222 obserwujących
2222 notki
3958k odsłon
  1199   6

W obronie win drogich ( 2 )

image

Moja miłość do wina narodzić się mogła tylko w jednym miejscu, w Akwitanii. Choć niezależnie od tego i tak z wiekiem przyszłoby upodobanie do lżejszych trunków. Nie powiem, temat whisky jest mi bliski, o czym zaświadcza ilość notek poświęcony temu złotemu napojowi z Higland & Lowland. Jednak obecnie, szczególnie w towarzystwie preferuję wina, bowiem - jak zauważyłem - pozwalają dłużej kontrolować mowę. Whisky jest jak lochaber - topór Williama Wallace'a. Działanie tego topora widać często w czasie zwyczajowej, weekendowej zabawy jak Anglia szeroka i długa. Pozostańmy przy winie. Tu - jak i w poprzedniej notce - potrzebna jest krótka retrospekcja. W 2010 roku wypuściłem się samochodem do Bordeaux. Już na miejscu, jednego dnia pojechałem do Chateau Margaux.

image

Oczywiście nie z zamiarem napicia się wina, bowiem na lampkę wina w takich miejscach nie starcza tygodniówki. To nie Szkocja, gdzie za 15 funtów pozwolą degustować i jeszcze oprowadzą po gorzelni. Tu jest intensywne wyciskanie pieniędzy z każdej kiści winogron. Choć nie powiem, odźwierny - jak się okazało - Rosjanin serdecznie zapraszał do środka. Strzeżcie się ruskich zaproszeń, czynionych w imieniu Greków - jakoś tak ku Wergiliuszowi i Eneidzie moje myśli wówczas pobiegły. I słusznie, bo Chateau Margaux jest dziś własnością pani Corine Mentzelopoulos, córki greckiego marketowego magnata. Pojechałem tam żeby obejrzeć fortyfikacje Medoc. Dojeżdżając do wsi zauważyłem potężny tuman kurzu. Ki czort ! Wygląda jak sowiecki autobus na szutrach Jaworów - Lwów. A to był tzw. bocian, czyli nośnik narzędzi, tak wysoki że jechał ponad winnicą i podwieszonym kultywatorem napowietrzał glebę. Ale jaka to gleba ? jakiś biały tłuczeń, pylący się, suchy, ten kultywator ledwie daje radę, ten operator jakiś utrudzony w tym kokonie kurzu. Jak oni z takiej gleby wyciskają takie pieniądze ? Przecież tu nie pozostawało człowiekowi nic jak tylko usiąść i zapłakać. A jednak. Skąd takie bogactwo miasta i regionu ? Skąd takie obiekty publiczne, teatry, kościoły, katedry ? Takie budynki oficjalne ? Urząd celny w Bordeaux to pałac, w którym zamieszkanie nie uchybiłoby żadnemu monarsze. Pałac Buckingham wypada przy nim jak dworska oficyna.

image

Urząd Celny w Bordeaux 

image

Merostwo 

image

Izba Przemysłowo - Handlowa 

image

Najważniejsza dzwonnica regionu. 8 tonowy La Grosse Cloche. Niegdyś obwieszczał początek winobrania, dziś tylko Nowy Rok, Dzień Zwycięstwa, Dzień Bastylii, rocznicę wyzwolenia Bordeaux i 11 Listopada. 

image

Teatr 

To wszystko wyciśnięto z tego niewyględnego krzaka.

image

W forcie Medoc zrozumiałem jeszcze inną rzecz. Bez wsparcia państwa, bez wychodzenia naprzeciw producentom wina tego sukcesu Francja nie odniosła by nigdy. Ktoś uznałby oficjalne rozmowy prezydenta Francji z Jelcynem za spotkanie kabareciarzy, bowiem rozmowy dotyczyły szampana i sowietskoje szampanskoje, a konkretnie nie używania nazwy szampan dla wina musujacego. Rzecz pozornie błaha, ale czy na pewno ? Bo to nie jest tak, że dobre zawsze się obroni, dobremu trzeba pomóc. Przykładem może być choćby Gruzja, ojczyzna wina. Gruzini uważają, że ich słowo " ghvino " na określenie tego płynu jest starsze od łacińskiego " vinum " Niestety gruzińskie wina, mimo że zdecydowanie biją wina francuskie, nie odniosły ułamka tego sukcesu co wina francuskie. Nie udało się nawet podczas inwazji filoksery. Szkotom z whisky udało się wejść na rynek, gruzińskiemu winu, niestety nie. Państwo peryferyjne, bez wsparcia własnego rządu, którego przez wiekszość swojej historii Gruzja nie posiadała, bez tego lewara, w żaden sposób nie dała poznać światu swojego flagowego produktu. 

image

Cytadela Blaye 

Fortuna sprzyja tym, którzy fortunie wychodzą naprzeciw, czyli tym którzy kreują instrumenty do sprzyjania fortunie. Na przykład armaty. Oglądając fortyfikacje ujścia Żyrondy widać, że Francuzi niczego nie zaniedbali. Swoje wina obronili.

image

Żyronda i klucz do Bordeaux. Cytadela Blaye, fort na wyspie Paté i fort Medoc 

Nie powtorzyli błędu Kadyksu, który pozwolił dwukrotnie złupić się Anglikom, z powodu czego dziś pijemy sherry, a nie jerez. O spaleniu floty i przetrąceniu imperialnych ambicji Hiszpanii nie wspominam, bo to nie ten temat. Klucz do beczek w Bordeaux zawsze był w posiadaniu komendanta cytadeli w Blaye, fortu na wyspie Patè i fortu Medoc. Cytadela Blaye powstała w czasach króla - Słońce a jej budowniczym był najwybitniejszy francuski inżynier - fortyfikator, Sebastian de Vauban. Ojciec - budowniczy większości francuskich fortów i nauczyciel sporej gromady europejskich inżynierów od fortyfikacji. Wszystko płynie, Żyronda z powodów pływów atlantyckich płynie nawet w obie strony i to dość wartko. Wszystko się zmienia... forty nie uchroniły francuskiej dominacji w branży winiarskiej, bo dziś jest Kalifornia, Chile, Australia, RPA. Jednak zapobiegliwość, przewidywanie ewentualnych skutków zdarzeń, w cytadeli Blaye widać po dziś dzień. Mimo, że Żyronda się nie zmieniła. Wypijmy zatem flaszeczkę Mèdoc z Mèdoc, jest sporo tańsze od Chateau Maragux. Za fortyfikacje ! À Votre santè ! 

image

Blaye 

image


image


image

Żyronda 

image

Cytadela Blaye. Prochownia 

image


image

Estuarium Żyrondy 

image


image

Blaye 









Lubię to! Skomentuj44 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości