Był sobie Marszałek, człowiek prosty w obejściu. Człowiek niewielkich potrzeb. Ot, szary szynel za wszystko wystarczy. Z pozaborowych puzzli - nie dla siebie - postanowił stworzyć rzecz wielką. Nie do końca, z przyczyn niezależnych, rzecz się udała. Nie zawsze matuszka - historia godzi się na wszystko. Z resztą, jak długo to trwało ? 21 lat ? Stanowczo za krótko. Pozostawił jednak po sobie, " napisał " kilka setek przepięknych życiorysów. Ludzi, którzy w obliczu próby nie " spierdolili " jak mawia pewna polska piosenkarka - oby zawsze bojkotowała festiwale polskich piosenek.
Był sobie Michnik, człowiek który postanowił zostać lordem Warwickiem. Wykorzystując próżnię po upadku systemu, który z takim poświęceniem budowała jego najbliższa rodzina, postanowił zostać kingmejkerem. Wykorzystując kompletny brak autorytetów uznał, że sam może mianować królów i wychowywać nowego człowieka.
Ale cóż może próżnia ? co próżnia może w swoją orbitę wciągnąć ? mierzwę tylko i plewę. Nie dla próżni opoka, z granitem i marmurem sobie nie poradzi. Dziś ta mierzwa, na wieść o sprofanowaniu grobu polskiego generała rży - jak zawsze - z okolic ulicy Czerskiej.
- Próbował ktoś zbierać mielonkę z dywanu ?
- Przynajmniej nie czuł się samotny, miał towarzystwo
- W takim zamieszaniu jest szansa na babę z dwoma ch...ami
- A czy kogoś obchodzi z ilu krów jest mięsa w hamburgerze ?
- Ludzie tam była mielonka
- W puszce z mielonką mamy mięso z 1100 świnek !!!
- Generał Kwiatkowski pseud. " Kolaż "
Wystarczyło 25 lat, jedno pokolenie aby wychować taką mierzwę.
Dzieci Michnika.


Komentarze
Pokaż komentarze (163)