Nigdy do tej pory nie odczułem tak wyraziście karykaturalności obecnej prezydentury jak w toku rozstrząsania ostatniego incydentu gruzińsko-osetyńskiego.
Nie wiem tylko czy Lech Kaczyński jest tak dobrym aktorem czy po prostu nie wyczuł, że jest “wkręcany” przez jajcarza Michę Saakaszwilego.
Tak czy owak “wszyscy ludzie prezydenta” okazują dumę z Jego bohaterstwa i opanowania na pograniczu osetyńskim. Wskazują ,że najważniejszym efektem nocnej strzelaniny jest przypomnienie światu i mass mediom o niewypełnieniu przez Rosję planu Sarkozy’ego. Nasuwa się oczywisty wniosek ,że właśnie to było powodem wystrzelenia owych serii z AK74 w wieczorne gruzińskie niebo. Ten typ broni bowiem rozpoznał wybitny specjalista od uzbrojenia, absolwent XLIX Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie (gdzie uczył się w latach 1986-90, więc miał przedmiot Przysposobienie Obronne i stąd te nadzwyczajne umiejętności rozpoznawania typu strzelającej broni i narodowości strzelającego zapewne też) prezydencki rzecznik Michał Kamiński, podkreślając:
“ Pan prezydent i ja nie jesteśmy pierwszymi Polakami, do których strzelali Rosjanie.”Słysząc tą wypowiedź o mało co nie straciłem panowania nad autem z powodu nieopanowanego ataku śmiechu. Były poseł ZChN i rzecznik Hanny Gronkiewicz-Waltz porównał się w prostej linii z bohaterami takim jak np. hubalczyk Kotwicz Kalenkiewicz, partyzanci “Ognia”, żołnierze Września pod komendami generałów Orlik-Rueckemanna i Kleeberga. Czy i ten wyrachowany cwaniak uwierzył, że był współcelem nieudanego zamachu ? Czy jedynie wykalkulował, że korzystnie będzie to tak “sprzedać” w mediach ?
W mojej ocenie kontrowersyjnych wydarzeń nie bez znaczenia wydało się przypomnienie, że wizytującego Gruzję ministra spraw zagranicznych Francji również spotkała tajemnicza strzelanina, która także nie wyrządziła, na szczęście, nikomu krzywdy.
Widowiska “Światło i dźwięk” cieszą się na świecie dużą popularnością. Kto był w Gizie pod piramidami, w transkontynetalnym Epcopie w Orlando czy latem na zamku malborskim, ten wie, że to wspaniałe przeżycie. W Gruzji brak piramid, a to nadmiar Rosjan i Osetyńców, więc ich obecność (lub wielce prawdopodobne uczestnictwo) jest wykorzystywana dla pogłębiania wrażeń gości.To nie pierwsza wpadka obozu prezydenckiego w ostatnim miesiącu: po żenujących wypowiedziach prezydenckich ministrów o zapewnieniach prezydenta elekta Obamy dotyczących “tarczy” i ich dementi przez wspomnianego rzecznika nie wyciągnięto wobec kłamczuszków żadnych konsekwecji; po szumnych zapowiedziach organizacji Balu Niepodległości w efekcie czego na skromnej gali zabrakło prezydentów Ukrainy, Gruzji (źle się poczuł? a może pojechał planować swoje rocznicowe przyjęcie ?), Rosji (miał być, sam Michał Kamiński mówił / marzył o tym w radio), ale za to był Aleksander Kwaśniewski z małżonką, która ani Dochnala, ani Kratiuka zapewne nigdy nie znała.Był, bo był prezydentem Polski. Pierwszy prezydent Rzeczpospolitej nie mógł być, bo się nie umie, zdaniem naszego dzisiejszego ulubieńca Michała, zachować. Gdyby to były imieniny Lecha, lub urodziny najsłynniejszych polskich bliźniaków, to owe kryterium zaproszeń potraktowałbym jako prywatne wybory solenizanta lub jubilatów. Natomiast organizowane za państwowe czyli publiczne pieniądze uroczystości powinny wznosić się ponad osobiste humory aktualnych decydentów. Truizm, nieosiągalny u pewnych osobistości. Ile wpadek zaliczył już prezydent i jego otoczenie od zaprzysiężenia w grudniu 2005 roku od pożyczenia samolotu Kwaśniewskim na zagraniczne wojaże ? Obdarzonych lepszą pamięcią proszę o wspominki, może gorzej już nie będzie, wszak do wyborów zostało 22 miesiące, a podobno mały Kaczor marzy o reelekcji. “Miecztat’ nie wriedno, wriedno nie miecztat’” mówią Rosjanie. Pewnie część komentujących “wykryje” we mnie rosyjskiego agenta z uwagi na obiektywny osąd “naszego strategicznego” sojusznika i brak postawy klęczącej podczas myślenia o Panu Prezydencie obecnym. Rozczaruję was, nie jestem, nie byłem, za to głosowałem dwukrotnie na Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich i raz w parlamentarnych. No cóż, do trzech razy sztuka, czwartego chyba nie będzie.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)