170 obserwujących
1836 notek
2895k odsłon
929 odsłon

Komary kanclerza Niemiec Adolfa Hitlera

Wykop Skomentuj77


image


Panta rhei, a komary nie.


Gdzieś tam na skutek mądrych decyzji, bądź splotu korzystnych okoliczności,  zaczyna się proces tworzenia imperium. Gdzie indziej takie imperium upada. Wiry historii bezpowrotnie wciągają wodzów i dyktatorów, mniejszego bądź większego kalibru. Jedna tylko rzecz pozostaje niezmienna, komary tną w doopę niezależnie od epoki, niezależnie od historycznych momentów, czy przesileń. Pocięły mnie niemiłosiernie w tym Wolfschanze pod Gierłożą.


image


image

Bunkier Martina Bormanna 


image

Pozostałości bunkra Hitlera 


image

W bunkrze Hitlera ( uwagę zwracają zamarkowane okna ) 


Pisanie kolejnej notki o Wilczym Szańcu byłoby powieleniem tego co już napisano, tego co jest dostępne w sieci, w przewodnikach turystycznych i poważnych naukowych opracowaniach. Kogo z resztą obchodzi gdzie było kasyno oficerskie, gdzie barak - mapownia, czy gdzie kwaterował Fuhrer-Begleit-Batallion. Czasem może tylko jakiś bystrzejszy gimnazjalista zapyta - A w którym to baraku Claus Philipp Maria Schenk Graf von Stauffenberg zostawił swojego wybuchowego laptopa, który porwał gacie fuhrera na strzępy ? Nikt pytał nie będzie, bo niestety nie ma o co pytać, tam nic nie ma. Niemcy pozostawili Gierłoż w ruinie. Jak większość miejsc przez siebie administrowanych w latach 1939 - 1945.


image

Były hotel osobistej ochrony kanclerza Niemiec


image

Kasyno oficerskie 


image

Pozostałość po zamachu z 20 lipca 1944 roku 


Dlatego dziś notka będzie krótka, bliska tematowi, którym zajmuje się nasz ulubieniec, profesor entomologii z Łodzi, przy okazji wybitny sadownik - hodowca mirabelek i plantator szczawiu. 
Culicidae - Komary, owady z rodziny muchówek, bardzo wredne, dokuczliwe, potrafiące zepsuć każdy dzień urlopu w stopniu niewyobrażalnym. Samce - to chyba jakaś prawidłowość w świecie ożywionym - są dobre i łagodne, nie wadzą nikomu, żywią się nektarem, czasem tylko zabzyczy nad uchem. Samice jednak - to chyba też jakaś prawidłowość - są niezwykle krwiożercze i krwią nigdy nienasycone. Nigdy dość kąsania i picia krwi bez oglądania się na grupę czy czynnik Rh. 


image

Resztki bunkra obrony przeciwlotniczej 


image

Lata 1941 - 1945 nie były dla Niemców latami najszczęśliwszymi. Mówiąc eufemistycznie też byli kąsani. Kąsał ich mróz pod Stalingradem, kąsała sowiecka stal pod Kurskiem, kąsały amerykańskie Mustangi, czasem kąsał i brytyjski - nomen omen - De Havilland Mosquito. Lekko nie było, ale i przywódca Niemców, kanclerz Adolf Hitler nie miał lekkiego życia. Jego kąsały komary z gierłożańskich bagien, rozlewisk i bajor. We wszystkich wspomnieniach osób, które przewinęły się przez kwaterę Hitlera w Gierłoży, jedna rzecz jest wspólna - komary. Cięły niemiłosiernie od rana do wieczora. Służby wartownicze czasem posiłkowaly się siatkami na głowę, takimi jakich używają pszczelarze. Żadna z metod zwalczania plagi nie okazała się  skuteczna, nie pomagało odymianie bunkrów, trucie komarów gazem, czy wylewanie nafty na rozlewiska wokół kwatery, w nadziei wytrucia komarzych larw. Wszystko na nic. Kanclerz  Niemiec  wychodzący ok 10:00 na spacer z Blondi i tak wyglądał jak młody pszczelarz po pierwszym miodobraniu. Słaby był, chorowity: w zależności od sytuacji na froncie, albo zaparcia albo biegunki i do tego ta alergia na ukąszenia. 
Skąd ten dr. Morell miał brać leki antyhistaminowe dla całego Wolfschanze ? Dlatego jedynym - ordynowanym przez nieocenionego dr Theo - lekiem na wszystkie dolegliwości Adolfa Hitlera była lewatywa. Tylko czy wódz poddawany trzy razy dziennie zbawiennemu działaniu lewatywy może wygrać wojnę ? 

Pokąsany przez komary, ja przodownik turystyki pieszej i zmotoryzowanej, mogę polecić zamiast kwatery w Gierłoży, główną kwaterę niemieckich wojsk lądowych w Mamerkach.


image


image


image


image

Urząd pocztowy w Mamerkach 


image


Nie dość, że bunkry w stanie nienaruszonym, więc będziemy mieć wyobrażenie jak wyglądały podobne kloce w Gierłoży, to w nagrodę całkowity brak komarów. Ciągły wiatr nad Mamrami niezbyt sprzyja krwiożerczym samicom z gatunku Culicidae. Dawno temu problemem - z dotarciem do Mamerek - były gigantyczne pokrzywy, które też mogły nieźle pokąsać. Dziś ten problem zniknął, są wygodne, oznaczone ścieżki od strony jeziora. Przy okazji zażywając kąpieli będziemy to robić w miejscu gdzie i feldmarszałek Erwin Rommel kąpał się w Mamrach bez Żelaznego Krzyża i bez feldmarszałkowskich szlifów, kąpał się bez gaci w stroju Adama.


image

Przystań w Mamerkach 


Na usprawiedliwienie ma jedynie ten Lis pustyni tylko to, że kąpał się w obecności swoich adiutantów i niewielkiej, niezauważalnej ilości samic z gatunku Culicidae. Bo honorowy był to Lis pustyni, potrafił się zachować, dzielny był przy okazji, czy to się komuś podoba czy nie. A nasz Lis ? cóż cham, tchórz, damski bokser i folwarczna kindersztuba.


image

Mamerki. Samice z gatunku homo sapiens 


Wykop Skomentuj77
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura