Tatarka Tatarka
84
BLOG

NEPAL, APOKALIPSA

Tatarka Tatarka Społeczeństwo Obserwuj notkę 5

NEPAL, APOKALIPSA

Osuwania lodowych kolosów nie powstrzyma nikt. Może to monstrum
dokonywało się już miliony lat temu, na jakimś bezimiennym kontynencie.
Przyroda przetacza się niezmiennie, obojętna jak wschody i zachody słońca.
Na granicy Chin z Tybetem runęły góry skruszonych skał zabierając
fragmenty lodowców – być może ten prastary rytuał powtarzał się  
nieskończenie wiele razy. Przecież lód także ma zapisaną swoją trajektorię.
Żadna tama, żadna wzniesiona ludzką ręką zapora nie zatrzyma żywiołu.
Nie okiełza bezwzględnego monstrum.
Ziemia upomina się o swoje dziedzictwo. Czyni to, co do niej należy,
gdy człowiek zbyt zuchwale drąży jej mroczne wnętrze.

Na granicy Nepalu i Tybetu spieniony wir powodzi obrócił szmaragdowe stoki
w błotnistą otchłań, mulaste przerażenie. To największa z katastrof,
jaką doświadczył ten region Himalajów w nowożytnej erze.
Świat patrzy z przerażeniem. 
Nieme, błotne zjawy, te żywe, ciągną bolesne twarze ku zielonym brzegom. 
Innych, fala wałkuje i rozbija o fragmenty domów, metalowych dźwigów,
o rozczłonkowane ciała.
Lodowaty, błotnisty potop wdarł się do domu.
Mężczyzna kurczowo trzyma dłoń kobiety oblepioną szlamem i błotem. Jego dłoń
jest tak samo śliska – jakby w rękawiczce mazi potwora, który porywa ją z uścisku
i płynie z jeszcze większą siłą w dół, szukając kolejnego istnienia.
Żywioł przyszedł po ludzi, wciągając ich w gęste dno, pętając mułem nogi. 
Porywa w swą gęstą maź domy, drogi, mosty, zielone oazy życia.
Lodospady, na zdjęciach jakże są niewinne i łagodne, a dziś niosą śmierć, 
gdy spadają w dolinę miast i wsi.
W Nepalu nie padało, nie była to pora monsunowych nawałnic. Poranna błogość.
Co rozdarło Himalaje dwudziestego sierpnia dwa tysiąc dwudziestego szóstego roku?

31.08 2026

Tatarka
O mnie Tatarka

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo