Fachowcy budują swój profesjonalizm na doświadczeniu. Im więcej udziału w akcjach tym lepiej, im więcej problemów przed jakimi staje fachowiec i je rozwiązuje, tym większe zdobywa doświadczenie. Choć sytuacja sytuacji czasem nie równa, to i tak zdobywamy potrzebną wiedzę i z tym większym pożytkiem możemy potem służyć dobru publicznemu.
Z tego założenia zdaje się wychodzić pani Hania nasza kochana, która nie tak dawno obroniła stolicę. Po wspaniałej ubiegłorocznej akcji w tunelu Wisłostrady, kiedy to pani Hania odnalazła zawór do zalanego tunelu, odblokowała go i spuściła wodę - Wisłą do Gdańska - zyskując uznanie i szacunek kierowców, wczoraj zapragnęła odnaleźć taki elektrozawór do rzeki Wisły, naszej kochanej.
Po krótkim " monitoringu rzeki z poziomu lądu " który to poziom jest czasem wyższy, a czasem niższy, w stosunku do rzeki, co pokazują modele matematyczne, pani Hania zdecydowała się monitorować rzekę z poziomu rzeki. Tak jest lepiej, zdobywa się większe doświadczenie, można też zdać egzamin na motorowodniaka. Zawezwano więc dwa wojskowe pontony " Gromu " w kominiarkach, oraz helikopter, który obserwował panią Hanię z poziomu powietrza, które jest zawsze ponad poziomem lądu i poziomem rzeki. No chyba, że pani Hania użyłaby kesonu, ale na to też przyjdzie czas, przy okazji najbliższych wyborów.
Po krótkim monitoringu rzeki i stwierdzeniu, że " wały pracują " pani Hania wróciła na poziom lądu. Drosselklapy do Wisły nie odnaleziono, na szczęście wały wytrzymały.
PS. Czy nie byłoby sensowniej i taniej, gdyby władze Warszawy odnalazły, będący na wyposażeniu Flotylli pińskiej monitor rzeczny "Warszawa " zacumowały go na Bielanach, tak by pani Hania mogła bez przeszkód monitorować Wisłę, kiedy tylko będzie taka potrzeba, a nie tylko na trzy dni przed wyborami do Europarlamentu.



Komentarze
Pokaż komentarze (99)