Marszałek Kuchciński przeniósł obrady 33 posiedzenia i pucz się rozlazł w szwach. Tak trzymać!
Bo Marszałek Sejmu może dalej przenosić obrady praktycznie gdzie zechce, choćby na Stadion Narodowy (tam jest centrum konferencyjne na 1920 miejsc, zaplecze gastronomiczne, plus w pełni wyposażone centrum prasowe).
Jeśli sale konferencyjne są za małe, to można postawić na środku boiska halę-namiot, tak jak na obrady szczytu NATO, a media niech siedzą na trybunach i oglądają na dużym ekranie transmisję video ze środka. Straż Marszałkowska stanie przy wejściach na stadion i wyjściach na murawę, i spoko.
Konstytucyjnie, Sejm to nie jest konkretna sala ani budynek, tylko zgromadzenie posłów. Marszałek Sejmu ma uprawnienia do zwołania posiedzenia Sejmu gdziekolwiek. Gdyby nie miał, i byłby uwiązany do sali plenarnej albo Sali Kolumnowej, to byle pęknięta rura wodociągowa na Wiejskiej zagrażałaby podstawom ustroju państwa.
Marszałek jest w swoim prawie uznać, że sala plenarna na Wiejskiej jest zajęta, bo okupowana, albo że nawet jak nie jest, to sala plenarna wymaga po tej okupacji trzech tygodni gruntownego sprzątania i zmiany dywanu, albo nawet niewielkiego remontu, a Sala Kolumnowa jest za mała.
Skoro można było oprzeć o Stadion Narodowy obrady szczytu NATO - 2500 delegatów i 2000 dziennikarzy, imprezę daleko bardziej skomplikowaną niż posiedzenie Sejmu - to można i posiedzenie Sejmu. A KOD niech się weżmie za ręce i opasze cały stadion tłumami swoich zwolenników. Tylko co, jak im nie starczy nawet na ćwierć obwodu?
A posłowie opozycji, jak nie chcą przyjść na posiedzenie na stadionie, na gruncie, że za daleko od hotelu sejmowego i subsydiowanego bufetu na Wiejskiej, to niech nie przychodzą.
Komentarze
Pokaż komentarze (1)