Bardzo się cieszę z odbudowy katedry Notre Dame w Paryżu i z formy jaką ta odbudowa przybrała. Cieszą mnie również szaty użyte w czasie ceremonii jej rekonsekracji. Zacytuję trafną wypowiedź księdza profesora Andrzeja Draguły na ich temat: Narażę się, ale się odezwę, choć miałem iść spać, bo rano do roboty. Popatrzyłem sobie na szaty abp. L. Ulricha i jego asysty na dziś i na jutro. Są zapewne dyskusyjne, ale chcą coś "powiedzieć", o czym de Castlelbajac mówił niejednokrotnie: mają określone kolory, podziały, ornamenty, kompozycje, które wyrastają z historii katedry. Trzeba je czytać. A potem popatrzyłem na zdjęcia z dzisiejszej konsekracji biskupiej: ulubione "złote" ornaty, który nie mówią nic, a przynajmniej niewiele, prócz tego, że imitują bogactwo będące w Polsce synonimem tego, co uroczyste. I tyle.

Szaty te są bogate w symbolikę chrześcijańską. Krzyż z cierniową koroną, która jest także słońcem i tęczą. Są to szaty do czytania, jak napisał ksiądz profesor. Jest to oczywiste i bardzo na miejscu, że szaty liturgiczne się czyta, podobnie jak ołtarz się czyta i ściany kościoła się czyta. Szczególnie oczywiste jest to w świątyni, o której Victor Hugo pisał jako o księdze.




Komentarze
Pokaż komentarze (6)