186 obserwujących
1992 notki
3319k odsłon
3176 odsłon

Notka o nuworyszach

Wykop Skomentuj71

image

Nuworysze, ludzie nowobogaccy w każdym czasie historycznym i pod każdym Słońcem zachowują się identycznie. Wszystko musi być na pokaz. Bogactwo musi kipieć, ukazana być musi moc pieniądza. 

Prestiżu i omnipotencji owych nuworyszy też zabraknąć nie może. Nuworysze są jak fabrykant Müller z " Ziemi obiecanej " 

Na pytanie architekta w jakim stylu chciałby pałac, odpowiedział bez wahania 

- W każdym, stać mnie na każdy. 

image

Tak też prawdopodobnie było z kamienicami św. Krzysztofa i św. Mikołaja w Kazimierzu Dolnym. Braci Przybyłów, Mikołaja i Krzysztofa stać było na wszystko, o czym zaświadczają fasady dwóch najważniejszych kazimierskich kamienic. Wiem, że zaraz posypią się gromy, bo każdy opis Kazimierza zaczyna się od kamienic Przybyłów i każdy opis jest pełen zachwytów. Ja się zgadzam, że te kamienice mają ogromną wartość historyczną, cudem jest, że przetrwały liczne pożogi doświadczane przez to jedno z najbardziej uroczych, polskich miast, ale na moj gust niestety zalatują kiczem. Kamienice są identyczne, różnią się jedynie attykami oraz szaleństwami, ówczesnego architekta. Czegóż tam nie ma ?

image


image

Jest wszystko, bo na wszystko było Przybyłów stać do tego stopnia, że podobno wspierali nawet samego króla drobnymi kredytami. Dwie największe figury na fasadzie to informacja właścicielska. Figura św. Mikołaja z pastorałem zaświadcza o tym, że w owej kamienicy mieszkał Mikołaj Przybyła, człowiek majętny, kupiec handlujący zbożem, fundator miejscowej fary. Święty Krzysztof z dzieciątkiem Jezus to oczywiście kamienica Krzysztofa Przybyły, brata Mikołaja. I na tych dwóch, dość nieporadnych, nieproporcjonalnych figurach należało poprzestać, dodając nieco skromniejsze attyki oraz oszczędnie szafować renesansową klasyką. Detalami. Niestety nieznany z imienia i nazwiska architekt rozszalał się i umieścił na elewacji wszystko co w kazimierskim wapieniu mogli wydłubać miejscowi kamieniarze. Całość nie bardzo przypadła mi do gustu, nie pierwszy raz. Choć z drugiej strony, czy to źle ? za każdym pobytem w Kazimierzu " poczytam " sobie z kamienic co innego. 

image

Fara i dom Kiffenrów. Proj. Jana Witkiewicza, brata Stanisława 

Jednak za każdym razem przechodzę sobie wyschnięty do cna strumyk Grodarz i idę na ulicę Senatorską, pod kamienicę Celejów. Tu moje poczucie estetyki uspokaja się nieco.

image


image

Kamienica Celejów 

image


Dziwne te dwie kamienice, bracia Przybyłowie nie byli przecież bogaczami w pierwszym pokoleniu. Ojciec Bartosz być może tak. Na pewno przybył skądś do Kazimierza ( o czym zaświadcza nazwisko ) i rozpoczął żmudną, kupiecką drogę dochodzenia do majątku. W czasach Krzysztofa i Mikołaja Przybyłowie byli już rodem mocno w Kazimierzu zasiedziałym. Kupiectwem trudnił się również młodszy brat Mikołaja i Krzysztofa, a Mateusz - brat stryjeczny był nawet burmistrzem Kazimierza. 

Stać Przybyłów było na wszystko, niestety wynajęli dość miernego architekta. A wystarczyło skonsultować sprawę z włoskimi mistrzami akurat mocno zaangażowanymi w Zamościu. To tak blisko, rzut beretem. Ledwie 130 km, koniem w trzy dni, a rozstawnym koniem kurierskim w dwa dni. Niestety, jest jak jest i inaczej nie będzie. Po co sobie zaprzątać głowę sprawami, na które wpływu nie mamy. Trzeba jechać dalej. 

image


image

W dzień targowy na rynku kazimierskim 

image

Kamienica Gdańska 




Wykop Skomentuj71
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości