skamander skamander
68
BLOG

Rok prezydentury pana Karola Nawrockiego

skamander skamander Polityka Obserwuj notkę 9

Po pierwszym roku prezydentury pana Karola Nawrockiego można już oddzielić trzy rzeczy, które w politycznej narracji często się miesza: obietnicę spełnioną, podjęcie próby jej realizacji oraz rzeczywisty skutek dla obywatela. I właśnie w tym rozróżnieniu obraz pierwszego roku jest znacznie mniej jednoznaczny niż wynikało z rocznicowego wystąpienia Pałacu Prezydenckiego.

Oficjalne podsumowanie Kancelarii przedstawia pierwszy rok bardzo korzystnie, podkreślając inicjatywy ustawodawcze i aktywność prezydenta. Już wcześniej, po 100 dniach, Kancelaria mówiła wręcz o „stu dniach dotrzymanego słowa”. Niezależny monitoring Demagoga daje jednak znacznie bardziej krytyczny obraz: wśród siedmiu konkretnie śledzonych obietnic pięć sklasyfikowano jako niezrealizowane, a dwie jako zrealizowane z opóźnieniem.

Najbardziej wyrazisty przykład: prąd tańszy o 33 proc.

W kampanii pan Nawrocki mówił bardzo konkretnie, że po pierwszych 100 dniach jego prezydentury Polacy będą płacili o jedną trzecią mniej za energię elektryczną. Po objęciu urzędu rzeczywiście przedstawił projekt „Tani prąd –33%”, ale dopiero 7 listopada 2025 r. Problem polega na tym, że złożenie projektu ustawy nie jest tym samym, co obniżenie rachunku odbiorcy. I faktycznie nie przedstawił źródła finansowania bez uszczerbku finansów państwa. Demagog uznał tę obietnicę za niezrealizowaną, ponieważ po 100 dniach rachunki Polaków nie spadły o obiecane 33 proc.

To moim zdaniem bardzo ważne rozróżnienie. Prezydent może uczciwie powiedzieć: „przedłożyłem projekt”. Nie może jednak z tego wyprowadzać wniosku: „zrealizowałem obietnicę obniżenia ceny prądu”, ponieważ efekt zapowiedziany wyborcom nie nastąpił.

Podobnie wygląda „kontrakt podatkowy”

W kampanii pan Nawrocki zapowiadał, że już 6 sierpnia 2025 r., czyli w pierwszym dniu urzędowania, przedstawi m.in. projekty:

- obniżenia VAT z 23 do 22 proc.,

- likwidacji podatku Belki do określonego limitu,

- waloryzacji emerytur o co najmniej 150 zł i ponad inflację,

- rozszerzenia ulg prorodzinnych na przedsiębiorców,

- PIT 0 dla rodzin z co najmniej dwojgiem dzieci,

- podwyższenia drugiego progu PIT do 140 tys. zł.

Pierwszych czterech z tych zobowiązań w zapowiedzianym terminie nie wykonał. Demagog nadal klasyfikuje m.in. obniżenie VAT, likwidację podatku Belki, określoną waloryzację emerytur oraz ulgi dla przedsiębiorców jako niezrealizowane.

Natomiast projekt podwyższenia progu PIT do 140 tys. zł oraz projekt PIT 0 dla rodzin rzeczywiście przedstawił, lecz kilka dni później niż obiecywał. Dlatego oba zobowiązania zostały ocenione jako wykonane z opóźnieniem bez przedstawienia źródeł finansowania, bo obiecywać każdy może, jeden lepiej - a drugi gorzej.

I znowu trzeba pamiętać: Prezydent ma prawo inicjatywy ustawodawczej, ale nie ma większości sejmowej i sam ustawy uchwalić nie może. Można natomiast rozliczać go z tego, czy zrobił to, co sam obiecał zrobić jako prezydent — na przykład „pierwszego dnia przedłożę projekt”.

CPK jest przykładem obietnicy, przy której rzeczywiście zrobił to, co zapowiadał

7 sierpnia 2025 r. Pan Nawrockiego podpisał projekt dotyczący CPK w kształcie zbliżonym do koncepcji z 2023 r., czego wcześniej w kampanii faktycznie się zobowiązał dokonać. To można więc zaliczyć na jego korzyść jako rzeczywistą realizację zobowiązania znajdującego się w granicach kompetencji prezydenckich.

Natomiast czym innym jest powiedzieć „złożyłem projekt dotyczący CPK”, a czym innym „przywróciłem CPK według dawnego planu”. To drugie zależy już od parlamentu, rządu, finansowania oraz procesu inwestycyjnego.

Czy Pan Nawrockiego zmienił niektóre obietnice?

Tu sprawa jest ciekawsza. Moim zdaniem w pierwszym roku widoczna jest przede wszystkim nie tyle seria otwartych „odwołań” obietnic, ile zmiana sposobu ich interpretowania.

Najlepszym przykładem jest właśnie „Prąd –33 proc.”. W kampanii brzmiało to jak obietnica rezultatu: po 100 dniach rachunki będą o jedną trzecią niższe. Po objęciu urzędu narracja została przesunięta w stronę obietnicy działania: pan Prezydent przedłożył projekt ustawy mający doprowadzić do obniżenia rachunków. Oficjalna strona Pałacu przedstawiała samo złożenie projektu jako realizację zobowiązania.

To nie jest drobiazg językowy. Jest duża różnica między:

„obniżę Państwu rachunki”

a

„złożę projekt, który miałby obniżyć Państwu rachunki”.

Pierwsza wypowiedź bierze odpowiedzialność za rezultat. Druga tylko za próbę.

A teraz weta. Czy wszystkie były uzasadnione?

Nie. Moim zdaniem byłoby równie nieuczciwe twierdzenie, że każde weto pana Nawrockiego było polityczną obstrukcją, jak i twierdzenie, że każde było wyłącznie merytoryczną troską o jakość prawa.

Skala jest jednak bardzo duża. Już 1 czerwca 2026 r. Kancelaria podawała, że pan Prezydent zawetował 33 ustawy, podpisując jednocześnie 211. To pokazuje dwie rzeczy naraz: pan Nawrockiego zdecydowanie częściej sięga po weto niż jego poprzednicy na początku kadencji, ale też twierdzenie, że „wetuje wszystko”, jest nieprawdziwe — zdecydowaną większość ustaw podpisuje. Ważna jest również waga zawetowanych ustaw. Najlepszym tego przykładem jest zawetowanie ustawy o SAFE.

Za szczególnie trudne do uznania za czysto techniczno-prawne uważam weto dotyczące programu SAFE. Ustawa umożliwiała Polsce korzystanie z preferencyjnego unijnego finansowania zakupów obronnych. Pan Nawrockiego uzasadniał sprzeciw m.in. zagrożeniem dla suwerenności i ingerencją UE w kompetencje państwa. Można prowadzić taki spór konstytucyjny, ale przy obecnym poziomie zagrożenia militarnego i kosztach modernizacji armii konsekwencje takiej decyzji są na tyle poważne, że argumentacja wymaga wyjątkowo mocnego uzasadnienia ekonomicznego i strategicznego.

Podobnie polityczny charakter ma w znacznym stopniu konflikt dotyczący KRS. Prezydent zawetował ustawę mającą przywrócić wybór sędziowskich członków KRS przez sędziów, uzasadniając, że zamiast przywracać praworządność zwiększy ona chaos. Jest to element zasadniczego sporu ustrojowego między obecnym obozem rządzącym a obozem politycznym, z którego wywodzi się Prezydent. Tu bardzo trudno oddzielić argumentację konstytucyjną od politycznej. Podobnie jest z nieprzyjęciem ślubowania od czterech wybranych przez Sejm sędziów TK.

Jeszcze wyraźniej widać to przy wecie do ustawy o statusie osoby najbliższej. Ustawa regulowała kwestie bardzo praktyczne: informacje medyczne, mieszkanie, alimentację, podatki, pochówek czy część spraw majątkowych. Pan Nawrockiego uznał jednak, że tworzyłaby ona rozwiązanie zbyt podobne do małżeństwa i dlatego ją zawetował. Tutaj podstawą decyzji była przede wszystkim aksjologia i wizja społeczna Prezydenta, a nie wada legislacyjna uniemożliwiająca funkcjonowanie ustawy.

Czy zatem weto służy osłabianiu rządu?

Zdecydowanie tak. Ale nie wyłącznie, bo służy też wsparciu tylko prawej strony sceny politycznej.

Najlepiej widać to, gdy spojrzeć na prezydenturę jako całość. Pan Nawrocki nie zachowuje się jak neutralny arbiter stojący ponad konfliktem rząd–opozycja. Przyjął model prezydentury bardzo aktywnej, konkurencyjnej wobec rządu. Sam składa projekty, proponuje alternatywne rozwiązania i często wykorzystuje weto, aby wymusić zmianę kierunku polityki rządu. Co zresztą wielokrotnie powtarzał, że będzie dążył do obalenia tego rządu, a tak nie może głosić żaden Prezydent RP! Wtedy prezydent przestaje pełnić przede wszystkim funkcję korekty złego prawa, a staje się czymś w rodzaju drugiego centrum opozycji politycznej posiadającego konstytucyjne prawo blokowania ustaw.

I mam wrażenie, że właśnie w tę stronę przesuwa się obecna kohabitacja.

Co ciekawe, liczby pokazują zarazem, że Pan Nawrocki nie prowadzi totalnej blokady państwa — podpisuje wielokrotnie więcej ustaw niż wetuje. Dlatego określenie, że jego działalność jest „tylko i wyłącznie sabotowaniem rządu”, byłoby zbyt daleko idące. Ale twierdzenie, że polityczny cel osłabienia rządu nie odgrywa tu żadnej roli, byłoby równie mało wiarygodne.

Moja ocena po roku jest więc taka: Pan Nawrocki znacznie lepiej realizuje zapowiedź bycia silnym przeciwnikiem obecnego rządu niż część bardzo konkretnych obietnic socjalnych i podatkowych ze swojej kampanii. I właśnie dlatego warto jego rocznicowe wystąpienie skonfrontować nie z ogólnymi hasłami, lecz z dosłownymi wypowiedziami z kampanii.


skamander
O mnie skamander

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka