Siukum Balala Siukum Balala
663
BLOG

No i co z tym Halloween ?

Siukum Balala Siukum Balala Kultura Obserwuj notkę 54

Jak w tytule. No i co z tym Halloween ? Moja opinia nie wszystkim może się  spodobać, bo  jest następująca : dać sobie spokój, zachować umiar i trzymać się zdrowego rozsądku. Jeśli ktoś uważa, że Halloween to kultywowanie satanizmu, wprowadzanie do Polski kuchennymi drzwiami jakichś obcych, szkodliwych kultów to mnie najzwyczajniej opadają ręce. W tym bowiem jest tyle ideologii ile ideologii jest w zwykłej zabawie w strażackiej remizie. Odłóżmy na moment  wszystkie teorie o genezie swięta, to czy ono jest celtyckie, czy zakorzenione w chrzescijaństwie niech będzie bez znaczenia. W celebrowaniu Halloween  nie ma niczego poza zabawą : głupią i nudną, ten sam co roku rytuał z paletami dyń w marketach z kobietami u fryzjera robiącymi się na czupiradła i z tymi samymi tandetnymi gadżetami. Z odrąbanymi plastikowymi nogami, palcami i naklejanymi " ranami " z czerwonego silikonu. Kicz i nuda powtarzalna, że aż chce się ziewać. Nawet to wzajemne straszenie się jest takie rutynowe jakby robotnik odwalał swoją szychtę. Halloween jest puste  jak wszechobecna dynia, poza kilkoma  wyjątkami, o czym za chwilę.

Przywiązanie Anglików do tego święta bierze się z czystej potrzeby zabawy, która u każdego Anglika ma absolutny priorytet. Jeśli w miasteczku  jest zabawa to wiadomo, że pojawią się wszyscy mieszkańcy wraz z  matkami karmiącymi + inwalidzi na wózkach oraz wszyscy ślepi i garbaci. Bez wyjątku. Już za 5 dni kolejne " święto " Bonfire night, które każdy Anglik zaliczyć musi, bo inaczej się nie da. Takie plemienne zachowanie. Celebra ma pierwszeństwo przed wszystkim innym. Czy komuś w Polsce chciałoby się budować przed domem taką halloweenową  instalację jak na poniższym obrazku ? 

No i co z tym Halloween ?

Gdybym ja przyjął, że to jednak kultywowanie zabobonu i satanizmu to miałbym sporą zagwozdkę. Cóż ja wczoraj powiedziałbym wnuczce, która promieniała szczęściem, że idzie po raz pierwszy na zabawę do community centre i będzie przebrana za dynię. 
Miałbym sumienie zabraniać jej tego ? miałbym odseparowywać ją od rówieśników i wychowywać  wyalienowanego osobnika ? Od tej i od każdej następnej halloweenowej zabawy nie będzie zależało czy będzie w przyszłości dobrą Polką czy osobą nie pamiętającą o swoich polskich korzeniach. To będzie zależało od innych zupełnie czynnikow.

Wszyscy, którzy boją się tego święta powinni zastanowić się, w którym momencie tę ortodoksję dotyczącą importowania zwyczajów zatrzymać. Należałoby zrobić audyt co w naszych, dziś już silnie zakorzenionych zwyczajach jest z importu a co jest rdzenne. Czy bożonarodzeniowa choinka jest nasza czy niemiecka ? czyje jest wielkanocne stukanie się jajeczkiem ? rdzennie polskie, chrzescijańskie, czy pogańskie. Nie ma i nie było kultur, które nie oddziaływałyby na siebie, nie przenikały się, nie nakładały na siebie. Dziś w globalnej wiosce ten proces przyspieszył i jest nie do zatrzymania, o tym trzeba pamiętać. Nie można tego nie dostrzegać i upodabniać się do  komunistów, którzy chcieli aby " polska młodzież słuchała polskiej muzyki " ... i młodzież słuchała, bo nie miała wyboru, ale jak się dorwała do Radia Luxemburg to słuchała do trzeciej nad ranem. Nawet Anglosasi, którzy od stu lat z okładem eksportują swoją kulturę, mieli okres, że to i owo " pożyczali " Na wiosnę będa tańczyć Morris dance, taniec z pozoru rdzennie angielski - nazwa nie pozostawia wątpliwości - jednak " moryskę " tańczą i w Hiszpanii i we Włoszech i na Bałkanach. Wszyscy jesteśmy z jednego kulturowego pnia.

Przeciwnicy Halloween powinni sobie uświadomić, że każdy walczący z wiatrakami zawsze znajdzie swojego Cervantesa, po co więc ryzykować narażanie  się na śmieszność, przy okazji ośmieszając sprawy o wiele  poważniejsze, na ośmieszanie w żadnym razie nie zasługujące.

Bardziej szkodzące polskim zwyczajom jest tekst, zamieszczony wczoraj  " przypadkiem " w Gazecie Wyborczej. Przedruk z czyjegoś bloga, lektura porażająca. 
http://foch.pl/foch/1,139970,19076464,nie-jezdze-na-groby-i-nawet-nie-mam-zamiaru.html
Z czymś takim należy walczyć, nie z Halloween. A jak walczyć ? najlepiej tak jak Gandhi, nie kupować brytyjskich produktów. W tym konkretnym przypadku nie kupować GW i nie dorzucać się Michnikowi do whisky.

Na koniec dwa zdania o starszym małzeństwie, mieszkającym o 10 minut jazdy samochodem ode mnie, małżeństwie, które o satanizm trudno podejrzewać. Małżeństwo mieszka w domu znanym lokalnie jako " Halloween house " i co roku z wielką pieczołowitością buduje halloweenową, niezwykle rozbudowaną, instalację. W living roomie aranżują  gabinet osobliwości. Każdego roku do " Halloween house " ludzie walą jak do mauzoleum Lenina. Nie ma jednak nic za darmo, wstęp kosztuje donację na hospicjum św. Anny, a trudno podejrzewać kogoś zbierającego pieniądze na św. Annę o kultywowanie satanizmu. Anglicy, bowiem  oprócz takich czysto atawistycznych plemiennych zachowań  są mocno zsocjalizowani. Żeby nie było podejrzeń, że małżeństwo zbija kokosy na Halloween, hospicjum dostarcza bilety i starsza pani każdorazowo wydaje bilet wpisując wysokość donacji. Halloween Halloweenem, ale porządek w finansach być musi, żeby nikt nikomu nie zarzucił, że palce w tym biznesie szatan maczał. No i co z tym Halloween ?

Zobacz galerię zdjęć:

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (54)

Inne tematy w dziale Kultura