Refleksja na dziś
Blog jak blog. O wszystkim i o niczym
6 obserwujących
69 notek
43k odsłony
  1687   1

Diuna - krótka recenzja międzypokoleniowa

Dla mnie Diuna to była książka kultowa. Pochłonąłem wszystkie części i była to jedna z niewielu pozycji z której miałem wypisane cytaty. no ale było to dawno dawno temu.  Mój  13 letni syn stwierdził, że książka spoko, ale język nie ten i zostawił książkę po jakichś 150 stronach.

Teraz obaj wybraliśmy się na film.

Dla porządku i w uproszczeniu. Diuna (Arrakis) to pustynna planeta, na której wydobywana jest "przyprawa", najcenniejsza substancja we wszechświecie, która umożliwia podróże kosmiczne, przewidywanie przyszłości itd. Ród Atrydów dostaje ją w lenno od Imperatora, a poprzedni zarządcy planety Harkonnenowie knują spisek. Głównym bohaterem jest Paul Atryda, o którym przepowiednie mówią, ze będzie kimś, kto wyzwoli freemenów - rdzennych mieszkańców planety i zmieni porządek świata.  Reszta jest w innych recenzjach, albo można sobie poczytać w książce, do czego zresztą szczerze zachęcam. 

Wracając do recenzji filmu. Przez nas obu został uznany za świetny. Dla mnie, kogoś, kto czytał książkę lata temu, film jest jej wierny. nie zauważyłem braku jakichś istotnych wątków, choć zapewne fani książki coś znajdą. Dzieje się to pomimo tego, że Diuna jest książką wybitnie trudną do ekranizacji, ponieważ opisuje nie tylko to co bohaterowie robią, ale nie mniej ważne jest to co myślą, czują i jakie są ich motywacje, a to wszystko jest z definicji niefilmowalne. Mimo wszystko moim zdaniem się udało. Czasem w tle słychać myśli bohaterów, czasem jest to wystarczająco dobrze zagrane, grunt, że działa.  Natomiast obecny poziom techniki filmowej pozwolił zrobić z tego dzieło absolutnie perfekcyjne pod względem wizualnym. Poprzednia ekranizacja Davida Lyncha nie sprostała temu wyzwaniu.  Ani pod względem wizualnym ani pod względem sposobu opowiedzenia historii nie było to dzieło wybitne, choć nie można powiedzieć, że było złe. Syn siedział zafascynowany i jak to stwierdził, naprawdę zaczął się denerwować kiedy film przekroczył miejsce do którego zdążył doczytać...  Muzyka dobrze współgra z akcją, chwilami w moim odczuciu była nieprzyjemna i drażniąca, ale nawet w tych momentach współgrała z obrazem, trochę tak jak w Jokerze, gdzie muzyka potrafiła chwilami boleć i dawało to fantastyczny efekt. Syn jak to OMC nastolatek stwierdził, że muzyka była spoko, co jest komplementem :)

Podsumowując naszym skromnym zdaniem zdecydowanie warto się wybrać do kina. Nawet dla osób, które nie czytały książki będzie kawał dobrego filmu, gdzie każdy będzie mógł odnaleźć coś dla siebie. Dla osób, które czytały powieść, zdecydowanie jest to pozycja obowiązkowa. 

Na koniec, żeby spuścić trochę powietrza z balonika, powiem, że zgadzam się z pewnym portalem internetowym, że Tomasz Karolak sprawdził się w roli czerwia. 

Lubię to! Skomentuj47 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura