292 obserwujących
1348 notek
4251k odsłon
  1249   3

Powrót Donalda Tuska: Ogromne ryzyko, stary bagaż, niepewny sukces

Telenowela z „powrotem Donalda Tuska” dobiega końca. Dziś podczas kongresu Platformy Obywatelskiej, były premier ma zostać ogłoszony tym, który tchnie drugie życie w środowisko opozycji. Pytani politolodzy uważają jednak, że objęcie władzy w PO wcale nie oznacza skoku poparcia, a Tusk sporo ryzykuje, zostawiając Brukselę na rzecz Warszawy.

Donald Tusk siedem lat temu zarzekał na wszystkie świętości, że nigdzie nie wyjedzie, i że go zachodnie apanaże. Zaledwie kilka tygodni po tych deklaracjach, stały się one spektakularnie nieaktualne. W 2014 roku ówczesny premier opuścił znajdującą się w ogromnym kryzysie scenę polityczną. Rządząca PO miała ogromny problem wizerunkowy - i nie tylko - po publikacjach taśm kelnerów z „Sowy i Przyjaciół” oraz z innych stołecznych restauracji.

Ostania deska ratunku

I tak oto Tusk został „prezydentem Europy”, jak hucznie opowiadali w mediach liberalno-lewicowi politycy i publicyści. Gdy piastował funkcję szefa Rady Europejskiej, był jednak niemal bezradnym uczestnikiem historycznego rozpadu struktur na skutek Brexitu, niekontrolowanego zalewu imigrantów i buntu wielu rządów unijnych na tym tle, a także zamachów terrorystycznych. W międzyczasie wygrał batalię na forum europejskim z polskim rządem, który nie udzielił mu poparcia na drodze do reelekcji. Po odejściu z intratnej posady, natychmiast namaszczono go na szefa Europejskiej Partii Ludowej. Łącznie - co wiemy na podstawie obliczeń dziennikarzy - w ostatnich siedmiu latach zarobił ponad 6 mln złotych.

W tej chwili nie jest jeszcze jasne, na jakich zasadach wróci do polskiej polityki Tusk. W dyskusjach tria Donald Tusk - Rafał Trzaskowski - Borys Budka ten ostatni stoi na najsłabszej pozycji negocjacyjnej. Od kiedy Budka zarządza największą partią opozycyjną, Koalicji Obywatelskiej udało się wygrać wybory samorządowe jedynie w Rzeszowie.

Wraz z decyzją Tuska o powrocie do Platformy pojawiają się pytania. Czy powrót dawnego lidera PO ma związek z rychłą marginalizacją Platformy, bardzo ważnego czynnika Europejskiej Partii Ludowej w europarlamencie? - Nie wiem, czy były na niego naciski w tej sprawie. Z pozycji szefa frakcji nie miał zbyt wielu obowiązków, pewnie się nawet nudził, a już z pewnością nie należał do decydentów. Ponieważ tonie Platforma, to Tusk jest dla niej ostatnią deską ratunku - uważa europoseł PiS, prof. Ryszard Legutko.

Profesor Henryk Domański, politolog Polskiej Akademii Nauk wskazuje, że członkom PO, spragnionym powrotu dawnego lidera może przyświecać myśl, że „Tusk odniósł największe sukcesy na forum zagranicznym, jest znany, więc politycy unijni będą się z nami liczyć” - stwierdza w rozmowie z „Dziennikiem Polskim”. - To również zależy od tego, co jest priorytetem dla przedstawicieli PO: sukces w wyborach do europarlamentu, czy wygrana w głosowaniu do Sejmu i o prezydenturę? Sądzę, że to drugie - zastanawia się ekspert.

Tymczasem zdaniem Ryszarda Legutko, były premier wznieci wojnę plemienną między dwoma największymi formacjami. - Tusk to toksyczny polityk, sądzę zatem, iż wiele zależy od tego, jak dużej odporności nabraliśmy na jego agresywną retorykę. To on wywołał wojnę „polsko-polską”, gdy przegrał wybory prezydenckie z Lechem Kaczyńskim. Jeśli się uodporniliśmy, to niewiele zdziała na tym polu. Chyba, że zaprezentuje jeszcze wyższy poziom agresji. Bo przecież w takim celu tutaj przyjechał - krytykuje Legutko.

Może pomóc, ale nie sam

Politycy Platformy w ogromnej części oczekują na Tuska.: - On wniesie wiele pozytywów. Posiada rozliczne kontakty i doświadczenie międzynarodowe, jest gotów do rozmów na wysokim szczeblu z każdym politycznym liderem na świecie. Nie deprecjonujmy potężnego CV z okresu rządzenia państwem. Nikt również tyle razy nie pokonał PiS, ile właśnie Tusk. To jest coś, co Platformie może pomóc - komentuje w rozmowie z „Dziennikiem Polskim” krakowski poseł KO, Aleksander Miszalski.

Jednak jak pogodzić ambicje Tuska nie tylko z tymi Borysa Budki, ale i planami Rafała Trzaskowskiego, który kompletnie zmarnował potencjał 10 mln głosów oddanych na niego w II turze i dopiero po roku od wyborów tworzy ruch „Campus Polska”?

- Nie musi być tylko jeden lider. Nie wyobrażam sobie PO bez Trzaskowskiego. On przyciąga młodych, którzy nie pamiętają albo w ogóle nie kojarzą Tuska. Poprzednia kampania to aż 10 mln głosów, ogromny kapitał. Być może we trzech będą tworzyć jeden projekt? Zapewniam: nikt nikomu się nie poddaje, ten scenariusz nie wchodzi w grę. Tusk może objąć władzę tylko za zgodą Budki i Trzaskowskiego - przekonywał nas Miszalski.

Pomylił się.

Tusk: p.o. w PO?

Już wiemy bowiem, że raczej na pewno będzie inaczej. Prawdopodobnie Tusk zostaje wybrany na wiceszefa PO, a potem zrezygnuje obecny szef Platformy Borys Budka. Wówczas Tusk zostaje wydelegowany do pełnienia obowiązków przewodniczącego Platformy.

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka