“I piatsot’ pokłonow w żopu” to pointa klasycznej i ponadczasowej rosyjskiej anegdoty. Tak miał się wyrazić pewien pop, zorientowawszy się, że przez pomyłkę wybijał pokłony przed ikoną św. Andrzeja zamiast przed ikoną św. Dymitra.
Na tej samej zasadzie, takie samo “i teraz mogę swoje pięćset pokłonów wsadzić sobie w d…” może dziś mruknąć pod nosem Donald Donaldowicz Tusk.
Dlaczego? Proste. Władimir Władimirowicz właśnie oświadczył na swojej konferencji prasowej, że aktywistów Majdanu szkolili instruktorzy polscy i litewscy. A powszechnie wiadomo, że Władimir Władimirowicz nigdy nie kłamie.
Czyli Władimir Władimirowicz podjął decyzję. Federacja Rosyjska puszcza Donalda Donaldowicza na rozkurz, pomimo pokłonów. Decyzja jest uzasadniona, z definicji. Jak powszechnie wiadomo, Władimir Władimirowicz nigdy się nie myli.
Z dniem dzisiejszym, pomimo swoich 500 pokłonów, Donald nie tylko nie ma już żadnych zasług dla Rosji, ale wręcz przeciwnie. Okazało się bowiem, że Donald Donaldowicz zdradził Władimira Władimirowicza, pomimo serdecznej rozmowy na sopockim molo – już wtedy, i przez cały czas od tej pory, knuł przeciwko Ukrainie i rył pod jej legalnymi władzami, na złość Rosji.
Tylko patrzeć, jak Rosjanie opublikują wyniki tajnego dochodzenia smoleńskiego, które wykaże niezbicie, że konserwatywny wprawdzie, lecz w gruncie rzeczy uczciwy i w głębi serca życzliwy Rosji, polski prezydent Lech Kaczyński padł ofiarą zamachu dokonanego przez jego polskich przeciwników politycznych, usiłujących popsuć stosunki RP z Rosją.
Ponieważ formacja polityczna Donalda Donaldowicza jest co najmniej od 10 kwietnia 2010 przekonana, że dla poprawy stosunków z Rosją warto poświęcić wszystko, logicznie rzecz biorąc należy obecnie poświęcić Donalda. Należy odwołac jego ochronę BOR i liczyć, że dosięgnie go surowa ręka sprawiedliwości radzieckiej… pardon… ludowej.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)