284 obserwujących
1322 notki
4146k odsłon
2976 odsłon

Zwierzątka Scheuring-Wielgus, gorączka Sienkiewicza i przekazy dnia

Wykop Skomentuj44

Na finiszu kampanii każdy popełnia błędy. Niektórzy politycy z obozu Zjednoczonej Prawicy nie oglądali filmu Sekielskich, ale go recenzowali, natomiast politycy opozycji nie dają za wygraną i za pedofilię w Kościele obwiniają PiS. Do tego dochodzą wpadki wizerunkowe czołowych kandydatów z list wyborczych.

20 tysięcy na schronisko, ale pod jednym warunkiem

Zaczęło się niewinnie. Joanna Scheuring-Wielgus, kandydatka Wiosny, która bardziej kojarzy się mi z obroną zwierząt, niż zainteresowaniem drugim człowiekiem, wpadła po uszy na finiszu kampanii wyborczej. Bulwarówka „Fakt” na okładce postraszyła wyborców, że oto mamy do czynienia z modelowym przykładem hipokryzji. Posłanka, która dostała się do Sejmu z list wymierającej Nowoczesnej, oszukiwała wyborców, a nawet własne psiaki. Pod koniec 2016 roku, po 10 latach, oddała zwierzęta do schroniska. - "Afera" dotyczy tego, że blisko 3 lata temu zamiast przywiązać do drzewa, uśpić lub zostawić na autostradzie – co niestety się zdarza – znalazłam moim ukochanym psiakom Czarnej i Mambie dom w dobrym schronisku dla zwierząt – oświadczyła nielogicznie Scheuring-Wielgus w reakcji na tekst „Faktu”. Nie, pani posłanko, problemy z Panią są przynajmniej dwa. Po pierwsze – do czego w każdym kolejnym, jeszcze bardziej pogrążającym posła na Sejm wywiadzie nie usłyszeliśmy wytłumaczenia – oddała psy do ośrodka dla zwierząt, jednocześnie prowadząc tam później kampanię. Właściciel psów doskonale wie, jakie warunki panują w schroniskach. Jak kochane zwierzęta wyczekują na przyszłych właścicieli. Tu nie dość, że ktoś mieni się miłośnikiem czworonogów i zbija na nich polityczny kapitał, to jeszcze daje pokaz hipokryzji, która nie mieści się w żadnej skali. Pomijam już, że dzisiaj wszystko stoi na głowie – często obyczajowo lewicowi działacze bardziej martwią się o los zwierząt, niż człowieka. Można być jednocześnie obrońcą karpia, wiewiórki, koni, jeden Bóg wie, czego jeszcze, ale jednocześnie gnać z czarną parasolką przez miasto i domagać się aborcji, a później, również obowiązkowo, eutanazji. Takiego misz-maszu w głowach nie pojmuję, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że nie jest to tylko typowo polski gwałt na ludzkiej logice.

I tak pani Scheuring-Wielgus została z tym wszystkim, jak Himmilsbach z angielskim. Bowiem kolejne tłumaczenia przysporzyły jej jeszcze większych kłopotów. - Moje oświadczenie było rzeczywiście bez sensu – stwierdziła po tym, jak wybuchła burza. W rozmowie z gazeta.pl wypaliła z kolei na pytanie, czy przeznaczyła jakąkolwiek kwotę na schronisko dla zwierząt: „Gdybym się dostała do europarlamentu, to mogłabym nawet taką kwotę, ok. 20 tys. złotych, wpłacić na to schronisko”. I wszystko jasne, prawda? Wystarczyło niby niewinne oddanie psów do schroniska, by wyjść na najbardziej nieludzkiego polityka w ostatnich latach. Już nikt nie będzie pamiętał walki o znajome rodziny niepełnosprawnych, krytyki Kościoła, wsparcia dla środowisk LGBT. Scheuring-Wielgus od maja 2019 roku nie ma serca – taki jest przekaz skierowany do przeciętnego wyborcy, który koncentruję uwagę na portalach internetowych. Wszystko poszło jak krew w piach i nie zdziwię się, jeśli afera z pieskami poważnie zaszkodzi notowaniom Wiosny Roberta Biedronia. Scheuring-Wielgus potrafiła spłycić problem oddanych własnych psów do kwestii zarobków europosła.
Platforma Obywatelska wzięła się ostro za rozliczanie pedofilii w Kościele i PiS w związku z aferami obyczajowymi księży. To, że to właśnie obecny rząd zrobił największy krok w walce z tą patologią, Borysa Budki i Bartłomieja Sienkiewicza zwyczajnie nie rusza. Platforma Obywatelska w tej materii zmarnowała bite osiem lat – ani rejestru pedofili, ani nawet obowiązku zawiadomienia organów ścigania o procederze wykorzystywania dzieci nie wprowadziła. Za to politycy opozycji mają usta pełne frazesów i łączą zachowania hierarchów kościelnych sprzed 20, 30 lat z obecną władzą.

Sienkiewicz mocny na Twitterze

Sporo można PiS zarzucić, również w obecnej kampanii, ale nie to, że tuszuje pedofilię, co nawet przyznała dziennikarka „Gazety Wyborczej”, chwaląc wysiłki Zbigniewa Ziobry na antenie TVN24. Sienkiewicz idzie jeszcze dalej i sugeruje, że od majowych i jesiennych wyborów zależy, czy wysoko postawieni kapłani pójdą do... więzienia. Jeśli wygra PiS, nic się nie zmieni, przekonuje w przedwyborczej biegunce były szef MSWiA.

Pytam zatem, a raczej robi to również w moim imieniu ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: gdzie on był i co pan minister zrobił w sprawie pedofilii, gdy sprawował władzę? Odpowiedź: - Tam gdzie wszyscy: nieświadomi, że biskupi ukrywają pedofilów – napisał na Twitterze. Ręce nie mają gdzie opadać: Sienkiewicz ma prawo być nieświadomy, ale Brudziński i Ziobro już nie. Po drugie, Sienkiewicz krzyknął wręcz do ks. Isakowicza-Zaleskiego: - Czy kardynał Dziwisz nie był czasami Księdza biskupem?

Wykop Skomentuj44
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka