W mocy słów
Życie nie jest do godzenia za śmiercią, tylko szukania dla niej dostatecznie dobrego powodu
2 obserwujących
86 notek
18k odsłon
  181   0

Wyleczymy cię wirtualnie, nie magicznie, aż uwierzysz, że ozdrowiałeś dzięki nam

Jak uświadamiał mnie pewien przedsiębiorca – dla przestępców zorganizowanych (w ich percepcji) wszystkie twoje pieniądze są ich, a nie tyle, ile im niebacznie dasz przez nierozpoznanie zagrożenia. Dlatego uwolnienie się od takich, to marzenie ściętej głowy.
I to przemawia mi do wyobraźni przez analogię ze specjalistami. Wszelkimi.
Weźcie taki gabinet stomatologiczny – czy ktokolwiek przekroczywszy próg specjalistów od leczenia zębów jest ich posiadaczem? Od razu jest ubezwłasnowolniany w zakresie dysponowania swoją szczęką. Tą z urodzenia i każdą następną. Prosisz o doklejenie ułamka w protezie, a tu pretensje – co to ma znaczyć znaczyć z tymi dolnymi ubytkami, jak tu musi być cała druga proteza. I nie dość, że płać za ten sztuczny ząbek tyle, co cię kosztowała cała dotychczasowa, to już ustawiaj się w kolejce po ciąg dalszy. Nie? No to my ci pokażemy nasze moce!
Biegniesz z małą dziureczką nie przekraczającą głębokości szkliwa  po wczesny ratunek do fachowców, a to będzie ostatnia rzecz jakiej doczekasz, o ile w ogóle przy rozpoczętym drenażu twojego portfela. Że bez „przeglądu” w pakiecie, żadnego leczenia od specjalisty się nie uzyska, to niby wiesz z góry, ale jaki to będzie przegląd do tej dziureńki, to się zdziwisz (mechanicy samochodowi aż takiej wyobraźni jeszcze nie mają). Sesja zdjęciowa zębów dla konieczności omawiania leczenia z pacjentem, z wyświetlaniem ich stanu na monitorze komputera, plus pantomogram 3D, bo tylko w trójwymiarowym widać ząb „wokół”. Wskazania, dlaczego aż cała szczęka? Nie zawracaj sobie głowy pytaniem – trafiłeś na chirurga szczękowego, który jest właścicielem tego biznesu i on wie, co robi, jak nikt. Wszak lekarz „musi” widzieć przed przystąpieniem do leczenia, jaki jest stan zęba „w środku” ciemniaku. Przegląd będzie trwać godzinę, jeśli go zdołasz przerwać, bo pomimo wszystkich cudownych obrazków i sprzętów, lekarz będzie jeszcze robić ręczne rysunki, dla wyczerpującego objaśnienia ci, co to są kieszonki zębowe i korzenie zębów plus sporządzi  odręczny „plan działania”. Czy wiedziałeś, że twoje kości szczęki przy zatokach można by wzmocnić przeszczepem z obcego białka, zupełnie „bezinwazyjnego” i one dzięki temu się „odbudują”? Nie? A to taki korzystny zabieg dla ciebie, bo dzięki niemu mógłbyś mieć zainstalowane w tej szczęce piękne implanty na szpilach tytanowych, zamiast jakiejś wyjmowanej protezy po szczerbach. Leczenie? Ach to nieszczęsne leczenie, no musi być, musi, ale jeszcze nie może, więc wpiszmy je w punkt drugi, bo nie przerobiłeś odkamieniania u higienistki, a to zabieg obowiązkowy przed leczeniem. Zrezygnować z odkamieniania? Kto to słyszał, żeby nie cenić odkamieniania, jak to jest taki ważny zabieg dla utrzymania zębów, jak ich mycie. Zęby trzeba odkamieniać regularnie przez całe życie, a nie tam trzy razy. Nie ma takiej możliwości, żeby to pominąć. I ciągle nie znasz całego planu leczenia, więc słuchaj, nie marudź. Te twoje dotychczasowe plomby, to nie wyglądają dobrze, tam pod nimi może być próchnica i niewykluczone, że konieczne będzie leczenie kanałowe, nie wiadomo, bo to nic nie wiadomo, dopóki się nie otworzy (cały pantomogram w 3d.?), tu jeden, to może nawet będzie potrzebować „korony”, jeśli niewiele po nim zostanie na skutek leczenia. Ten widzialny przez ciebie ubytek to przy takich potencjalnych zagrożeniach jest najmniej ważny; może poczekać. A jeśli rzeczywiście nie stać cię na te implanty po trzy tysiące od sztuki i z tą operacją „wzmacniania szczęki” za nie wiadomo ile, to przynajmniej proteza, więc wracaj do pani protetyczki. Dziękujemy - rachuneczek za „leczenie stomatol zachowawcze” 600 złotych, którego ani jeden ząb w twojej szczęce nie doświadczył.
Tak od razu wiadomo do kogo twoje zęby należą, i że to w ogóle nie żadne zęby, jak cię zmysły zwodzą, tylko czyjś tajny klucz do twojego konta bankowego.
Nie ma co osądzać, bo może już wszyscy z takim nożem na gardle przez organizacje przestępcze, że nie sposób kupować, czego komu potrzeba według własnego rozeznania? Albo jeszcze gorzej – niczego potrzebnego, tylko, co tam kto ci każe brać?
Całkiem możliwe, że gdyby mi taki chirurg-właściciel od razu mówił, że od tego zależy istnienie jego domu i życie jego dzieci, to bez wahania wyskakiwałabym z kasy bez jego odwdzięczania się jakąkolwiek pracą użyteczną. Bo, kto tam byłby zdolny do pracy w takim stresie o przetrwanie? Zamiast tego doświadczam zamaskowanych rabusiów raz za razem – przebranych w firmy, ratowanie, zbawianie od nieszczęść i wojen, wyposażonych w standardy różne i wiedzę wybitną z tych przepisów, jako oręż do walki ze mną - i myślę sobie, czy to w ogóle jest jeszcze jakaś organizacja na świecie, która by nie na tym polegała, żeby mi skrępować ręce w pasie, a głosu udzielać tylko do obsypywania ich pieniędzmi i wykrwawiania się do ostatniej kropli? Jakby czas konsumpcjonizmu przymusowego.

Nie, nie, to jest coś jeszcze dalej...  Żeby być konsumentem, to trzeba być w stanie zjadać, co podają, choćby potencjalnie, teoretycznie, a przecież nawet świń złomem się nakarmić nie da i to bardziej na taki czas wygląda.
Horrendalny rachunek za leczenie, którego nie było, a zamiast tego podano nieużyteczne obrazki nowej generacji do oglądania. Nawet nie można się uspokoić, czy to nie dotyczy pomysłu na istnienie całej Służby Zdrowia, organizacji życia społecznego ludzi, bo co właściwie stoi na przeszkodzie, żeby wystawiano rachunki bez miary dokonania dzieła, wyleczenia, albo leczono z chorób nieistniejących? Na przykład jakimś testem, który na zawołanie wyświetli chorobę. (Obowiązkowy elektroniczny termometr w kształcie pistoletu u właściciela-chirurga na bramce przeciwcovidowej za każdym razem wyświetlał tylko 34-35 stopni Celsjusza, co pielęgniarka wpisywała do protokołów przychodzących ze śmiertelną powagą - że to prawda. I już jest gotowa produkcja nowej normy statystycznej dla człowieka „zdrowego”.)
Albo jeszcze prościej – w oparciu o dokument szczepienia, podzieli się ludzi na zdrowych i chorych. Bez dokumentu wszyscy brani na leczenie z jego nieposiadania, aż posiądą. Metodą? Medyczną na 100%, jak na osoby niespełna rozumne przystało, według obowiązującego standardu, zaczynając od zaopiekowania się ich mieniem i wolą oczywiście.
A kto jeszcze nie widział postulujących o taki porządek świata lekarzy-profesorów, niech idzie ze swoimi oczami do babki z jajkami na rogu, żeby mu urok odczyniła, bo ta nawet jak nic nie zrobi, to przynajmniej żadnych głupot na rachunku nie wypisze, co za cudów dokonała.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo