293 obserwujących
1356 notek
4295k odsłon
  17079   15

Co się z Panią stało, Pani Janino?

Janina Ochojska stała się polityczną fighterką, której działalność rozmija się z logiką, a co gorsza – z interesami państwa. Pod pozorem niesienia pomocy imigrantom niebezpiecznie dzieli społeczeństwo; „zaprasza” do kraju osoby, o których przeszłości nie ma żadnej wiedzy, a zarazem piętnuje polskich mundurowych. Opozycja, jeśli zależy jej na korzystnym wyniku wyborczym w przyszłym roku, powinna jak najszybciej powstrzymać założycielkę Polskiej Akcji Humanitarnej przed kontynuacją autokompromitującej aktywności publicznej.

Do czasu wypłynięcia na szerokie polityczne wody Janina Ochojska kojarzyła się wszystkim wyłącznie pozytywnie. W III RP oprócz Caritasu, a dla sporej grupy Polaków Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, była twarzą humanitaryzmu i niesienia pomocy najsłabszym, dzieciom czy dotkniętym konfliktami wojennymi. Zresztą mało osób pamięta, że ten rys biografii Ochojskiej był następstwem tego, jak sama została doświadczona przez los – jako półroczne dziecko przeszła polio i od tamtej pory ma problemy z poruszaniem się, przeszła też wiele zabiegów ortopedycznych. W latach 80. trafiła na leczenie kręgosłupa do Francji, gdzie zetknęła się z organizacją humanitarną EquiLibre. W czasach PRL zaangażowała się w działalność opozycyjną, dystrybuowała podziemną prasę, nieustannie pomagając niepełnosprawnym. W zasadzie do 2019 r. Ochojska nie była postacią kontrowersyjną. Wiele osób kibicowało jej po wejściu do polityki, w czasie gdy walczyła z chorobą nowotworową. Mogło robić wrażenie też to, że założycielka PAH nie zrezygnowała z politycznej kariery mimo ciężkiej choroby. I nagle coś się skończyło.

Wybujały polityczny temperament

Z apolitycznej działaczki społecznej i humanitarnej Ochojska weszła w buty brutalnego polityka, chcącego łoić konkurentów politycznych. Z czasem prezes PAH robiła wokół siebie i organizacji pozarządowych wspierających nielegalnych imigrantów tyle szumu, że jej koledzy i koleżanki z PO nerwowo dystansowali się od tez głoszonych przez europosłankę. Polska Akcja Humanitarna – podobnie jak inne tego typu przedsięwzięcia – muszą kojarzyć się po prostu jednoznacznie pozytywnie. W działalności charytatywnej nie ma miejsca na kontrowersje, afery, nieprzemyślane, a wręcz szkodliwe wypowiedzi albo przyzwolenie na łamanie prawa.

Ochojska niejako powiela schemat działania Jerzego Owsiaka, tyle że szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w klimatach politycznych porusza się – i to sprawnie – niemal od samego początku aktywności publicznej. Rzuca mięsem, wie, kiedy się wypowiedzieć dla rozgłosu, potrafi zarówno rozkochać w sobie znaczną część mediów i zwykłych ludzi, jak i nimi manipulować. Robi wokół siebie ogromny show. Ochojska tego nie potrafi.

Jest sztuczna, gdy wypowiada się na temat Krajowego Planu Odbudowy, reformy wymiaru sprawiedliwości czy głosowania w Parlamencie Europejskim za sankcjonowaniem Polski. Niby każdy ma prawo do własnej opinii, Ochojska także. Niestety jednak dziwnym trafem są one praktycznie zawsze sprzeczne z polską racją stanu. Bo ta wymaga otwartej drogi do miliardów złotych należnych z KPO, a także powszechnej zgody ws. odpierania hybrydowych ataków ze strony Moskwy i Mińska.

Co tam prawda

Mimo wielu artykułów opisujących operację „Śluza” w liberalnych mediach Ochojska nadal domaga się nieograniczonego wpuszczenia migrantów wmanewrowanych w plan siania zamętu na wschodniej flance NATO. Konsekwencją takiej postawy był sprzeciw szefowej PAH wobec budowy muru na granicy z Białorusią. Europosłanka porównała wówczas Straż Graniczną zmagającą się ze szturmami migrantów wspieranych przez białoruskich pograniczników do niemieckich zbrodniarzy z okresu II wojny światowej. Co prawda jej partyjni koledzy odcinali się od tych wypowiedzi, doskonale czując pismo nosem: wszak odkryli, że większość społeczeństwa nie akceptuje tekstów Barbary Kurdej-Szatan i innych celebrytów, jakie pojawiały się w mediach społecznościowych w trakcie kryzysu na granicy z Białorusią.

Wymowna jest tu historia niejakiego Hamadi Mballo, Senegalczyka sprowadzonego do Białegostoku przez Grupę Granica. Imigrant przekonywał aktywistów – w co uwierzyła Ochojska – że jest inżynierem. Sęk w tym, że nie pokazał żadnych dokumentów potwierdzających wykształcenie. Co ciekawe, Ochojska z uporem godnym lepszej sprawy zarzekała się, że mężczyzna uciekał przed prześladowaniami w ojczyźnie. Wystarczy jednak rzut oka na Wikipedię – co uczyniła m.in. internautka z Twittera o nicku Emilia Kamińska – by zweryfikować, że to bajka dla naiwnych, ponieważ w ostatnich latach w Senegalu nie było żadnych represji. Ochojska nie potrafiła też wyjaśnić, co nielegalny imigrant robił przez rok w Moskwie, zanim przedostał się do Polski. Tę kwestię do pewnego stopnia wyjaśnia Instagram, gdzie można zobaczyć fotografie „umęczonego” Mballo z zakrapianych imprez w rosyjskich barach.

Podobno też – w to najwyraźniej uwierzyli Ochojska oraz aktywiści z granicy, a już na pewno „Newsweek”, który poświęcił imigrantowi dłuższy tekst – Senegalczyk boi się pływać i nigdy nie nauczył się tej czynności. Na swoim Instagramie – co natychmiast podchwyciła internautka Kamińska – chwalił się jednak zdjęciami z jeziora i z basenu wykonanymi w… Rosji.

Lubię to! Skomentuj85 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka