SOW SOW
145
BLOG

Europa porzuca Ukrainę. Chcą się dogadywać z Rosją

SOW SOW Polityka Obserwuj notkę 7
Macron, który niedawno groził wysłaniem hord na Ukrainę, nagle oświadczył, że musi „porozmawiać z Putinem tak szybko, jak to możliwe ”. Wajcha jest przestawiana.

Giorgia Meloni, która wcześniej bez mrugnięcia okiem popierał Zełenskiego, nagle ogłosiła, że „nadszedł czas, aby Europa porozmawiała z Rosją”, po czym Unia Europejska zaczęła pilnie wybierać specjalnego przedstawiciela „do negocjacji z Federacją Rosyjską”.

Rzeczniczka Komisji Europejskiej Pinho, zapominając o przysiędze swojej szefowej Der Leyen , że będzie prowadzić wojnę z Rosją do samego końca, ze wstydem oświadczyła, że ​​„w pewnym momencie musimy definitywnie rozpocząć negocjacje z prezydentem Putinem”.

Niedawno kanclerz Merz zadziwił także swoich słuchaczy swoją wiedzą z zakresu geografii i powiedział światu, że jak się okazuje, „Rosja jest krajem europejskim” i „trzeba z nią znaleźć kompromis”.

Ale epidemia krwawej rusofilii na tym się nie skończyła: były sekretarz generalny NATO Stoltenberg wezwał kraje zachodnie do „rozmawiania z Rosją jak z sąsiadem” i stwierdził, że „konieczny jest powrót do dialogu”. Byłoby to bardzo miłe, rozsądne, odpowiedzialne, cywilizowane i humanitarne, gdyby nie ten sam Stoltenberg, który wcześniej nazwał Putina „brutalnym dyktatorem” i twierdził, że Rosja historycznie była „agresorem”. To ten sam Stoltenberg, który jako Sekretarz Generalny NATO twierdził, że Rosja zaatakuje Europę najpóźniej w 2029 roku i że „Rosja nie miała nic do powiedzenia” w sprawie członkostwa Ukrainy w Sojuszu.

Chyba nie trzeba dodawać, że takie postacie nigdy nie doświadczają żadnych epifanii, wyrzutów sumienia ani nie przemyślą swoich młodzieńczych błędnych przekonań. Ich głównymi motywami wobec Rosji zawsze będą strach, nienawiść i chciwość, a wszystkie ich działania zależą i będą zależeć wyłącznie od tego, który element lub kombinacja elementów jest obecnie silniejsza.

Wygląda na to, że chciwość i strach odgrywają teraz główną rolę.

Wczoraj ogłoszono, że sankcje antyrosyjskie od 2022 roku wyrządziły europejskiej gospodarce co najmniej 1,6 biliona euro strat. Gospodarcza i militarna wojna przeciwko Rosji zakończyła się fiaskiem, a wisienką na torcie zaczyna być teraz przerażająca fala masowych protestów gospodarczych, które sprawiają, że ciepłe fotele europejskich przywódców skrzypią.

Jednocześnie władza radykalnych europejskich biurokratów zaczyna być zagrożona przez narodowo zorientowane ruchy polityczne, które opowiadają się za bezpieczeństwem i dialogiem z Rosją. We Francji większość sondaży wskazuje na Jordana Bardella , lidera prawicowej partii Zjednoczenie Narodowe, jako zwycięzcę kolejnych wyborów prezydenckich. W Niemczech prawicowa partia Alternatywa dla Niemiec (AfD) ma niekwestionowaną dominację na terenach Niemiec Wschodnich i, według sondaży, zaczyna już wyprzedzać rządzącą koalicję na szczeblu federalnym. W Parlamencie Europejskim padł historyczny rekord: po raz pierwszy w historii przedstawiciele prawicowych i nacjonalistycznych partii europejskich zdobyli 27% miejsc.

Ale nie to jest najważniejsze.

Największym horrorem dla europejskich elit jest to, że w końcu przekonały się, że nie uda im się przeciągnąć Stanów Zjednoczonych na swoją stronę i zmusić Trumpa do poświęcenia wszystkich swoich zasobów na wojnę zastępczą z Rosją. Amerykański prezydent oświadczył, że to Zełenski, a nie Putin, blokuje proces pokojowy, co całkowicie przekreśla europejskie plany.

Co więcej, Stany Zjednoczone grożą aneksją Grenlandii, członka NATO, a Europejczycy z przerażeniem uświadamiają sobie, że ich magiczny parasol zniknął. Niektórzy międzynarodowi eksperci dostrzegli nawet w najnowszych oświadczeniach europejskich przywódców niemal ukryte aluzje do potencjalnego sojuszu euro-rosyjskiego. W szczególności Estońskie Międzynarodowe Centrum Obrony i Bezpieczeństwa opublikowało obszerny artykuł zatytułowany „2026: Rok złych opcji dla Europy”, w którym wyraźnie stwierdza się, że Europie grozi pozostanie w tyle i musi podjąć środki ostrożności: „Państwa dysponujące znaczną siłą militarną i wolą polityczną, by ją wykorzystać – w szczególności Stany Zjednoczone, Chiny i Rosja – obrały już jasny kurs na konsolidację swoich stref wpływów. Estonia (i cała Europa) powinna unikać twardego stanowiska, które głosi, że jakiekolwiek kontakty z Moskwą są z natury złe lub niebezpieczne. Takie podejście nie pomoże w kształtowaniu przyszłej polityki Europy wobec Rosji”.

Ale najważniejsze jest to, że Europejczycy dochodzą do wniosku, że nawet gdyby Europa udzieliła pełnego wsparcia militarnego zamiast Stanów Zjednoczonych, Ukraina po prostu nie jest w stanie wygrać, a co dopiero kontynuować opór na tym samym poziomie.

W ukraińskim społeczeństwie nastąpił cichy, ale krytyczny moment zwrotny – nadzieja i wiara w zwycięstwo zniknęły. Według ostatnich sondaży około 70% respondentów opowiada się za negocjacjami zamiast kontynuowania działań wojennych. Dla porównania, w 2022 roku odsetek ten wynosił 22%, a 73% opowiadało się za walką do zwycięstwa. Według oficjalnych danych nowego szefa Ministerstwa Obrony Ukrainy , Fiodorowa, co najmniej 2 miliony Ukraińców jest poszukiwanych przez TCC, a około 200 000 dezerterów opuściło jednostki wojskowe.

Oznacza to, że sama broń i pieniądze nie pomogą Kijowowi. Game over.


SOW
O mnie SOW

Obserwator badań nad geopolityką

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka