Obecnie dzieje się to co trzeźwo myślący obserwatorzy przewidywali od 2022 roku, Polska została odsunięta od rozmów pokojowych przez tandem ukraińsko-niemiecki i zachodnich sojuszników.
Polska znalazła się w trzeciej lidze państw, nie braliśmy udziału ani w głównych rozmowach w sprawie planu 28 punktowego ani nie wnieśliśmy nic do europejskich poprawek. Obecna sytuacja o tyle różni się od porozumienia Mińsk-2, że teraz plan pokojowy dotyczy też bezpośrednio Polski. W 2015 o postanowieniach w sprawie Ukrainy decydowały Niemcy, Francja i Rosja za pośrednictwem Białorusi. Obecnie do rozmów w sprawie planu pokojowego dopuszczona została nawet odległa Kanada, zapewne na życzenie Kijowa. Tu można by postawić kropkę, gdyż polityka nadskakiwania Ukrainie, utożsamiania polskiego interesu z ukraińskim przez rząd PiS i prezydenta Dudę była od początku krytykowana na tej stronie (fb). Podobnie jak zbyt nieśmiałe próby korekty tego kursu po zmianie rządu.
Obecnie jedynym sensownym rozwiązaniem jest brak akceptacji dla rozwiązań które dotyczą Polski a są rozstrzygane bez naszego udziału i zacieśnianie więzi w ramach Grupy Wyszehradzkiej i relacji z Grupą Nordic-Baltic-8 oraz z Rumunią.
Na koniec warto wspomnieć o publicystach, „ekspertach” itp. którzy prezentowali myślenie życzeniowe i totalny brak realizmu a nawet zdrowego rozsądku w sprawie Ukrainy. Oby marginalizacja Rzeczpospolitej w trakcie ustanawiania nowego ładu w Europie była kubłem zimnej wody na ich rozgrzane poszukiwaniem „ruskich onuc” łby.
Moje zainteresowania to historia, polityka w tym stosunki polsko-ukraińskie. Jestem miłośnikiem kresów wschodnich, ale sprzeciwiam się polityce opartej na sentymentach i myśleniu życzeniowym.
Bloga założyłem początkowo na fb w maju 2022 roku, w reakcji na pojawiające się propozycje utworzenia "Unii Polsko-Ukraińskiej" . Pomysły te, mówiące nawet o utworzeniu federacji czy konfederacji polsko-ukraińskiej były i są niebezpieczne dla państwa polskiego. Opowiadam się za dobrymi relacjami z Ukrainą, jednak utworzenie jednego państwa czy konfederacji z Ukrainą mogłyby spowodować zarażenie polskiej gospodarki i polityki patologiami znacznie gorszymi od tych które znamy z lat 90-tych. Spowodowałoby to też zaostrzenie konfliktów narodowościowych które nam i tak grożą od momentu znacznego napływu imigrantów w czasie rządu PiS.
Prace nad traktatem polsko-ukraińskim i wypowiedzi szczególnie przedstawicieli pałacu prezydenckiego pozwalały sądzić że ten kierunek jest poważnie brany pod uwagę w obozie pisowskim.
Propozycje utworzenia potworka zwanego unią polsko-ukraińską nie brały pod uwagę dążeń samych Ukraińców, którym federacja kojarzy się z ZSRR. Do tego podchodzą lekceważąco do znaczenia Polski, ich kraj jest dużym państwem europejskim prawie dwa razy większym od Rzeczpospolitej i takim pozostanie mimo utraty kilku obwodów.
Polityka Kijowa pokazuje że Ukraina nie jest też zainteresowana przewodnią rolą Polski i budową "Międzymorza". Ukraina tradycyjnie spoglądała w stronę Niemiec i to jest też widoczne w ostatnim czasie.
Kontynowanie myślenia życzeniowego w polityce wschodniej będzie powodowało skutki które można streścić wypowiedzią z wywiadu z Michałem Dworczykiem: "Ukraińcy nas okiwali"...
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka