Okolicznościowa notka dedykowana 108 rocznicy rewolucji październikowej uświadomiła mi, że chodzą za mną cienie i demony bolszewickiego świata. Twarde artefakty z granitu, spiżu, ale i dość często z tandetnego sowieckiego lastrico. Jednak nie tylko takie, bo napotykam je i w myśleniu, i w sposobach działania ludzi mi współczesnych. Bo czymże są dziś rządy kliki Olsena z Sopotu ? To ma być dobry żurek ? to nie jest polski żurek, to jest raczej zwykła łagierna bałanda. Takie mnie nachodzą wspominki w okolicach narodowego święta.

Idę sobie tyfliską ulicą, wino tam mają dobre i tanie. Czaczę mocną i też tanią. Idę sobie a tu nagle wynurza się gdzieś z zaświatów zwalisty mużyk zmierzający w stronę " żelieznodorożnoj mastierskoj " kolei caryńsko - grazińskiej. Nikt inny tylko młody Pieszkow, piewca rewolucji proletariackiej. Znany bardziej pod pseudonimem Maksym Gorki.


Rozumiem, że takie dewiacje można pielęgnować w Gori, bo tam stąpał on, chorąży światowego pokoju.


Piję tanie i dobre wino w Batumi, a tu ze ściany spoglądają chorążego dobre oczy. Skóra cierpnie.


Pancerny wagon Stalina
Myślę sobie pojadę do Kutaisi, odwiedzę miejsce gdzie urodził się prezydent Raczkiewicz, odnajdę ślady łagru, gdzie przetrzymywano naszych chłopców, aresztowanych podcza operacji " Ostra Brama " W końcu zbudowali im lotnisko i fabrykę najgorszych aut w ZSRR, czyli KAZ, ale gdzie tam. Od razu napotykam gimnazjum, w którym nauki pobierał kolejny piewca rewolucji, magik słowa i władania " Mauzerem " człowiek, który popełnił samobójstwo, strzelając sobie w plecy czterokrotnie. Człowiek radziecki też potrafi...i Włodzimierz Majakowski też potrafił nieźle wyrżnąć słowem w mordę i mauzerem między oczy.

Wracam do Londynu via Berlin, a tam wielka wyprzedaż komunizmu, bo pomnik Marksa i Engelsa koło fontanny Neptuna wystawiony na sprzedaż, choć Róża Luxemburg i Karl Liebknecht trzymają się krzepko. Rok później mknę szosą do Zakopanego mijam Poronin i znowu zmora mnie dopada:
Na małej stacji, w wiosce Poronin,
Gdzie pociąg stanął przy zgrzycie szyn,
Wysiadł z wagonu ojciec,
a po nim Raźno na peron wyskoczył syn.
Wyszli na drogę, wesoło idąc,
Przez kładkę przeszli na drugi brzeg.
Ojciec przystanął, spojrzał na syna,
Pomyślał chwilę i tak mu rzekł:
Tu na tej ziemi, dawno już temu,
Za moich młodych dziecinnych lat
Chodził po świecie człowiek,
któremu Nową epokę zawdzięcza świat.
Wiesz o kim mówię?
Wiem o Leninie
Czy tutaj mieszkał? Czy tutaj śnił?
Tak na tej ziemi, tu w Poroninie
Przed żandarmami Cara się krył.

Chabówka - pomyślał Lenin - bilet mam do Poronina
Wiedziałem, że odnajdę te tropy i w Bieszczadach, na szczęście w Baligrodzie zdjęto z cokoła gen." Waltera " choć pogrobowcy i tak palą świeczki i składają wieńce.

Bieszczady, plac po człowieku co się kulom nie kłaniał
W Barcelonie dla odmiany czczą Lwa Dawidowicza Trockiego i malują sprayem na bankomatach - czyli symbolach znienawidzonego kapitalizmu - sierp i młot, a rankiem wybierają z tych samych bankomatów euro, by napić się wina w bodedze i przekąsić smakowitym tapas, którego smaku prawdziwy proletariusz nigdy nie doświadczył. O ile nie udzielał bratniej pomocy narodom Iberii podczas wojny domowej. Wgryzł się ten komunizm w Europę i wykorzenić się nie da, choć lecąc do Neapolu naiwnie sądziłem, że tym razem doświadczeń tego typu miał nie będę. Jakże się myliłem jadąc pociągiem do Sorrento, nucąc przy okazji " Do Sorrento wróć " choć nigdy wczesniej tam nie byłem, zatem nie wracałem.

Jakże byłem naiwny. Już na klifie widać willę Gorkiego, wynikało z przewodnika kupionego w biurze informacji turystycznej.

Zatem nie miałem wyboru, promem uciekłem na Capri.

Tu kolejna niespodzianka mix komunizmu i XXI wieku. Komunizm bo wszystkim po równo, w zasadzie wielkość wyspy nie pozwala na posiadanie samochodu, zatem nie natknąłem się na prywatne auto.


Zupełnie jak w Phenianie i Moskwie lat 20 - tych XX wieku. A XXI wiek bo same elektryki rozwożące walizki turystów po hotelach i catering po restauracjach. Nic to, idę śmiało, napotykam Via Krupp, no wreszcie jakiś kapitalista - pomyślałem. Pomyłka. Kapitalista, ale frajer.

Jeden z tych, o których Lenin powiedział: kapitaliści gotowi są nam sprzedać sznur, na którym ich powiesimy. I tu nie dało się uciec od demonów komunizmu. Tu dopiero było panoptikum bolszewickich demonów, z pomnikiem Lenina na czele.


Krupp - junior był frajerem, który finansował pobyt Gorkiego na Capri. Łożył na utrzymanie jego dworu darmozjadów i rewolucyjnych próżniaków. Już wyobraźnia zaludnia Giardini di Augusto Leninem grającym w szachy z Gorkim.

Już tu gdzieś kroczy Łunaczarski z Buninem. Wieczorem cudnie śpiewa zaproszony Szalapin, który z równą pasją śpiewał Mikołajowi II, jak i Leninowi.


Gdzieś tam Pokrowski z Bogdanowem dyskutują z robotniczą młodzieżą, kursantami szkoły młodzieżowego, partyjnego aktywu, wymyślonej przez Gorkiego, a finansowanej przez Kruppa juniora. Wprost jedna z najbardziej licznych rosyjskich kolonii na zachodzie Europy. I jeszcze ten Maksym Pieszkow - syn pisarza, zwany przez ojca " osłem " maszeruje z Feliksem Edmundowiczem i Leninem na ryby.

Villa Gorkiego
Gdybyż oni do końca pozostali przy swoich wędkarskich pasjach. Ludzkość byłaby szczęśliwsza. Niestety im jednak zachciało się wyhaczać żywych ludzi i to całymi ławicami.


Takie klocki dla odmiany w Słowenii


Komentarze
Pokaż komentarze (39)