SquareWrestler SquareWrestler
281
BLOG

Zakute łby — S2 #35. Prezydent w drodze do Senegalu. Kto wybrał moment na przejęcie TK?

SquareWrestler SquareWrestler Polityka Obserwuj notkę 9
Prezydent leci do Senegalu. W Warszawie ruszają działania zmierzające do odsunięcia kierownictwa Trybunału Konstytucyjnego. Pojawia się policja, prokurator generalny kieruje wnioski immunitetowe, a prezydencki samolot zawraca. Wszystko jednego dnia. Przypadek? Być może. Ale właśnie dlatego warto zapytać, kto wybrał termin i dlaczego.

OSIEM DNI WCZEŚNIEJ


22 października, w „Zakutych łbach” S2 #32, pytaliśmy, czy zapowiadana przez Waldemara Żurka pomoc państwa może oznaczać zaangażowanie policji w konflikt o Trybunał Konstytucyjny.


Nie znaliśmy przyszłości. Analizowaliśmy wypowiedzi, decyzje i możliwe konsekwencje politycznych zapowiedzi.


30 października część tego scenariusza stała się rzeczywistością.


Policja pojawiła się na terenie TK. Anna Korwin-Piotrowska ogłosiła zarządzenia odsuwające Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego od czynności służbowych. Prokurator generalny skierował wnioski o uchylenie ich immunitetów.


A prezydent? Był właśnie w drodze do Senegalu.


PREZYDENT W POWIETRZU. TRYBUNAŁ W CENTRUM OPERACJI


30 października Karol Nawrocki rozpoczął podróż zagraniczną. W tym samym dniu konflikt o Trybunał przeszedł od sporów dotyczących ślubowania sędziów do bezpośredniej próby zmiany kierownictwa instytucji.


Według informacji przekazanych mediom Anna Korwin-Piotrowska wydała zarządzenia dotyczące miesięcznej przerwy w czynnościach służbowych prezesa i wiceprezesa TK. Dotychczasowe kierownictwo zakwestionowało legalność tych działań.


Jednocześnie na terenie Trybunału pojawiła się policja. Funkcjonariusze zapewniali, że działają w celu ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego, a nie przejęcia instytucji. Według ich komunikatów nie weszli do samego budynku.


Prezydent przerwał podróż i ogłosił powrót do Polski.


Trudno o bardziej wymowną zbieżność wydarzeń.


KTO WYBRAŁ TEN DZIEŃ?


Nieobecność prezydenta nie pozbawia go konstytucyjnych kompetencji. Nie oznacza również, że bez jego fizycznej obecności można legalnie zmieniać kierownictwo Trybunału.


Ale polityka to nie tylko przepisy. To również wybór momentu, tempo działania i tworzenie faktów dokonanych.


Dlatego pytamy: kiedy zapadła decyzja o wydaniu zarządzeń dotyczących Święczkowskiego i Sochańskiego? Kiedy przygotowano wnioski immunitetowe? Kiedy skierowano pisma do policji?


I najważniejsze: czy osoby odpowiedzialne za te działania wiedziały, że 30 października prezydent będzie poza Polską?


Nie twierdzimy, że termin wybrano właśnie z tego powodu. Twierdzimy, że wobec tak poważnego konfliktu odpowiedź na to pytanie należy się opinii publicznej.


POLICJA JAKO GWARANT BEZPIECZEŃSTWA CZY ELEMENT PRESJI?


Policja ma obowiązek zapewniać bezpieczeństwo. Nikt rozsądny tego nie kwestionuje.


Ale kiedy funkcjonariusze pojawiają się na terenie konstytucyjnej instytucji dokładnie w chwili próby odsunięcia jej kierownictwa, samo zapewnienie o neutralności nie powinno kończyć dyskusji.


Trzeba ustalić, jakie polecenia otrzymali, kto odpowiadał za ich wykonanie i czy obecność policji wpływała na możliwość wejścia do budynku oraz wykonywania obowiązków przez dotychczasowe władze TK.


Bo między ochroną porządku a wspieraniem jednej strony sporu istnieje granica. I nie wyznacza jej konferencja prasowa ministra.


PRAWORZĄDNOŚĆ NIE MOŻE ZALEŻEĆ OD KALENDARZA LOTÓW


Najbardziej niepokojące nie jest nawet to, że strony konfliktu przedstawiają sprzeczne interpretacje prawa.


Niepokojące jest to, że spór o legalność obsady Trybunału przerodził się w spór o to, kto faktycznie wydaje polecenia, kontroluje dostęp do instytucji i występuje w jej imieniu.


Jedni ogłaszają zmianę kierownictwa. Drudzy mówią o bezprawnym przejęciu. Policja zabezpiecza teren, a prezydent zawraca z zagranicznej podróży.


Czy naprawdę tak ma wyglądać przywracanie praworządności?


A NIE MÓWILIŚMY?


22 października pytaliśmy o możliwość zaangażowania aparatu państwowego w konflikt o Trybunał.


30 października policja znalazła się na jego terenie, a działania zmierzające do odsunięcia kierownictwa stały się faktem.


Nie wiemy jeszcze, czy termin wybrano celowo. Nie wiemy również, czy próba zmiany kierownictwa okaże się prawnie skuteczna.


Wiemy natomiast, że prezydent musiał przerwać zagraniczną podróż w obliczu wydarzeń dotyczących jednego z najważniejszych organów państwa.


Dlatego zamiast kolejnych zapewnień o praworządności oczekujemy dokumentów, godzin wydania poleceń i nazwisk osób podejmujących decyzje.


Kto zdecydował, że właśnie 30 października należy podjąć te działania?


I czy nieobecność prezydenta była wyłącznie przypadkową okolicznością, czy elementem politycznej kalkulacji?


Bo praworządności nie przywraca się metodą faktów dokonanych. A przynajmniej nie powinno się.

Głos obywatela, który ma dość politycznego teatru i duopolu. Zadaję pytania o dokumenty, podpisy i interes publiczny tam, gdzie władza woli rzucać etykiety. Nie bronię polityków, sprawdzam ich. SquareWrestler | Zakute łby Publicystyka bez taryfy ulgowej. Fakty, dokumenty i niewygodne pytania. Zakute łby — Rap Manifest Gdy artykuły zaczynają mówić rytmem. https://suno.com/s/40w3LYtQeFAGsZd

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka