13 obserwujących
108 notek
224k odsłony
  508   5

Zabójcza dla krajów Wspólnoty polityka klimatyczna Unii Europejskiej

System handlu uprawnieniami do emisji CO2 (EU ETS) powstał na szczycie przywódców państw członkowskich Wspólnoty w 2005 roku.

Polska w grudniu 1997 roku podpisała wynegocjowany na konferencji klimatycznej w Kioto traktat, który wszedł w życie 16 lutego 2005 roku. Na mocy tego traktatu kraj nasz zobowiązał się do ograniczenia emisji CO2 do roku 2012 o 6 proc.w porównaniu z rokiem 1990. Tymczasem do roku 2005 Polska zmniejszyła emisję CO2 aż o 31,9 proc., stając się globalnym liderem polityki klimatycznej.

Zmniejszenie emisji o prawie 32 proc. oznaczał, że Polska dysponowała olbrzymim zapasem emisyjnym rzędu 500 mln ton dwutlenku węgla. Przyjmując cenę 30 euro za tonę CO2, Polska mogłaby zarobić około 15 mld euro rocznie.

9 marca 2007 r. przywódcy państw członkowskich na Radzie Unii Europejskiej przyjęli konkluzję, na mocy której zobowiązali się do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych do 2020 r. o ok. 30% w odniesieniu do roku 1990.

W tym samym roku Komisja Europejska przyznała Polsce znacznie niższy niż wnioskowany przez rząd PiS limit emisji CO2 na lata 2008 – 2012. Polska oczekiwała rocznego limitu 284,6 mln ton emisji CO2, argumentując, że takie są potrzeby rozwijającej się gospodarki, zaś KE przyznała naszemu krajowi limit 208,5 mln ton. Dlatego niezadowolona z przyznanego przez KE limitu Polska po dwóch miesiącach zaskarżyła dyrektywę KE do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.

Wyrok pierwszej instancji Trybunału z września 2009 r. przyznał rację Polsce w sporze z Komisją Europejską i unieważnił jej decyzję o przydziale krajowych limitów emisji CO2 dla Polski.

Jesienią 2007 r. Platforma Obywatelska wygrała wybory parlamentarne, a rok później w grudniu 2008 roku ówczesny premier Donald Tusk na szczycie w Brukseli zgodził się na zmianę roku bazowego, od którego liczona jest redukcja emisji CO2 przez Polskę z roku 1990 na 2005. Tak więc cały 32-procentowy dorobek kraju w ograniczeniu emisji tego gazu został zaprzepaszczony. W konsekwencji, zamiast zarabiać miliardy euro, polskie elektrownie oparte na węglu od początku 2013 roku zmuszone zostały do kupowania pozwoleń na przynajmniej 30 proc. swojej emisji CO2, co spowodowało, że do roku 2020 roczny wzrost kosztów wytwarzania energii elektrycznej o ponad 10 mld zł.

Gwóźdź do trumny dla polskiej gospodarki przybiła była premier Ewa Kopacz, która na szczycie w Brukseli w 2014 roku zgodziła się na redukcję emisji dwutlenku węgla do roku 2030 o 40 proc. i nie zawetowała dopuszczenie do rynku EU ETS instytucji finansowych, które wywindowały ceny uprawnień do niebotycznych poziomów.

O ile jeszcze w grudniu 2020 roku jedno uprawnienie do emisji jednej tony CO2 kosztowało 30 euro, to rok później – trzykrotnie więcej – vide wykres poniżej.

image

Źródło: European Union Emissions Trading System

W marcu 2021 roku cena hurtowa energii elektrycznej na giełdach towarowych UE wahała się od 54 do 67 euro za jedną MWh – vide mapka poniżej

image


Źródło: Ceny energii mamy najwyższe w Europie. Decydują o tym 50-letnie elektrownie

A niespełna rok później, w grudniu 2021 roku cena jednej megawatogodziny na giełdach energii wynosiła już 243 euro dla większości krajów UE (czterokrotny wzrost) – mapka poniżej.

image

Źródło: Europa "zjednoczona" wokół horrendalnych cen prądu

W strukturze kosztów produkcji energii elektrycznej w elektrowniach węglowych 59% kosztów do parapodatek związany z handlem pozwoleniami na emisję CO2, a 8%, to koszty OZE – vide poniższy wykres kołowy.

image

Źródło: Uprawnienia do emisji CO2 stanowią już 59% ceny energii elektrycznej

Obecnie koszty wytwarzania energii elektrycznej w Unii Europejskiej są najwyższe w świecie za sprawą decyzji niekompetentnych, zindoktrynowanych i zideologizowanych urzędników Komisji Europejskiej, co przekłada się na ubóstwo energetyczne obywateli Europy i skrajnie wysokie koszty produkcji praktycznie wszystkich produktów przemysłowych, które przestają być konkurencyjne na globalnym rynku.

W tym miejscu warto dodać, że największy emitent dwutlenku węgla w świecie Chiny (1/3 globalnej emisji), też handluje tym gazem na giełdzie. Koszt zakupu 1 tony uprawnień do emisji CO2 na tamtejszej giełdzie waha się w granicach 6...7 euro i nie zamierzają zmniejszyć emisję tego gazu w najbliższych latach.


Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości