. I to nie jest bynajmniej histeryczna afektacja prawicowego blogerskiego oszołoma, lecz wyniesiona z patriotycznego domu troska o to, co się stanie z Polakami, z naszymi dziećmi i wnukami? Co się stanie z naszym państwem? Albowiem niedzielne wybory są pod względem systemowo ustrojowym równie ważne, jeśli nie ważniejsze, niż wybory 1989, kiedy nie było jeszcze Unii Europejskiej.
Dlatego właśnie dałem taki, a nie inny tytuł notki. Proszę także zważyć, że wzywam do nieoglądania się na niemiarodajne sondaże i głosowania, jak nakazuje serce, a nie rozum.
A wiecie, dlaczego namawiam do tak „irracjonalnych” czynów.
Bo uważam, że doprowadzono Polskę do takiej degrengolady mentalnej, iż racjonalne argumenty już na ludzi nie działają. Że umysły znakomitej większości Polaków zostały metodycznie zmącone przy udziale zakłamanych mediów mainstreamowych.
Co zatem robić? Na co się zdać?
Odpowiadam. Nie sugerujmy się sondażami i nie słuchajmy pokrętnych podpowiedzi różnej maści koniunkturalnych mędrców naznaczonych post-komuszym piętnem i słuchając głosu serca i sumienia zawierzmy jeszcze raz naszej polskiej duszy! Naszej zakodowanej w genach narodowej intuicji, która nam nie takie zawieruchy przetrwać pozwoliła w imię obywatelskich ideałów wyrosłych z wielowiekowej tradycji kulturowo niepodległościowej Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, której godność ostatnimi laty tak arogancko splugawiono.
Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki)
Post Scriptum
Komentatorka / Komentator piszący pod nickiem ZEFIREK5 napisał/a, cytuję: "Nie spodoba się panu prezesowi Pańskie nawoływanie...", koniec cytatu. Więc jej/jemu odpowiedziałem, że z największym szacunkiem dla pana Prezesa idąc do urny wyborczej będę słuchał wyłącznie głosu własnego sumienia. I jeszcze dodałem, że nie docenia inteligencji Jarosława Kaczyńskiego, który z pewnością właściwie odczyta przekaz mojej notki.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)