223 obserwujących
2264 notki
4045k odsłon
  999   3

W Korycinie, po drodze

image

Zestaw ciągnik siodłowy + naczepa w swojej drodze na północ, ku Litwie naszej kochanej, dotarł do Korycina. Po drodze. Jednak cel był nieprzypadkowy, bo korycińskie sery. Na cel wcześniejszy, czyli korycińskie, czerwcowe walki na truskawki, z racji kalendarza było za późno.

image

Najstarsze polskie sery. Jak głosi legenda - szwajcarscy landsknechci - nim nauczyli się bankowości, nim nauczyli się korzystać z nielegalnych pieniędzy kasiarza Kwinto, nim spożytkowali w sposób najkorzystniejszy dla siebie pożydowskie złoto, byli zwykłymi zakapiorami w służbie każdego kto lepiej zapłacił. Podobno jeden z nich najęty do walki ze Szwedami w czasie Potopu, ranien w okolicach Korycina nauczył Korycian trudnej sztuki warzenia serów. Jednak to był Szwajcar, a nie Francuz, więc sery korycińskie to nie są sery francuskie. Gwoli sprawiedliwości. Szkoda, że nie miał receptury na Gruyére'a. 

image

Smakowałem w Hajnówce, i w Sokółce, i w Supraślu, i na giełdzie rolnej przy Andersa w Białymstoku również. Jak mawiają landsknechci: to nie są sery francuskie, na których się akurat znam i cenię. Dlatego widząc taką panoramę Korycina, z tak świetnie zachowanym paltrakiem, notka może być tylko o jednym: o wiatrakach. Koryciński paltrak. Ale o tym pojutrze, bo sery czekają.

image

Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości