184 obserwujących
2006 notek
3357k odsłon
1906 odsłon

Cheers ! Jerzy, Twoje zdrowie ( 3 )

Wykop Skomentuj73

Naszemu Szanownemu Koledze Jerzemu B. wielkiemu miłośnikowi dobrych win    

                                                                                                      Dedykuję 

Jerzy wracaj do zdrowia czym prędzej i wracaj do nas. Mam nadzieję, że toast szklaneczką whisky za zdrowie zatwardziałego miłośnika win, nie będzie nietaktem. 

          image

Produkty królewskiej destylarni Lochnagar 

Na czym to stanęliśmy po ostatniej szklaneczce ? Na beczkach ? Trochę za szybko to idzie, przecież motto destylarni Glengoyne brzmi : Unhurried since 1833. Zatem słusznie zauważa któryś z komentatorów, że za szybko i że pomijam inne gatunki whisky np. single grain, że nic o trudnej sztuce blendowania itp. Zatem trzeba zacząć od początku, choć mam świadomość, że sporów w kwestii whisky nie da się wyeliminować, bo jak mawiają specjaliści, opinii na temat whisky jest tyle ilu jest fanów gustujących w tym niezwykłym napoju. Najpierw wyjaśnienie i od razu kwestia sporna. Według ortodoksów, aby coś uchodziło za whisky musi powstać z wody, ze słodu jęczmiennego i drożdży, oraz musi być poddane dwukrotnej destylacji. Single grain w zasadzie nie jest bytem samodzielnym, powstaje z innych zbóż niż jęczmień, destylacji poddawana jest nie w klasycznym alembiku tylko w kolumnach destylacyjnych, pracujących w systemie ciągłym, a nie w oparciu o jednorazowy wsad zacieru, jak single malt. Single grain, łagodniejsza od single malt używana jest w procesie blendowania głównie do temperowania zbójeckiego charakteru highlandzkiego bimbru. Kolumna destylacyjna jest technicznie sprawniejszym aparatem więc surówka jest produktem czystszym, pozbawionym wiekszości kongenerów odpowiadających za nieprzyjemny zapach i smak bimbru. Sama produkcja whisky nie jest zadaniem skomplikowanym, o czym wie każdy mający rodzinę na Podlasiu, bądź u podnóża Gór Świętokrzyskich. Potrzebujemy wody, jęczmienia i drożdży gorzelnianych.


image

Zanim z jęczmienia powstanie zacier musi zostać poddany procesowi słodowania, czyli musi zostać zroszony, by ruszył proces kiełkowania, by za robotę wzięły się enzymy, by pojawił się w niepozornym ziarenku cukier, ulubione pożywienie drożdży, który w wyniku przemiany materii zostanie przerobiony na coś co lubią organizmy o wiele bardziej skomplikowane od drożdży. Organizmy, które potrafią ów produkt zblendować i zabutelkować. Nikt tego nie zrobi lepiej niż człowiek. Proces kiełkowania musi zostać przerwany w odpowiednim momencie, by wysadzający nosa kiełek nie zużył wszystkiego co w ziarnie wartościowe. Od doglądania tego procesu są mistrzowie - słodownicy i to jest ich zmartwienie. Kiedyś każda destylarnia miała swoją słodownię, dziś spora część z nich zamawia słód w niezależnych słodowniach. Oczywiscie nie chodzi o to, że mniejsze, własne słodownie nie potrafią właściwie przeprowadzić procesu słodowania. Kłania się ekonomia i koszty : wielkie słodownie, w masowej produkcji są w stanie dostarczyć tańszy słód. Dziś w wielu destylarniach pamiątką po słodowniach są charakterystycznie kominki suszarni. Przerwanie procesu kiełkowania odbywa się w suszarni, zwanej z angielska " kiln " Najpiękniejsze kilny - z tym, że do chmielu - bardzo charakterystyczne, napotkamy w Kent. Czasem warto z Dover do Londynu pojechać lokalnymi drogami. Zobaczysz więcej.


image

Słodownia 

Ponieważ jedynym najtańszym źródłem energii był w Szkocji torf, więc ten ulubiony przez koneserów torfowy bukiet w szklaneczce whisky, to ślad po suszeniu słodu. Dziś najpopularniejszą torfówkę destylują w regionie Islay : peated & briny. Ponieważ branża destylarska nie jest tak niebezpieczna ( żony mają odmienne zdanie ) jak inne branże spożywcze, więc słodownik - pierdoła, niepotrafiący właściwie przeprowadzić procesu słodowania nie jest dla nas zmartwieniem. Wyobrażamy sobie cukiernika, który do ciasta na biszkopty sypie omyłkowo 2 szklanki soli ? albo piekarza nie pilnującego temperatury pieca ? Oczywiście klęska zawodowa. W branży, o której mowa, pomyłki zawsze są przekuwane w sukces. Dzięki takiej pomyłce i dzięki słodownikowi - nieudacznikowi możemy dziś cieszyć się np. porterem, czy guinnessem. 

Słód po rozdrobnieniu i zaprawieniu wodą ze strumienia podgrzaną do 34 stopni ( nie mniej i nie więcej ) trafia do kadzi fermentacyjnej i zostaje zaprawiony drożdżami. Tu znowu co smakosz to opinia. Jedni uważają, że materiał z którego wykonana jest kadź nie ma znaczenia, inni że tylko drewniana kadź gwarantuje właściwy proces fermentacji. A już kadź z oregońskiej sosny jest najlepsza. Zatem zwolennikom tej teorii polecam jedynie produkty z destylarni Glendronach, pracującej wyłącznie na kadziach drewnianych. Niestety większość kosztujących whisky jest zdana na kadzie z " nierdzewki " Cóż wymogi nowoczesności i przepisy o zachowaniu higieny. Ja jestem zwolennikiem drewna, bo drewno " żyje " i proces fermentacji wzbogaca. Sama fermentacja to proces dość krótki. Przyjmuje się, że po 50 h przefermentowany zacier można pompować do alembika. Ponieważ jednak mamy do czynienia z whisky inni zakrzykną : skandal ! za krótko... i wybiorą destylarnię Dufftown, której naprawdę się nie spieszy i proces fermentacji przeprowadza aż przez 120 godzin. Jaki jest zatem " złoty czas " fermentacji, kto wie, kto znajdzie ? To niemożliwe, tak samo niemożliwe jak znalezienie kwiatu paproci. Po trafieniu do alembika zaczyna się właściwy proces produkcji.

Wykop Skomentuj73
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości