224 obserwujących
2244 notki
4013k odsłon
  1011   3

Proszona kolacja u hrabiny Andżeliki ( 2 )

image

Pierwszymi dzierżawcami ziem wokół dzisiejszych Drogosz była rodzina Wolffersdorfów, przybyła z Saksonii. W 1361 roku Konrad von Wolffersdorf lokuje wieś o nazwie Gross Wolfsdorf, którą po wojnie Komisja prof. Srokowskiego przemianuje na Wilkowo Wielkie, choć przesiedleni po wojnie nowi mieszkańcy tych ziem - niepisanym prawem osadnika - Gross Wolfsdorf i Dönhofstädt, nazwali zgodnie z tym co widzieli Pałacowem. Tak na owych, obcych dla wielu, Ziemiach Odzyskanych wyglądało " oswajanie " nowego. Dzisiejsze Giżycko było Łuczanami, Zielonka Pasłęcka - Wołyńcem, Pieniężno - Mąkoworami, Pasłęk - Pruską Holandią, Mrągowo - Ządźborkiem, a podolsztyńskie Barczewo nazwano Nowowiejskiem ( od Feliksa Nowowiejskiego ) To prawidło uniwersalne. Dlatego w Stanach jest New Hempshire, Nowy Jork, wcześniej Nowy Amsterdam, Nowy Orlean, Lincoln, Boston, 7 Manchesterów i 4 Warszawy. Tak już ci nowi osadnicy mają. Nostalgiczni są. 

Po wojnie trzynastoletniej wieś Wilkowo Wielkie przestaje istnieć. Zadłużony Zakon w zamian za niewypłacony żołd przekazuje opustoszałą ziemię wokół Wilkowa, Mikołajowi Rautterowi, zaciężnemu w służbie Zakonu. 

To był czas powstawania i wzrastania potęgi późniejszych junkierskich rodów, prawdziwej wschodniopruskiej, później niemieckiej arystokracji. Szczególnego przyspieszenia wzrost ich znaczenia przypadł właśnie na czas po wojnie trzynastoletniej, kiedy ekonomia państwa krzyżackiego nieco się zacięła i nie było czym płacić żołdu zaciężnym rotmistrzom w służbie zakonu. Płacono tym co było pod ręką, czyli ziemią. Najpierw dzierżawą, potem stałymi nadaniami. 

Rautterowie będą gospodarować na tych ziemiach od 1477 roku, wznosząc pałac, który nie dotrwał do naszych czasów, spłonął od uderzenia pioruna w 1690 roku. Obecny pałac powstał staraniem Bogusława Fryderyka Dönhoffa. Wraz z jego mariażem z córką Rautterów zaczyna się właściwa historia Dönhoffów w Drogoszach. Ród Dönhoffów wywodził się z Westfalii i na terenie podbijanych ziem Prusów pojawił się w czasach krzyżackich. 

image

Wypada wspomnieć polską gałąź Dönhoffów, pisanych Denhof, która wiernie służyła polskim królom, różnorakie sprawując urzędy i mając wielkie dla Rzeczpospolitej zasługi.

Ambicją Bogusława Fryderyka było stworzenie rezydencji, przynajmniej równej zamkowi Friedrichstein pod Królewcem, rodowemu gniazdu Dönhoffów, będącego we władaniu najstarszego z Dönhoffów, Ottona Magnusa. I chyba udało się owe ambicje zaspokoić, bo pałac w Drogoszach jest niemal kopią spalonego przez Rosjan pałacu pod Królewcem. Nowo powstałe założenie zostaje, przez nowego właściciela, nazwane Dönhoffstädt. Pałac wzniesiono w latach 1710 - 1714 według projektu francuskiego architekta w służbie pruskiej, hugenota Jeana de Collas, który równolegle nadzorował budowę pałacu Dönhoffów we Friedrichstein.

image

Zgodnie z ówczesną modą projekt pałacu zawiera całkiem sporo symboliki związanej z upływającym czasem ( chyba ? ) Joński portal wsparty na czterech kolumnach, to cztery pory roku. 52 pokoje, to ilość tygodni w roku. 12 kominów - to oczywiste - 12 miesięcy. Polskie źródła podają, że w pałacu znajduje się 7 balkonów, czyli tyle ile dni w roku. Sprawdziłem, nie zgadza się.

image

W niemieckich źródłach natknąłem się na informację mówiąca o 7 traktach schodowych. Zlokalizowałem cztery. A na koniec 365 okien, tyle ile dni w roku. Policzone i również się nie zgadza, chyba że środkowy, najgrubszy szpros uznamy za podział na osobne okna, a nie na kwatery.

image

Hall główny

Jednak nie bądźmy drobiazagowi, nie jesteśmy Niemcami. Pałac jest piękny, robi naprawdę ogromne wrażenie. W pałacu znajdował się również teatr, a w przeciwległym skrzydle pałacowa kaplica. Szeroki na blisko 100 m musiał zyskać ( z powodu swojej wielkości, i z powodu znaczenia rodziny Dönhoff ) status rezydencji królewskiej, czyli takiej, w której mógł zatrzymywać się król podczas podróży lustracyjnej po swojej dziedzinie.

image

Bo tylko w bajkach, królowie zatrzymują się w ubogich chatkach, wysłuchują skarg na krzywdy wyrządzane przez królewskich namiestników, po czym każą wybatożyć namiestników, a bywa że i do pałacu zabiorą ze sobą przesławnego, znanego wszystkim z urody, Kopciuszka. Nie bądźmy dziećmi, tak w życiu nie ma, bo życie to nie bajka. Na pewno Kopciuszkiem nie była hrabina Angelika von Dönhoff zu Dohna - Lauck.

image

Kaplica pałacowa 

image

Władająca Drogoszami od 1816 roku, po tragicznej śmierci ( w pojedynku ) brata Stanisława Ottona, była osobą bardzo uzdolnioną, z dużym talentem do kredek i ołówków. Jako osoba swojego stanu zjeździła całą Europę, pozostawiając po sobie interesujące - nie tylko literacko - dzienniki podróżne. Toteż nie powinno dziwić, że ze statusu królewskiej rezydencji w Drogoszach ochoczo korzystał król Fryderyk Wilhelm IV, również bardzo uzdolniony plastycznie, nazywany czasem " architektem w koronie " Choć akurat pretekstem do odwiedzin była lustracja miłego królowi regimentu jegrów w Kętrzynie. A stąd do Drogosz zaledwie 26 kilometrów. Czy można się dziwić tak częstym odwiedzinom, które jak należy mniemać były tylko spotkaniami dwojga osób pasjonujących się architekturą, designem, wnętrzarstwem i literaturą. Jak było ? Przekazy milczą, więc bardzo dyskretna służba, bowiem rezydencja w Drogoszach została zaprojektowana w porządku amfiladowym, czyli zero intymności, wszystkie pokoje przechodnie.

image

Z tych królewskich odwiedzin brał się pewnie zapał hrabiny Angeliki do przebudowy pałacu. Za jej rządów przebudowano pałacową kaplicę, rozbudowano folwark i podług ówczesnych gustów, na nowo urządzono przypałacowy park. Za jej sprawą powstała oranżeria i ogród zimowy, a w skrzydle prawym urządzono teatr.

image

Po śmierci hrabiny, dobra Drogosze odziedziczyła siostrzenica hrabiny, Marianna Stolberg - Wernigerode. Rodzina Stolberg - Wernigerode władała Drogoszami do pojawienia się pierwszych w powiecie Rastenburg, krasnoarmiejców. Resztę historii Drogosz czytelnicy znają z poprzedniej notki. Dodać należy jedynie, że jeden ze Stolbergów - Wernigerode, Udo ufundował kaplicę momoratywną z symbolicznymi sarkofagami ostatnich posiadaczy Drogosz, hrabiego Stanisława Otto Dönhoffa i jego siostry Angeliki, zarządzającej dobrami drogoskimi przez blisko 50 lat. Figury Stanisława Ottona i Andżeliki w skali 1:1. 

image


image


image

Kartusz herbowy rodu Stolberg - Wernigerode 

Udo Stolberg - Wernigerode był nadprezydentem Prus Wschodnich, posłem do Reichstagu, a w latach 1907 - 1910 przewodniczącym niemieckiego parlamentu. To byłoby na tyle z pozbieranych w powiecie kętrzyńskim okruchów historii. Następna notka z cyklu " Po Polsce " ze wsi Skowronki. 

image


image

Jedyny chyba ślad działalnosci konserwatorskiej. Odslonięte powłoki malarskie. Trochę się tego uzbierało przez 300 lat. 

image


image




Lubię to! Skomentuj41 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości