229 obserwujących
2306 notek
4112k odsłon
  3743   9

Czeski pragmatyzm ( 2 )

image

Pierwszym czeskim politykiem, który postanowił zerwać z czeskim pragmatyzmem był prezydent rządu na uchodźstwie, Edward Beneš. Niestety były to decyzje spóźnione i jak się okazało nietrwałe. Rząd czechosłowacki na uchodźstwie działał pod silną presją aliantów. Z jednej strony nie uznawany za legalny rząd Czechosłowacji - przez rządy Anglii i Francji - z drugiej strony zdający sobie sprawę z niepopularności wśród rodaków, mający jednocześnie świadomość hańby jaką się okrył rejterując przed Niemcami. Konieczne było silne zaakcentowanie oporu Czechów na terenie Protektoratu, wniesienie wyraźnego wkładu w wysiłek zbrojny aliantów. Owszem Czesi ponosili ogromny wysiłek zbrojny, jednak był to wysiłek na rzecz III Rzeszy. O ruchu oporu na taką skalę jak w Polsce, czy Jugosławii nie było w Protektoracie mowy. Zawiązana po aneksji, przez wyższych oficerów organizacja Obrona Narodu pozostawała cały czas na poziomie zalążkowym i na takim poziomie zakończyła swoją historię. Choć gwoli sprawiedliwości coś tam organizowała, głównie dyskutując i tworząc imienne archiwum swoich członków. Porządek w papierach musi być. Stara dobra szkoła Franciszka Józefa. Po rozbiciu organizacji i wejściu w posiadanie archiwum Gestapo mogło rozsyłać imienne zaproszenia do Dachau dla czeskich oficerów. I pewnie gdyby to zrobiła część oficerów w poczuciu oficerskiego honoru udałoby się do Dachau. Konspiracja w Czechach nie mogła się udać, oni w ten sposób nie potrafią się organizować. Co pokazała fala aresztowań po zamachu na Heydricha. Każdy z uczestników konspiracji miał powiązania z dziesiątkami innych uczestników konspiracji, powiązania rodzinne, sympatie, kochanki, przyjaciół, a wszyscy razem wzięci znali rolę każdego w owym czeskim " harcerzykowaniu " Czyż można się dziwić łatwości z jaką Gestapo likwidowało każdą próbę zawiązywania się czeskiej konspiracji ? Choć nie można powiedzieć, by wszyscy Czesi byli pod rządami Niemców szczęśliwi, były tam jakieś strajki i rzeczy, które trudno nam sobie wyobrazić na przykład w okupowanej Warszawie, czyli demonstracje studentów. Takie zdarzenia niepokoiły Hitlera, który dla Czechów wyznaczył rolę specjalną: wytężoną pracę na rzecz zwycięstwa Wielkich Niemiec. To była główna przyczyna wysłania do Pragi Reinharda Heydricha, człowieka o " żelaznym sercu " i zastąpieniu w funkcji Protektora Czech i Moraw nieudolnego von Neuratha. Owszem Heydrich był człowiekiem wysokiej niemieckiej kultury, organizował w pałacu Wallensteina w Pradze jakieś koncerty muzyczne, w tym koncert dzieł własnego ojca - kompozytora, zmarłego w 1938 roku. Jednak na samym początku oświadczył czeskim elitom, że każda próba oporu ze strony Czechów będzie łamana z całą bezwzględnością i bez wahania, a te miłe przerywniki muzyczne nie są absolutnie oznaką jego słabości. I na miłą inaugurację swojej działalności 1500 członków organizacji sportowej " Sokół " kazał wysłać do Dachau i Auschwitz, a tych co do których były dowody na niezbitą działalność w konspiracji, kazał powiesić. Nie wahając się nawet w stosunku do premiera rządu Protektoratu, Aloisa Eliasa rozstrzelanego po zamachu z 27 maja 1942 roku. Brutalność Heydricha nie uszła uwadze czeskiemu rządowi na uchodźstwie i jednym z zadań wyznaczonych grupie skoczków wyszkolonych przez brytyjskie Kierownictwo Operacji Specjalnych - oprócz zorganizowania rzeczywistego oporu - było zabicie Reinharda Heydricha. Jednak znowu do zadania zabrano się z czeskim entuzjazmem bowiem do przeprowadzenia zamachu wyznaczono ledwie przeciętnych komandosów: Gabčika i Kubiša, którzy kurs dywersantów ukończyli z notami, odpowiednio 6/10 i 5/10.

image

Choć przyznać trzeba, że późniejszy ich heroizm, walka do samego końca, wybranie samobójczej śmierci zamiast kapitulacji, wystawia im jak najlepsze świadectwo, mimo kiepskich not ze szkolenia na lotnisku w Manchesterze. Według wszelkich zasad zamach na Heydricha się nie udał, bowiem w najważniejszym momencie Sten Gabčika się zaciął - jak się uważa, nie bez jego winy - a dzieła dokończył zmodyfikowany granat rzucony przez Kubiša, raniąc Heydricha odłamkami, w konsekwencji zakażając ranę, co było bezpośrednią przyczyną śmierci po 8 - dniowym pobycie w szpitalu. Heydrich po zamachu miał na tyle dobre poczucie humoru, że odwiedzającemu go Himmlerowi oświadczył, że takiego " chwasta " jak on łatwo wyplenić się nie da. Niestety, z sepsą nie radzono sobie nawet wówczas, a przede wszystkim wówczas.

image

To zacięcie się Stena, było nie takie najgorsze, bowiem Heydrich miał na sobie kamizelkę kuloodporną, chroniącą pierś i trafiony mógłby ujść z życiem. Ta kamizelka zadaje chyba kłam jego niepospolitej - jak uważano - odwadze i brawurze. Odwiedzający go w Pradze, kolega po fachu, minister uzbrojenia Albert Speer, był w szoku słysząc, że Heydrich jeździ po Pradze ciemnozielonym, odkrytym Mercedesem 300, o numerze SS - 3, całkowicie bez ochrony. Zdziwionemu Speerowi oświadczył, że jeżdżenie z ochroną byłoby zachowaniem niesportowym 

Lubię to! Skomentuj132 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura