224 obserwujących
2246 notek
4017k odsłon
  2232   14

Moje antyeuropejskie pomrukiwania

Przeszukując zasoby mojego bloga natrafiłem na notkę " okolicznościową " napisaną z okazji unijno - europejskich dyskusji w kwestii stworzenia armii sfederalizowanej Europy. Armii dowodzonej - jak się należało spodziewać - przez generałów Bundeswehry z dodatkiem generałów francuskich, spadkobierców Pétaina i polityków - mentalnych spadkobierców Pierre'a Lavala. 


Oto treść owej notki. Bo po to jest bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla Rzeczpospolitej, by o tym mówić. Blogorewi wolno więcej. Dlaczego politycy uważają, że im nie wypada mówić otwartym tekstem ? Jakość polityków na psy zeszła ? 


Pomrukiwanie niemieckiej Walkirii i jej francuskiego kucyka, w kwestii obecności amerykańskich wojsk w Europie, jest dla mnie nie do przyjęcia. Kucyka rozumiem. O ile my antysemityzm wysysamy z mlekiem matki, to francuski antyamerykanizm kształtuje się już w okresie płodowym. Nie spotkałem Francuza, który byłby przyjacielsko usposobiony do Jankesów. To pomrukiwanie to kompletna polityczna nieodpowiedzialność. Działanie absolutnie niepolityczne i głupie, amatorszczyzna. Ameryka bez Europy da sobie radę, czy Europa poradzi sobie bez Amerykanów ? Mam bardzo poważne watpliwości. Przewidywanie przeszłości to zadanie dla astrologów i wróżbitów. Rasowy polityk, mąż stanu tego nie robi. Mąż stanu kreśli najrozmaitsze scenariusze w oparciu o swoją wiedzę, o historię, w oparciu o ekspercką wiedzę gremiów z politykiem współpracujących. Z tego wykuwają się polityczne decyzje i działania. Z zachowania europejskich polityków wynika, że dla nich historia się skończyła, weszliśmy w najwyższy, ostatni etap rozwoju ludzkości. Koniec historii. Niestety to ułuda. Wyznawcy Fukuyamy wyjmijcie rękę z nocnika, wasz guru się pomylił. 

Przed nami wyzwania jakich nie widział świat. A czy damy sobie z nimi radę ? Dwie minione dekady XXI wieku wyraźnie wskazują, że Europa zarządzana w ten sposób, mająca przed sobą, być może jeszcze większe problemy, na pewno sobie nie poradzi. Zatem mówienie w takim momencie " Yankee go home " jest skrajnie nieodpowiedzialne. Look, who's talking. Zabawny jest kontekst: ten slogan na banerze pojawił się po raz pierwszy w Berlinie w 1950 roku, niesiony przez młodzież z FDJ, macierzystej organizacji  kanclerz  Merkel. I kto to mówi ? Czyż to nie jest typowa niemiecka wdzięczność. Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść. 

A cóż takiego Niemcom zrobił ów " Murzyn " ? Bardzo wiele. Przeprowadził denazyfikację, stworzył podstawy niemieckiego parlamentaryzmu, zainspirował powstanie i zaakceptował ustawę zasadniczą dla nowopowstałego NRF. Poprzez reformę walutową stworzył solidne podstawy do działania dla niemieckiej gospodarki. Wpompował sporo pieniędzy w ramach planu Marshalla, stworzył preferencyjne warunki na amerykańskim rynku dla niemieckich eksporterów. A przede wszystkim, przez cały okres zimnej wojny chronił Niemców i niemieckie państwo przed zakusami Kremla, w sposób dosłowny. 

Akurat dziś jest pora by o tym przypomnieć. Czy moje sprzed dwóch lat przewidywania straciły na aktualności ? Po co sowicie opłacane think tanki, wystarczyło zajrzeć na mojego bloga. 

Lubię to! Skomentuj119 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale