Siukum Balala Siukum Balala
1079
BLOG

Barwy jesieni / foto /

Siukum Balala Siukum Balala Kultura Obserwuj notkę 112

Wiem, że tytuł notki trochę beznadziejny, jakiś taki pretensjonalny. Przeleciałem parę fotoblogów i tu na salonie parę galerii ze zdjęciami jesieni, większość autorów decyduje się na takie właśnie tytuły : barwy jesieni, kolory jesieni, złote kobierce, wielobarwna jesień itp.

Pierwotnie chciałem zatytułować notkę " Barwy walki ", jednak w ostatniej chwili przypmniałem sobie, że jest taka książka napisana przez Mieczysława Moczara ( a może nie przez niego ? ) niezłego watażkę z miasta Łodzi. To miasto jest strasznie zawadiackie, bo co i rusz wyskakuje stamtąd jakiś  polityczny wisus i rozrabiaka, deliktanie mówiąc. Nie dałem tytułu " Barwy walki " bo ktoś pomyślałby, że sympatyzuję z SLD, czy też gloryfikuję carską żandarmerię, bowiem Moczar był synem carskiego żandarma i podobnie jak tatuś też został żandarmem. No, ale do cholery nie będę pisał o Moczarze, dość się nałaziłem po moczarach robiąc zdjęcia jesieni.

Istotnie zmiany pór roku w Polsce to prawdziwa walka, walka na kolory. Polska została obdarowana porami roku w takiej obfitości, że każdy znajdzie dla siebie coś co mu odpowiada, pasuje i sprawia radość. W Anglii dla odmiany są tylko dwie pory roku : I półrocze i II półrocze. Na początku I półrocza panują temperatury między  23 stopnie Fahrenheita a 41 stopni Fahrenheita. Czasem pada śnieg. Pod koniec I półrocza zdarzają się 2 - 3 dni, kiedy można zrobić grilla w ogrodzie. Dlatego nie grillujemy tak intensywnie co przekłada się na niską popularność Platformy Obywatelskiej. Pada deszcz, w kranach ciepła woda i bez PO. W II półroczu deszcz dalej pada, drzewa zmieniają kolor, z zielonego na żółty, czasem złoty, a niektóre na brązowy. Deszcz dalej pada i na koniec II półrocza temperatura spada czasem do 23 stopni Fahrenheita, a czasem wzrasta do 41 stopni Fahrenheita. To wszystko. Pór roku w Afryce równikowej to nawet omawiać nie trzeba. Słońce wstaje zawsze ok. 6 i zaczyna się leżenie w promieniach Słońca,  brzuchem do góry.  Ok 6 wieczorem Słońce zachodzi i zaczyna się leżenie brzuchem do góry w świetle Księzyca. I tak przez 366 dni w  roku. Nuda.

Zmiany pór roku w Polsce to inna zupełnie historia. Zaczyna się już 1 stycznia silnym bólem głowy. Kolejny rok za nami,  jednak wyjście  w plener i robienie zdjęć  zimie jest niemożliwe. Światło słoneczne tak ostre, że o ustawieniu ostrości mowy nie ma. Nie cieszy aparat z autofokusem, nie pamiętamy nawet, który to suwak na obiektywie odpowiada za AF, ręce drżą. Także z zimna. Przed nami 2 miesiące śniegu i tęgiego mrozu. Kiedy pod koniec lutego wydaje się, że sroga zima na naszym grzbiecie jedzie i lodową szpicrózgą po żebrach smaga pojawia się Słońce i łagodne jego promienie zrzucają srogiego jeźdźca z naszego grzbietu. Jeszcze miesiąc, półtora i  srebrne lemiesze w polu przewracają czarną, tłustą glebę. Siać pora.

I wychodzi malarz w pole, rozstawia sztalugi i maluje peeselowca, który przerwał orkę by się posilić. Peeselowiec gapi się na bociany, syn jego też gapi się na bociany. To wiosna. Później syn też zostanie peeselowcem, bo to się lepiej opłaca niż orka. Słońce coraz to wyżej i wyżej, kwitnie kwiecień, mai się maj. Wraca z zagranicy mnóstwo ptaków. A z Irlandii i UK jakoś nikt nie wraca. Widać im tam na tych zmywakach skrzydła całkiem podcięło.

Daj niewolnikowi skrzydła, to ulice nimi zamiatać będzie [ C.K Norwid ]

Niechaj nie wracają i bez nich wygramy wybory, wystarczy że podpompujemy koła. A dzień za dniem mija, lato coraz to gorętsze. Aż przychodzi upragniony 15 lipca i malarz znowu rozstawia sztalugi, a raczej  rusztowanie i maluje kolejny obraz. Bitwa pod Grunwaldem. Ale tego obrazu to chyba nie omówię, bo czasu mało. Poza wszystkim nawet dla mnie na tym obrazie jest za gorąco. I na dodatek ci Litwini odziani w skórzane kurtki. W środku lata ?

Potem  jest niestety  gorzej, często po dobrym przychodzi gorsze. Miesiąc sierpień czyli Augustus. Pozornie tylko wspaniały, dla mnie nie. Jeziora zmieniają kolor na atramentowy, a matka daje pieniądze na podręczniki, piórnik i zeszyty. Tornister po starszym bracie. Nie urodził się jeszcze taki malarz, który oddałby ból malujący się na mojej twarzy, ból związany z początkiem roku szkolnego. Pierwszego września zaczynał się czas pańszczyzny. Na osłodę pozostawało Babie lato. I znowu wychodzi malarz w pole i rozstawia sztalugę. Maluje rozwiązłą dziewuchę [ to mi akurat nie przeszkadza ] która w swojej naiwności próbuje utkać welon z babiego lata. Oj nie utkasz  leniwa dziewczyno welonu, nie utkasz. Póki nóg nie umyjesz, nikt ciebie nie zechce. I tak płyną dni leniwie, a stada krów pilnuje piesek Kruczek. Tyle o Babim lecie powiedział nam malarz.

Do pierwszych mrozów szkolna nuda, jakieś daremne próby przekazania wiedzy przez nauczycieli, którzy sami tej wiedzy nie za wiele posiedli. A jak nie masz się czym podzielić to się i nie podzielisz. Prawdziwe życie zaczynało się z nastaniem pierwszych mrozów i pojawieniem się szklanej tafli na jeziorach, stawach i szkolnych lodowiskach wylewanych przez wuefmena, oraz wszędzie tam gdzie tylko była jakaś kałuża. Tornister po starszym bracie w kąt, a na nogi łyżwy jakie kto miał : na żabki, płaścinki, hokejówki, figurówki, panczeny. Potem zaczynał pruszyć śnieg coraz to gęstszy i na podwórkach, górkach, na każdym wzniesieniu zaczynała się prawdziwa rewolucja. Sanki, saneczki, garnki, miski , pokrywki, narty rozmaitej  klasy i kalibru. Wszystko było w użyciu i wszystko służyło do zjeżdżania z górki na pazurki. Czyż nie piękne były pory roku w Polsce Ludowej ?  [ zastrzegam, że tylko pory roku ]

Zobacz galerię zdjęć:

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (112)

Inne tematy w dziale Kultura