89 obserwujących
1304 notki
1363k odsłony
  271   0

O "taśmach Giertycha" w TVP Info

Wbrew temu, co mówi popychle PiS, Samuel Pereira, propagandzista partyjny za publiczne pieniądze, w publikowanych przez niego podsłuchach rozmów Romana Giertycha nie ma nic "wstrząsającego" ani "porażającego".

Każdemu wolno mieć prywatną (w tym przypadku), a i publiczną opinię na temat rządu i dzielić się nią z kim popadnie, osobiście lub telefonicznie.

Natomiast to, że telewizyjny chłystek władzy ma dostęp do tajnych podsłuchów rozmów to dowód, że służby państwowe dzielą się nielegalnie zarejestrowanymi materiałami. Jak można przypuszczać inwigilacja Giertycha miała (ma?) związek z desperackim poszukiwaniem jakichkolwiek dowodów przeciwko niemu, zakończonym (?) bezprawnym zatrzymaniem i kompromitacją. Takie materiały, niezwiązane ze sprawą i nie mogące stanowić dowodu przed sądem mają według prawa być zniszczone.

To kolejny, najbardziej chyba drastyczny przykład, że działania służb nastawione są na inwigilację i prześladowanie osób, które naraziły się swoją działalnością publiczną obecnej władzy, oraz że te służby mają przyzwolenie, być może nakaz, dzielenia się rezultatami swoich działań z mediami partyjnymi, by za pośrednictwem pętaków władzy kompromitować wrogów ludu.

Pereirze radzę zachować fałszywe emocje i rozedrgany uczuciami głosik na lepszą okazję, gdy zeznawał będzie w sprawie przestępstw, których się dopuszcza. Bo nic nie trwa wiecznie, a godzina sądu może nadejść chyżej, niż się spodziewa, on i jego dostawcy kompromatów. A wtedy z przyjemnością wysłucham jego pokrętnych tłumaczeń i żałosnego zrzucania odpowiedzialności za własne postępki na innych.

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale