213 obserwujących
2149 notek
3791k odsłon
  1791   9

Za granicą w Pasymiu

Opuścimy teraz na krótko gościnną Warmię z jej przebogatą historią i zahaczymy o Mazury. Oczywiście Warmii nie opuszczamy na zawsze, bo już na 6 października mam kolejną rezerwację, w związku z czym mam zamiar odwiedzić Pogezanię, ziemię Bartów, Galindię, a jak pozwoli czas to i Jaćwież. Cóż to jest przeprawić się w Wierzbie przez Bełdany do Jaćwieży ? Łatwe. 

Tymczasem jednak sforsujmy dość typową granicę Warmii, która w wielu miejscach miała charakter naturalny i biegła wzdłuż rzek, w poprzek jezior, czasem od Prus oddzielały ją nieprzebyte bory, jak Puszcza Napiwodzka, czy bagna wokół Gryźlin, Miodówka i Ameryki ( jest taka wieś ) W miejscu, które wybraliśmy granica biegnie w poprzek jeziora Kośno, którego forsować nie musimy, wystarczy przejść rzeczkę Kośnę i przesieką do pierwszej mazurskiej wsi Krzywonoga, którą komisja prof. Srokowskiego przemianowała bez zbędnych ceregieli i dość zgrabnie z niemieckiej Krummfuss ( krzywa stopa )

image

Ustalanie granic w oparciu o naturalne obiekty było koniecznością w czasach kiedy nie było doskonałych przyrządów geodezyjnych, wykształconych geometrów, o satelitarnej geodezji nie wspominając. Takie naturalne granice pozwalały unikać wielu konfliktów " o miedzę " Co było w przeszłości zjawiskiem dość powszechnym. 

A to wyniknął spór między miastami o podbieranie drewna z lasu miejskiego, a to o wypas bydła na nie swoich łęgach. A to o połów ryb w jeziorze, w którym prawa połowu nie przyznano nikomu. Znane są spory o połów ryb w Zalewie Wiślanym między rybakami z Braniewa, a rybakami łowiącymi w imieniu Krzyżaków. Mimo wyraźnego rozdzielenia wód terytorialnych Warmii do takich sporów dochodziło regularnie. Takie spory wcale nie zanikły wraz z końcem tamtej historii. Bo oto dziś współczesne, gdańskie " krzyżactwo " w przedziwnym aliansie z gubernatorem obwodu kaliningradzkiego wchodzi w spór z Polską w sprawie przekopu Mierzei Wiślanej. A wszystko podyktowane troską o środowisko. To taki humor, bo kto był w porcie w Pilawie, czy w Królewcu ( a ja byłem ) ten musi wybuchnąć śmiechem słysząc o tym jak gubernator obwodu kaliningradzkiego troszczy się o środowisko naturalne. Zostawmy jednak dygresje, które czasem zbyt rozbudowane mogą położyć przyzwoicie rozpoczętą notkę. 

image

Mijamy wieś Krzywonogę, drogą szutrową obok Miluk, wzdłuż jeziora Kalwa wychodzimy naprzeciwko dworca PKP Pasym. To już Mazury, choć do Pasymia jeszcze kawałek drogi. To dziwne, tak odległe od miasta usytuowanie dworca kolejowego, typowe bardziej dla Podlasia niż Prus Wschodnich, spowodowało jezioro Kalwa, które wraz z jeziorem Leleskim " zagarnęło " cały Pasym, tworząc dogodne, bezpieczne miejsce do założenia miasta. Choć jak pokazała późniejsza historia nie na wiele się to zdało. Jesteśmy zatem w Pasymiu, na Mazurach.

image

Tu jest już wszystko inne, a przynajmniej było. Pisałem w notce o Warmii, że Warmię najłatwiej rozpoznać po kapliczkach przydrożnych, których na Mazurach nie ma. Kiedyś poznać Mazury można było i po tym, że najokazalszy, gotycki kościół należał do wspólnoty protestanckiej.

image

Pasymski rynek i wieża kościoła katolickiego z 1876 roku 

Mniej okazały do katolików, o ile mieli swoją parafię. To rezultat sekularyzacji Prus, po której świątynie katolickie przypadły protestantom, natomiast Warmia, która po II pokoju toruńskim weszła w skład Królestwa Polskiego pozostała wierna Rzymowi i tu w kwestiach przynależności świątyń żadnych zmian nie było. Świątynie średniowieczne pozostały w rękach katolików. Na Mazurach, więc i w Pasymiu, było i jest inaczej.

image

Średniowieczny kościół z XIV wieku należy do wspólnoty ewangelickiej, natomiast neogotycki, z II połowy XIX wieku to kościół katolicki. Na Warmii jest odwrotnie. Okazałe kościoły to kościoły katolickie, natomiast mniejsze, neogotyckie należały do ewangelików, którzy zjechali na Warmię po I rozbiorze, jako zaciąg urzędników, nauczycieli, policjantów i wojskowych. Choć trzeba przyznać, że wśród skromnych świątyń protestanckich jest na Warmii kilka perełek autorstwa Karla Schinkla, a w Biskupcu okazały zbór według projektu jego ucznia Friedricha Augusta Stülera, będący kopią poczdamskiego Friedenskirche - nekropolii władców Prus. Kościół w Pasymiu odwiedzić koniecznie trzeba choćby z powodu organów, które stworzył najwybitniejszy organmistrz z Królewca, Johann Josua Mosengel. Kto widział organy w Świętej Lipce - również jego dzieło - powinien te pasymskie koniecznie obejrzeć.

image

Neogotycki ratusz z 1854 roku 

image

Pasym - Passenheim, choć w brzmieniu nazwy miasta można doszukiwać się jakiegos pruskiego źródłosłowu - jak w nazwach wielu miejscowości w Prusach Wschodnich  - to prawda jest taka, że Pasym swoją nazwę zawdzięcza elbląskiemu komturowi Zygfrydowi von Bassenheimowi. Wspomniałem wcześniej, że położenie miasta między jeziorami dawało niezwykłe korzyści obronne, co jednak w niczym miastu nie pomogło, bowiem doświadczyło ono wszystkich klęsk jakich doświadczały na przestrzeni historii miasta i miasteczka w Prusach. A to Polacy zagarną na czas jakiś, a to Rosjanie splądrują, a Tatarzy spalą, a to dżuma zagarnie za sobą pół miasta. Dole i niedole.

Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości