Prof. dr hab. Krystyna Iglicka-Okólska, demograf, której nie sposób przypisać do żadnej konkretnej grupy demograficznej, ponieważ daremnie szukać w publikacjach jej wieku, wiceprezes kameralnej partii politycznej p. Gowina, próbuje sił w kazuistyce politycznej.
Z umiarkowanym powodzeniem.
Dowcipne kalambury pani profesor plasują się zdecydowanie w kategorii ciężkostrawnego dowcipu politycznego wysmażonego na łoju baranim.
“Powinien być pakt – i starsi i młodsi powinni pracować, ale w ramach elastycznego rynku pracy. Skończmy z etatyzmem. Nie ma etatów w dzisiejszych gospodarkach.”
Etatyzm to nie jest, jak pani profesor świetnie wie, fetysz ani pożądanie pracy na etacie. Etatyzm to jest ustrój społeczno-polityczny, w którym interes państwa zawsze dominuje nad interesem obywateli.
Niemniej, coś tu jest na rzeczy. Nie da się wykluczyć, że prof. Iglicka-Okólska, od wielu lat zajmująca się problematyką migracji, padła ofiarą ‘Freudian slip’, przejęzyczenia freudowskiego, i niechcący powiedziała prawdę.
Etatyzm bowiem, rozumiany jako interwencjonizm państwowy w każdej sferze życia, istotnie jest czynnikiem napędzającym masową emigrację młodzieży z Polski, i nie o brak etatów tu chodzi, a w każdym razie nie tylko.
U podstaw decyzji emigrantów opuszczających III RP, w miarę jak coraz bardziej staje się ona PRL-bis, leży szczególnie jadowita i złośliwa odmiana etatyzmu, którą Polacy demokratycznie zainstalowali sobie jako ustrój państwa: centralistyczny etatyzm autorytarny.
Łudzi się, kto uważa, że młodzi Polacy wyjeżdżają z Polski tylko po lepsze płace, czyli przyciąga ich głównie lepsza kasa za granicą, działająca jako pull factor, czynnik przyciągajacy imigrantów. Lepsza płaca to nie wszystko. Młodzi Polacy głosują nogami w nieustającym plebiscycie nad normalnością państwa polskiego i jego aparatu. A etatyzm jest w tym plebiscycie poważnym push factor, czynnikiem wypychającym emigrantow z kraju
Młodzież opuszcza Polskę, coraz częściej na stałe, między innymi po to, żeby mieć raz na zawsze spokój od neurotycznego państwa, które bez przerwy obsesyjnie dłubie przy wszystkich aspektach życia publicznego, w wolnych chwilach majstruje misterne potrzaski na podatnika, cieszy się, kiedy ktoś się w nie złapie, w mediach zaprzecza ich istnieniu, a swoje podstawowe powinności wobec obywateli ma głęboko gdzieś.
Młodzież szuka nie tylko pieniędzy, ale przede wszystkim normalności, stabilności oraz świętego spokoju od ekscesów hiperaktywnego państwa, które ciągle czegoś od obywateli chce. Państwa, które ma dzień nieudany, jeśli komuś nie weszło na głowę, ani nie wcisnęło się komuś pomiędzy przysłowiową wódkę i zakąskę.
Młodzież głosuje nogami przeciwko koncepcji etatystycznego państwa, które:
· ma million urzędników, ktorzy muszą mieć co robić, więc nie spoczną, póki nie umieszczą państwowego kciuka w każdej prywatnej zupie;
· nie czuje się związane własnym prawem, więc przestrzega go tylko opcjonalnie, wtedy kiedy to państwu pasuje; a kiedy mu własne prawo nie pasuje, wtedy państwo to własne prawo serdecznie olewa;
· wszystko zawsze wie lepiej, więc nie rozróżnia pomiędzy obywatelem i poddanym, zresztą po co, skoro i tak można z nim zrobić co tylko państwo zechce;
· w każdym własnym urzędzie, na własnym terytorium, podczas pokoju, zachowuje się wobec własnych obywateli jak okupant w kraju podbitym, żeby czasem nikt nie zapomniał czyje na wierzchu i kto jest boss.
Jedyne, czego państwo polskie ponad wątpliwość nie potrafi, to nie przeszkadzać.
Nieszczęściem Polski jest, że słowo ‘państwowiec’ jest w niej politycznym komplementem, a nie, jak gdzie indziej, obelgą. W wielu krajach nazwać przeciwnika politycznego etatystą to ciężka obraza.
Ja na swoje szczęście patrzę na to wszystko z daleka, zza dwóch oceanów, z kraju pragmatycznego aż do bólu, w którym większość polskich gargameli administracyjnych jest nieznana (że wymienimy choćby pieczątkę, zaświadczenie, poświadczenie, meldunek i dowód osobisty), a większość obywateli nie pamięta kiedy ostatni raz byli osobiście w jakimś urzędzie.
Z mojej perspektywy, prof. Iglicka-Okólska jest etatystką, ideologiem centralistycznego etatyzmu autorytarnego, w fazie przejściowej do centralistycznego etatyzmu totalitarnego.
Czy powinniście na nią głosować? Nie wiem, ale wiem, że jak sobie pościelecie, tak się wyśpicie. A moja chata z kraja, nie mylić z krajem.
--------------------------
PS. A ponadto, pani profesor kłamie - topornie, ciężko i niezgrabnie.
Nie ma etatów w dzisiejszych gospodarkach? Ciekawostka przyrodnicza. To na czym mianowicie ja już od niemal 30 lat pracuję, by po 30 latach móc pobierać emeryturę z prywatnego OFE, w wysokości zbliżonej do pensji zasadniczej polskiego wicepremiera?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)