Wiara w to, że zrobił to jeden człowiek, a służby i instytucje państwowe popełniły jedynie szereg błędów, jest jak przekonanie o szczerości Donalda Tuska. Gdybym miał dokonać własnej oceny tego, co się stało, to powiedziałbym, że uruchomiono „woluntariuszy” po to, żeby wdrożyć bardzo niebezpieczny wariant najść na redakcję i prywatne domy bez stosownych zezwoleń i nakazów.
Cała Polska widziała napad dwóch osobników w mundurach policyjnych na moje biuro i jednocześnie mieszkanie w Warszawie. Posługuję się swoim przykładem, bo jest on najlepiej udokumentowany – są nagrania i świadkowie. Ale brak natychmiastowych działań, już po pierwszej groźbie ataku, jest wyraźnym tropem co do sprawców. Fakt, że maile z groźbami pod moim adresem i całej Republiki RCB rozsyłało do przypadkowych osób, a nie powiadomiło zainteresowanych, to kuriozum pokazujące, że działo się coś, co zrozumieć może tylko taki umysł jak Marcin Kierwiński.
To, czy policja w moim domu działała, jak działała, bo miała rozkaz, czy też jest już po prostu w takim stanie – to kwestia ustaleń. Jedno i drugie powinno spowodować natychmiastową dymisję szefa MSWiA. Na wszelki wypadek krótka analiza tego jednego z kilkunastu napadów. Dlaczego w moim domu policja działała nielegalnie:
1. Nie było powodu do interwencji, gdyż pojawiające się od kilkunastu godzin ostrzeżenia na temat „zagrożeń” w naszych mediach samo RCB uznało za niskiej wiarygodności i taki komunikat wśród instytucji państwowych rozsyłało razem z jednym z oryginalnych maili; co ciekawe, tego maila nie pokazano samym zainteresowanym.
2. Była to druga interwencja tego typu pod tym samym adresem w ciągu doby, poprzednia została uznana za fałszywy alarm, co już obniżało wiarygodność. Poprzednią sprawdzono przez telefon i uznano to za dostateczne.
3. Policjanci nie mieli imienników ani numerów, widać to na zdjęciach, a posiadanie jednego z nich na mundurze jest obowiązkowe.
4. Mimo braku przewidzianych przez prawo oznaczeń policjanci do samego końca czynności odmawiali wylegitymowania się.
5. Powodem użycia siły wobec mojej asystentki był fakt, że zażądała od nich przedstawienia się. Nie przeszkadzała im nawet w tych nielegalnych czynnościach.
6. Jeżeli żądanie wylegitymowania się tak bardzo im przeszkadzało, to ja domagałem się tego dużo mocniej, a wobec mnie nie zastosowano takiego środka.
7. Asystentkę skuto rękami do tyłu, co stosuje się tylko w przypadku kogoś wyjątkowo niebezpiecznego, i w taki sposób, że doszło do uszkodzenia ciała.
8. Policja powiedziała, że uwolni moją asystentkę, jeżeli pokaże im ona dowód osobisty, co było niemożliwe, gdyż była skuta. Nosiło to cechy znęcania się.
9. Analogicznie żądania pokazania dokumentów nie zastosowano wobec mnie, chociaż nie byłem skuty.
10. Nie poproszono mnie do towarzyszenia przy oglądzie mieszkania. Policjant bez nakazu robił to sam.
11. Nie sporządzono żadnej notki ani nawet nie poinstruowano, gdzie można uzyskać informacje o interwencji.
12. Skutą asystentkę, przy dziesiątkach świadków, wyprowadzono na ulicę, a po zdjęciu kajdanek porzucono ją, mimo że była w szoku. Policjanci uciekli, do końca odmawiając podania swoich danych.
W chwili, gdy ukaże się ten numer, mam zostać przesłuchany przez nielegalną prokuraturę w sprawie Zbigniewa Ziobry.
Zobaczymy…
Gazeta Polska nr.21 data: 20.05.2026.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)