27 obserwujących
224 notki
221k odsłon
  800   10

O co chodzi z tymi Leo?

Leo 2PL
Leo 2PL

Historia Leoparda 2 rozpoczęła się pod koniec lat 60. ubiegłego wieku, gdy informacje o nowych typach czołgów sowieckich postawiły pod znakiem zapytania skuteczność na polu walki Leopardów 1. Dwa prototypy rozpoczęły producenckie próby latem 1969 roku, wojsko zaczęło testować nowy typ w 1973. Pierwsze seryjne egzemplarze to rok 1979. Sukcesywnie modernizowany, w Bundeswehrze doszedł do ośmiu rozwojowych wersji oznaczanych od A0 do A7, z których każda miała jeszcze kilka podtypów.
Współczesny Leo w jednostkach pierwszej linii liczących się armii to maszyny mutacji A4-A7, 59 tonowe (masa bojowa) czołgi z turbodoładowywanym silnikiem Diesla o mocy 1100 KW, prędkość maksymalna marszowa 70 km/h, w terenie 50 km/h. Zasięg na pełnych zbiornikach paliwa – (1200 l)- 150 km. Załoga czteroosobowa, uzbrojenie: gładkolufowa armata 120 mm Rm120 i 2 7,62 mm karabiny maszynowe MG3 (następcy sławnego z II wojny światowej MG42). Dobre, wielowarstwowe opancerzenie. Porównując z Abramsem, jest nieco lżejszy, lepiej przystosowany do pokonywania przeszkód wodnych, ale ustępuje mu opancerzeniem i jakością systemów zarządzania walką oraz kierowania ogniem. Amerykanie ponadto wyposażyli swój czołg w dedykowane rodzaje amunicji (programowanej, oraz unikalne typy podkalibrowej), znacznie zwiększające jego siłę ognia. Abrams to czołg  z założenia „sieciowy” mający możliwości pozostawania w łączności w trakcie walki nie tylko z innymi pojazdami swojej jednostki, ale także z własnym lotnictwem i artylerią. Natomiast w porównaniu możliwości, zwłaszcza kwestii odporności pancerza i kierowania ogniem z podstawowymi czołgami rosyjskimi (T72, T80, T90) Leo2 jest jak nowa Toyota, bynajmniej nie elektryczna, w stosunku do Łady.
Parę razy używam terminów systemy zarządzania walką i kierowania ogniem, toteż należy się kilka słów wyjaśnienia. Chodzi o zinformatyzowane systemy łączności, oraz rozpoznania i identyfikacji przeciwnika z dużej odległości, w każdej porze doby i w różnych warunkach pogodowych, także przy stosowaniu na polu walki zadymienia. Z dostępnych doświadczeń użycia  zmodernizowanych w Polsce T72 oraz PT91 wynika, że nawet te dość leciwe czołgi doposażone na sposób zachodni są w stanie wykrywać i niszczyć przeciwnika, zanim ten w ogóle dowie się o ich obecności.
WP posiada obecnie ok 250 tego typu maszyn, nabywanych od 2002 roku z zapasów, wycofanych z redukowanej Bundeswehry, w wersji 2A4 i 2A5, zmodernizowanej w Polsce do 2A4(5)Pl. Zmiany „PL” to przede wszystkim system stabilizacji armaty, napęd wieży, polskie termowizory oraz system kierowania ogniem. Modernizacja owa szła jak po grudzie, ze względu na daleko idącą niechęć producenta Leo, firmy Rheinmetall, do zgody na grzebanie w tych czołgach przez Bumar Łabędy. Pierwotnie Niemcy proponowali przeprowadzanie nawet poważniejszych napraw u siebie. Całkowicie zrozumiałe obawy o kontrolę nad cennymi technologiami - podobnie mamy, czy mieliśmy do niedawna z fińską Patrią, właścicielem patentu na Rosomaki. Komplet zgód na modyfikacje we własnym zakresie w stosunku do posiadanych przez nas maszyn mamy dopiero od 2021 r. Zapewne te właśnie doświadczenia, oraz wiedza o skromnych aktualnie ilościowo możliwościach produkcyjnych niemieckich zakładów, zdecydowały o zakupie koreańskiego K2 – abstrahując od politycznej nieufności.
Leo stanowią obecnie podstawę polskich sił pancernych. Posiadamy ich ok. 250, w czterech batalionach (po 58 szt), oraz kilkanaście w zapasie, remontach i modernizacji. Przekazanie 1 kompanii (jeśli według naszych standardów, 14 sztuk, jeśli według organizacji ukraińskiej – 12), naszych zasobów ani możliwości znacząco nie narusza. Gdyby był to wyłącznie nasz gest, jego znaczenie militarne byłoby niewielkie. Kilkanaście maszyn zupełnie nowego typu stanowiłoby dla Ukraińców większy kłopot, niż wsparcie, pamiętajmy,  że ich zupełnie innej konstrukcji, postsowieckie czołgi strzelają też inną amunicją (125 mm).  Jednak zapowiedziane we Lwowie powstanie „koalicji Leo” obraz ten całkowicie zmienia. Jeśli partnerów, którzy przekażą po kompanii czołgów będzie ze sześciu (a krajów- użytkowników jest kilkunastu, więc pewnie się uda), to już dwa bataliony, siła całkiem znacząca na froncie. Poza tym, coraz bardziej widoczny staje się kontekst polityczny całej sprawy. Nacisk kilku krajów, poważnych politycznych i gospodarczych kooperantów Niemiec, wspartych przez USA oraz większość światowej opinii publicznej niezwykle utrudni, a raczej uniemożliwi krajowi producenta dalsze wyrażanie sprzeciwów i mnożenie trudności. Może też być podstawą do skutecznego nacisku na Niemcy, by te przekazały z własnych zasobów kolejną partię. A setka Leo na froncie to coś, co może dać Ukraińcom nowe zdolności ofensywne. Wobec wymęczonych rosyjskich sukcesów w Soledarze i wokół Bachmutu, które zaangażowały jak się wydaje gros ich sił  uderzeniowych, oraz wyczerpywania się zapasów amunicji (po zmniejszeniu intensywności rosyjskiego ognia sądząc), scenariusz dla napastnika groźny.
Wróćmy także na chwilę do kwestii wielkiej polityki. Nie od rzeczy będzie jeszcze raz przypomnieć o amerykańskiej ofercie współpracy dla Rosji i Niemiec z 2021 roku. Na początku lutego 2022 roku, komentując amerykański zwrot w polityce zagranicznej, wyrażony wysłaniem wojsk do Polski i Rumunii pisałem:
„ Kreml z radością przyjął w 2021 roku nową koncepcję amerykańskiej polityki zagranicznej, okazuje się aż z nazbyt wielką. Skupienie uwagi US na Pacyfiku zaskutkowało próbą zasadniczej reorganizacji ich zaangażowania w Europie. Koncepcja Ekipy Bidena była prosta, elegancka i w założeniach, wydawało się skuteczna. Amerykanie zamierzali ograniczyć swoją obecność militarną na Starym Kontynencie, zachowując polityczne wpływy dzięki układowi z najsilniejszym lokalnym partnerem, jakiego upatrzyli sobie w Niemczech. To RFN, z amerykańskim poparciem politycznym miała przejąć kierownictwo w UE i zwierzchnią opiekę nad niesfornym Wschodem, czego niezbitym dowodem jest ostentacyjne przekazanie im koncepcji Międzymorza. Drugim, nie mniej ważnym filarem tej konstrukcji było przekonanie o niemieckich wpływach w Rosji, opartych na wszechstronnych powiązaniach gospodarczych. Wpływy te miały posłużyć do neutralizacji wschodniego niedźwiedzia wobec konfliktu amerykańsko-chińskiego.” Ekspresowa zgoda Bidena na Nord Stream 2 także nie była gestem bez znaczenia.
https://www.salon24.pl/u/tedyiowedy-otryt/1202606,2000-jankesow  Wydarzenia ubiegłego roku potwierdziły trafność moich ówczesnych uwag. Oferta Bidena została przez Putina definitywnie odrzucona, przy zupełnym braku reakcji (inaczej cichej aprobacie) Scholza. Napaść Rosji na Ukrainę spotkała się z mocną odpowiedzią USA, zaś Niemcy ze swoją rosyjską polityką z zasobu stali się przeszkodą. Ich wiarygodność sojusznicza w wyniku wielomiesięcznej prorosyjskiej obstrukcji wewnątrz struktur zachodnich znalazła się dokładnie tu, gdzie jest.  Brutalna, z całą pewnością dobrze przemyślana akcja administracji Bidena, uzgodniona w przedbiegach z wyrosłą do pozycji rozgrywającego i głównego sojusznika US na wschodzie Polską - „operacja Patriot” dobitnie pokazała Republice Federalnej jej miejsce w szyku. Jednocześnie sygnalizując Rosji, ile są warte  nadzieje na niemieckie wpływy.
W „akcji Leo” obserwujemy właśnie  pierwszy akt kolejnej odsłony.
Jak to wpłynie na układy z kolejnym niemieckim aktywem, jakim są dziś ich przeważające wpływy w strukturach Unii Europejskiej, jeszcze zobaczymy.

Lubię to! Skomentuj43 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo