Rzepa: Usłyszał pan jakieś konkrety w sprawie zniesienia wiz dla Polaków i trzech innych państw UE?
Buzek: USA tłumaczą się, używając wciąż tych samych słabych argumentów. Uważam, że sekowanie przez Amerykanów części państw unijnych to rzecz niebywała i z perspektywy UE kompletnie niezrozumiała. Choć nie podają w tej sprawie konkretów, to mam nadzieję, że uda się rozwiązać ten problem.
Argument USA, że Stany Zjednoczone wtedy wprowadzą Polskę do programu wjazdu bezwizowego, czyli zwolnią obywateli polskich z obowiązku uzyskiwania wiz turystycznych do USA, kiedy Polska spełni przewidziane amerykańską ustawą wymagania (które są takie same dla Polski, Szwajcarii, Arabii Saudyjskiej, Republiki Kongo, Paragwaju, Izraela i każdej innej Gwadelupy) to jest słaby argument dla polityka pochodzącego z państwa, w którym władza wykonawcza czuje się związana własnym prawem tylko opcjonalnie, znaczy tylko wtedy, kiedy jej pasuje. A jak jej nie pasuje, to się nie czuje związana. Więc to jest rzecz niebywała, żeby Amerykanie publicznie oświadczali, że u nich jest takie jedno prawo i oni mają zamiar się do tego prawa stosować. W końcu nie po to rząd trzyma sądy i prokuraturę, żeby przechodzić po pasach, jeździć najwyżej 100km/h i sprzątać kupę po swoim psie. Że w Ameryce nie trzyma? Co za brednie. Wszędzie trzyma. Musi trzymać. Przecież wszędzie jest tak samo.
Argument USA, że zmiana ustawy o wjeździe bezwizowym leży w gestii Kongresu, więc nie może być mowy o tym, że ktoś wysoko postawiony w USA tupnie dla Polaków nogą, a przykre ograniczenie natychmiast zniknie, bo najpierw Kongres musi uchwalić zmianę zwykłą większością głosów, to jest słaby argument dla polityka, który wyssał z mlekiem matki przekonanie, że parlament ani nie ma, ani nie powinien mieć nic do powiedzenia w naprawdę ważnych sprawach. Czyli w takich, o których ma decydować za zamkniętymi drzwiami grupa starych politycznych kumpli, znających się jak łyse konie. Przecież Amerykanie świetnie wiedzą, że wszędzie na świecie jest tak samo - Wysoka Izba jest tylko dla picu i celów reprezentacyjnych, a ścisłe kierownictwo znajduje się gdzie indziej. Ale rżną głupa, że niby nie wiedzą. To rzecz niebywała.
Stanowisko Stanów Zjednoczonych, że nie życzą sobie, by Polacy systematycznie wycierali sobie gębę amerykańskim prawem wizowym, jednocześnie pouczając Amerykanów, jak Ameryka ma swoje prawo u siebie urządzać, to jest słaby argument i rzecz niebywała. Wszak Polacy, którzy tradycyjnie wszystko wiedzą lepiej, mogą nauczyć każdego, na poziomie dysertacji doktorskiej, że nie ma takich rzeczy, którymi nie można lub nie należy sobie wycierać gęby.
Więc ponieważ Ameryka lubi konkretne projekty, to konkretny projekt jest teraz taki, że oni mają zaraz znieść te wizy, tak żeby każdy Polak mógł tam pojechać kiedy zechce, siedzieć jak długo zechce, pracować gdzie zechce, zarabiać i wysyłać do kraju. To jest potrzebne, bo Polska jest w potrzebie. A o tych ichnich niby prawach to niech ci Amerykanie się zamkną, co oni wiedzą o prawie, jak nie wiedzą nawet tego, że to jest rzecz niebywała, żeby czegoś odmówić Polakom.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)