Ars Longa Vita Brevis
Krótko (albo i nie) o rzeczach ważnych i nieważnych
14 obserwujących
42 notki
68k odsłon
  812   3

Bezwstydny pułk - natarcie (cz.2)

09 05 2022 Warszawa / fot Krzysztof Hoffmann / YanH.pl
09 05 2022 Warszawa / fot Krzysztof Hoffmann / YanH.pl

Zanim pójdę dalej, wrócę dziś na chwilę do motocyklisty i dziejowej misji odnowienia Wielkiej Rosji, której ciężar dźwiga. Wbrew pozorom ma on bardzo dużo punktów wspólnych z psami, które chcą zabijać dzieci w Rosji. I z samymi dziećmi też (niestety).

Pierwszy zatrzymany i sądzony podczas wojny w Ukrainie zbrodniarz ma dwadzieścia jeden lat, na imię Wadim, na nazwisko Sziszimarin. W 2009, kiedy Chirurg wrócił już z Berlina do ojczyzny, miał zaledwie osiem lat, zapewne bawił się klockami i nie sądził, że dla świata stanie się już wkrótce esesmanem. Chirurg zaś zapewne nie przypuszczał, że zostanie reżyserem teatrzyków dla najmłodszych. Nikt nic nie przypuszczał, jednak w chwili gdy na zlocie motocykli zjawił się sam Putin, dosiadając motocykla, Załdostanow musiał poczuć, że historia otworzyła przed nim dużo większe wrota niż te, które zwykł otwierać i do tego ze szczerego złota. Może Putin miał faktycznie coś na niego, może wcale nie miał a zaimponował mu po prostu ten zwalisty i sieriożny, twardy facet, może wszystko było zaś inaczej a my nigdy nie poznamy faktów. Dla efektu końcowego nie ma jednak to znaczenia. Dość, że Putin przewiózł tyłek na harleyu (Iże i Urale znowu się znalazły w ciemnym kącie), długowłosy zaś i jeszcze dość anonimowy wówczas poza Moskwą Załdostanow wdarł się szturmem na "salony" a za pośrednictwem internetu i telewizora do rosyjskich serc i domów od Smoleńska aż po Birobidżan. Rosja pokochała typa, który od oprycha i przywódcy gangu awansował na obrońcę wiary prawosławnej, piewcę wielkoruskiej chwały i tradycji. Tam, gdzie się pojawiał jego motor były zawsze flagi i symbole, z jednej strony sięgające carskiej Rosji, z drugiej zaś zahaczające niebezpiecznie brzegów stylistyki i tradycji stalinowskiej, która - warto to powiedzieć głośno - wciąż ma w Rosji legion zwolenników, i tych geriatryczno - nostalgicznych i tych nie znających świata bez Putina i Chirurga. Jak na przykład Wadim Sziszimarin.

image
Wadim Sziszimarin, morderca z Czupachiwki fot. VotTak/Telegram


***

2010. Wadim ma już dziewięć lat i lubi Gwiezdne Wojny, Chirurg zaś zajmuje się organizacją spędów, zlotów, spotkań i eventów ku czci Wielkiej Rosji. Po powrocie z Niemiec, gdzie - przypomnę - stał na bramce w klubie Sexton, wkrótce taki sam otwiera w Moskwie, nawet pod tą samą nazwą. Bo stosunek Rosjan - tutaj Chirurg nie jest żadnym odszczepieńcem - do zachodnich "kopirajtów" albo innych praw nabytych jest od zawsze czysto seksualny a więc kiedy i co chcą to biorą - bo kto im zabroni? Tak więc w Moskwie wykiełkował drugi Sexton. Tutaj jednak Załdostanow nie jest zwykłym wykidajłą ale szefem wszystkich szefów.

***

Sexton szybko wchodzi na obroty. Oprócz zwykłych oraz turbo potańcówek, organizowane są tu, dofinansowane grubą kasą z Kremla, zloty i spotkania braci na motorach z całej Rosji, w wielkoruskim, prawosławnym i patriotycznym stylu - uczestników jest z imprezy na imprezę coraz więcej, opisują je portale i gazety, pokazuje telewizja i nie sposób nie pomyśleć, że w samiuśkim sercu Rosji, tuż pod Kremlem, w karny, zorganizowany sposób, rodzi się prywatna armia, rodzaj gwardii narodowej, która w gruncie rzeczy jest bojówką do specjalnych zadań. Tak jak inne, działające od jakiegoś czasu, armie i bojówki, najemnicy i prywatne siły zbrojne Władimira Władimirowicza. Nocne Wołki póki co nie pchają się do polityki (wepchną się niedługo, biorąc twardy kurs na Antymajdan i - jak mówią sami - wyjeżdżając z kałachami do Donbasu), jeżdżą za to na obozy terenowe i po poligonach, ucząc się strzelania, walki wręcz i technik przesłuchania. Projekt Wielka Rosja na Harleyu kwitnie, zaś sam klub osiąga pięć tysięcy kasków i co najmniej drugie tyle opon, otwierając nawet oficjalne filie za granicą - przede wszystkim tam gdzie potencjalnie żyją bracia na obczyźnie, których w pewnej chwili trzeba będzie bronić. Przed faszyzmem, nazistami, Polską, Ameryką oraz NATO a gdy trzeba będzie to i przed Ninjago albo chociaż Kapitanem Bombą z Galaktyki Kurwix. Swoich w końcu nie brosajem. Filie wyrastają w Ukrainie i na Łotwie, nieformalnie zaś w Estonii, Litwie i na Białorusi a więc wszędzie tam gdzie nie zdołano sprzątnąć syfu po Imperium. Nie udaje za to się ten manewr w Polsce oraz w Gruzji. O gruzińskiej eskapadzie wilków już pisałem, w Polsce zaś do gangu chcą dołączyć organizatorzy Rajdu Katyńskiego, co wśród wszystkich w kraju zgodnie wzbudza wściekłość i niedowierzanie. Jednak Wiktor Węgrzyn, szef - pomysłodawca tego rajdu, jest zdecydowanie nieugięty. Chirurg ponoć mu obiecał wspólny rajd pod polską i rosyjską flagą do Katynia albo nawet dalej. Bardziej absurdalny byłby chyba tylko wspólny z Ilse Goering rajd hulajnogami do Treblinki. Polska oficjalnie się odcina od Węgrzyna, trwa smoleńskie śledztwo a szefowa Rodzin (nie smoleńskich a katyńskich), Izabela Saryusz-Skąpska, stawia sprawę jasno - Węgrzyn to nie tylko uzurpator (bo i kto mu podarował prawo do powoływania się na Katyń) ale również człowiek znikąd i zapewne prowokator. Sytuacja turla się po mediach jeszcze dwa tygodnie, potem schodzi śmiercią naturalną, chwilę po niej zaś umiera Wiktor Węgrzyn czym zamyka cały temat. Wilków w Polsce, tak jak w Gruzji, nie udało się zainstalować - w identyfikacji piątych kolumn mamy spore doświadczenie.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka