Tadeusz Hatalski
Kapitan statków morskich, aktualnie na lądzie.
62 obserwujących
484 notki
785k odsłon
  1835   11

Platforma dyszy żądzą władzy ...

Natura człowieka objawia się uczuciami wyższymi, takimi jak empatia, czułość, dobroć i inne. Ale w naturze człowieka są też uczucia niskie – chciwość, skąpstwo, lubieżność, itd ... Generalnie uczucia wyższe to altruizm, a uczucia niskie to żądze. Kierować się jakąkolwiek żądzą nie jest dobrze. A dyszeć żądzą to już całkiem źle.

W czasach, gdy rządziła Platforma a PiS był w opozycji i dążył do wygrania wyborów (i zdobycia władzy, co w systemie demokratycznym jest rzeczą jak najbardziej naturalną i oczywistą), na porządku dziennym były oskarżenia, że J. Kaczyński albo (zamiennie) PiS ‘dyszą żądzą władzy’. Żądza władzy była epitetem, który miał stygmatyzować zarówno Jarosława Kaczyńskiego jak i zwolenników PiS-u jako ludzi złych i kierujących się niskimi pobudkami. Ironią takiej argumentacji było to, że używali jej ludzie, którzy przecież władzę zdobyli i ją sprawowali. Jak wytłumaczyć taki dysonans poznawczy? No cóż, filozofia Kalego z powieści H. Sienkiewicza albo bardziej współczesne ‘dwójmyślenie’ opisane przez Orwella w ‘Roku 1984’ mogą być jakimś wyjaśnieniem. Ale spuśćmy zasłonę milczenia na meandry myślowe, naszych lewicowo-liberalnych polityków, których jedyną motywacją w dążeniu do zdobycia władzy jest poświęcenie i altruizm …

Od czasu, jak w 2015 roku (a potem 2019) PiS wygrał wybory i już drugą kadencję sprawuje władzę a Platforma dwoi się i troi, aby tę władzę PiS-owi odebrać, zarzuty o żądzy władzy jakoś przycichły [1]. Wygląda na to, że nawet, pełni intelektualnej erudycji, politycy Platformy dostrzegli fałszywą nutę w tych oskarżeniach. W związku z powyższym, wynajdują jak mogą, tematy zastępcze. I w ciągu tych lat, od ostatnich przegranych wyborów (i poprzednich), te zastępcze tematy były różnie ujmowane - demokracja, dyskryminacja kobiet, LGBT, itd. … Do koloru i wyboru, w zależności od sytuacji i okoliczności.

Natomiast w ciągu ostatnich miesięcy, wiodącym tematem zastępczym jest praworządność. I niewątpliwie z tym tematem politycy (i zwolennicy) Platformy wiązali duże nadzieje. Otóż, niezależnie od tego, że stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, jest stanowiskiem wyłącznie administracyjnym i reprezentacyjnym to faktem jest, że DT będąc przez 5 lat, owym ‘królem’ Europy (copyright B. Borusewicz) miał czas i możliwości wyrobić sobie relacje z ‘wieloma kanclerzami i premierami’, których w takim porządku i w takiej liczbie wymienił, chwaląc się tym, że był w Brukseli i załatwił pieniądze dla Polski.

Ktoś naiwny, mógłby zapytać, w takim razie, dlaczego eurodeputowani PO (której przewodniczący noce zarywa, aby załatwić dla Polski pieniądze) in gremio głosowali za rezolucją przeciwko wypłaceniu Polsce pieniędzy? Ale, takim dysonansem między słowami a czynami, były przewodniczący Rady Europejskiej, głowy sobie nie zawraca.

Nie zawraca sobie również głowy również tym, że naruszanie praworządności w Polsce, to zwykły fejk. Taki sam fejk, jakim są strefy wolne od LGBT, zagrożenie demokracji, dyskryminacja kobiet itd. Fejki powtarzane z uporem godnym lepszej sprawy, w jednym jedynym celu. Zdobyć władzę! Choć oni kładą akcent inaczej - odsunąć PiS od władzy. Po to przecież Donald Tusk tutaj wrócił. Podobno miał wrócić na białym koniu. Ale praworządność wydała się lepszym wierzchowcem. Więc wrócił na praworządności. Ale po ostatnich wieściach z Brukseli (że jednak pieniądze będą), wygląda na to, że ten koń praworządności, jakiś ochwacony jest czy co.

I jeszcze słowo w sprawie tytułu. Absolutnie nie mam Platformie za złe dążenia do władzy. Jak już wspomniałem wcześniej, dążenie opozycji do przejęcia władzy, to w demokracji rzecz naturalna i oczywista. Taki jest m.in. sens i cel istnienia opozycji. Natomiast, jeżeli chodzi o metody, które Platforma stosuje dążąc do tego celu, to już inna bajka.

[1] GW jednak temat ten grzeje nieustanie. Ostatnio M. Olejnik tak to ujęła „Czy żądza władzy pozbawiła jego [J. Kaczyńskiego] i jego partię ludzkich uczuć?” [Oto, co wyleciało z puszki Kaczyńskiego, wyborcza.pl]. Artykuł dotyczy sytuacji humanitarnej na granicy polsko-białoruskiej. Nie można oczywiście być obojętnym na cierpienie uchodźców i ich dzieci. Ale przecież jesteśmy zwykłymi ludźmi i nie jesteśmy w stanie ogarnąć wszystkich cierpiących na świecie (dorosłych i dzieci), swoją efektywną pomocą. Żeby jakoś wyjść z tego moralnego impasu pomocna jest zasada ordo caritatis. Zasada ta określa porządek miłosierdzia. I w ramach tej zasady najpierw jest rodzina i najbliżsi, później własny naród, a potem inni. I tą zasadą, oprócz dbania o nienaruszalność naszych granic, kieruje się polski rząd a w nim J. Kaczyński. Ale p. Monika o tym nie wie (a może tylko udaje, że nie). Pani Monika natomiast wie, że Jarosławem Kaczyńskim kieruje żądza władzy.

Lubię to! Skomentuj53 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka