Są w naszym kraju ludzie, którzy nie przepuszczą okazji do osłabiania siły obronnej naszego kraju i do godzenia w nasze sojusze. Wiecie o kim mówię ? Ludzie ci nie zasną snem spokojnym jeżeli nie przypną choć raz dziennie jakiejś łatki do tego patchworka naszej doktryny obronnej. Siły te nieustannie jątrzą, sypiąc piach w naoliwione mechanizmy MON, podrywając tym samym autorytet dowódców, sztabów, a w konsekwencji autorytet władz partyjno - państwowych. Co bardziej rozbrykani z tego towarzystwa trefnisiów twierdzą nawet, że w przypadku konfliktu zbrojnego nie ma w Polsce dostatecznej ilości agencji ochroniarskich, aby ochronić nasze wojska przed najeźdźcą.
Obowiązkiem każdego członka Ligi Obrony Kraju, i osób, które dzięki Lidze Obrony Kraju zdobyły prawo jazdy, jest dawanie odporu takiej szeptanej propagandzie. Postawię pytanie. Jakim siłom zewnętrznym służy powtarzanie w kółko, nawet tu na salonie, że żołnierz poszedł w krzaki za potrzebą i zgubił drona ? No i co z tego, że poszedł w krzaki i zgubił drona ? byłoby źle gdyby poszedł w krzaki i ćwicząc granatem, stracił przy tym swojego własnego drona, osłabiając tym samym moc bojową swojej jednostki. Wojsko zawsze chodziło w krzaki, i zawsze tak w życiu jest: żeby ktoś znalazł to ktoś musi zgubić. Walnijmy się w pierś, ile razy każdy z nas powiedział : ale miał szczęście, znalazł portfel. Czy w takiej sytuacji mówimy, że ktoś miał pecha, bo zgubił portfel ? Wielkie halo. Przyjechała kompania wsparcia, poszła w krzaki za potrzebą i znalazła drona. Wojsko chodziło w krzaki, chodzi i chodzić będzie, dopóki w budżecie MON nie znajdą się środki na zakup odpowiedniej ilość toi toiów.
Gubienie sprzętu to nie tylko przypadłość naszej armii. Uchodząca za trzecią armię świata, armia brytyjska też ma na sumieniu sporo grzeszków w kwestii gubienia tego i owego. Od 2013 roku zgubiła sprzęt na łączną kwotę 660 tysięcy funtów. Właśnie mam w tej sprawie raporty. O 18:00 dostaję raporty z Anglii, Walii i Szkocji, a o 20:00 z wyspy Man, oraz z wysp: Jersey i Guernsey. Wtedy mam komplet informacji. A co ? ja to jak pan prezydent jestem. Każdy rasowy polityk korzysta z raportów. Bez raportów - przyznać muszę - głupi jestem. Przecież pan prezydent też się nie wypowie dopóki konkretnie triumwirat KNK nie poda jemu raportu. Takie są reguły we współczesnej polityce.
Osobiście to ja spaliłbym się ze wstydu na miejscu brytyjskich generałów. Bo kto to słyszał, żeby żołnierz zgubił spódniczkę i sporran. Żeby to był żołnierz tyłowy, Szwej jakiś - zrozumiałbym - ale żołnierz z doborowej Scots Guards, jednostki, która pod komendą pułkownika Macdonnella zapisała taką piękną kartę pod Waterloo. Wstyd... i gdzie on zostawił tą spódnicę i sporran ? Sporran to jest to co się Szkotowi majta z przodu. Taka gustowna torebka wykończona końskim włosiem. W porządku, najtańsza spódniczka kosztuje w Edynburgu 20 funtów, najtańszy sporran też nie więcej. Można potrącić z żołdu, ale komu potrącić 57 tysięcy funtów za sprzęt do radiołączności, który zniknął z bazy Tidworth w hrabstwie Wiltshire ? Kto zwróci brytyskiemu podatnikowi 52 tysiące funtów za most pontonowy, który zaginął na poligonie w Warminster ? Nie chcę już wypominać takich drobiazgów jak najnowszej generacji gogle noktowizyjne, czy celowniki laserowe, a nawet pułapki na szczury oraz samotrzaski do chwytania dzikich zwierząt, które armia rozstawia na poligonach, bo dziś posłać żołnierza na wartę to oskarżenie o mobbing gotowe. Dlatego ustawia się pułapki, które to pułapki zwierzęta chyba kradną, nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć. Spore straty zanotowała również brytyjska armia na odcinku informatycznym. Od 2013 roku zaginęło bezpowrotnie 11 komputerów stacjonarnych, 113 laptopów oraz 115 modułów pamięci, wszystko z wrażliwą, tajną informacją wojskową. A tu robią wielką awanturę, bo zginął malutki samolocik kupiony w Składnicy Harcerskiej.
Ech ! Wy pisowcy, ładnie to tak komuś belkę wpychać do oka, a u siebie nawet źdźbła trawy z poligonu nie dostrzec, ani chabrów.



Komentarze
Pokaż komentarze (72)