Fabryka miałaby powstać na ogarniętej wojną z Rosją Ukrainie, produkować 400 czołgów KF51 Panther rocznie, kosztować €200m.
Pomijając już nawet kwestię, ile miałaby trwać budowa, jak sobie Niemcy wyobrażają budowę zakładu w tej skali w kraju w stanie wojny, to skąd bierze się przekonanie, że Rosjanie zostawią budowę w spokoju i poczekają, aż fabryka powstanie i wyprodukuje dość czołgów, by Ukraińcy mogli ich użyć przeciw Rosji?
Kto odfiltruje rosyjską agenturę spośród personelu fabryki?
Kto czuje się spokojny, że Rosjanom nie przyjdzie do głowy trochę poczekać, a następnie 'rzutem na taśmę', maksymalnym wysiłkiem militarnym, zdobyć fabrykę i prototypy najnowszego czołgu NATO, który może dać nowy wiatr w żagle uralskiemu Uralwagonzawod w Niżnym Tagile i pozwolić Rosji przeskoczyć całą generację czołgów?
Ile niemieckich podzespołów do najnowszych super-czołgów pójdzie przy okazji dyskretnie do Rosji via Ukraina?
Niepokojący pomysł Niemiec, aby najnowszy czołg NATO, którego nie ma jeszcze na uzbrojeniu żadne państwo członkowskie NATO, z samymi Niemcami włącznie, produkować poza terytorium NATO, każe mi myśleć, że KF 51 Panther jest być może od początku przeznaczony dla armii rosyjskiej, nie ukraińskiej, i stanowi niemieckie 'przeprosiny' dla rosyjskich partnerów z układu Ribbentrop-Mołotow II, by nie myśleli, że Niemcy nie dochowały im wiary.
Przy okazji:
Dzieje się coś dziwnego. US Air Force zaczęło usuwać z samolotów transportowych i latających tankowców numery taktyczne, numery seryjne, oznaczenia jednostek i baz macierzystych. A więc wojna?




Komentarze
Pokaż komentarze (7)