2 obserwujących
29 notek
13k odsłon
  168   0

Kulawa „trzecia noga” reformy rynku energii.

W czwartek 10 listopada weszło w życie rozporządzenie ograniczające przychody wytwórców energii elektrycznej i firm obrotu energią.

Regulacja miała domknąć pakiet zmian na krajowym rynku energii zapoczątkowany wcześniejszymi ograniczeniami cen na rynku bilansującym i kontynuowany przez zniesienie obliga giełdowego handlu energią elektryczną.

Jeszcze kilka dni przez publikacją rozporządzenia portale branżowe pełne były filipik przeciwko „likwidacji rynku energii w Polsce”, a kiedy już to nastąpiło … zaległa cisza.

Niektórzy już oniemieli, inni jeszcze się nie zorientowali!

Nie ukrywam, że nie widzę we wprowadzanym pakiecie zmian niczego nagannego.

Oczywiście reguły zostają zmienione i niektórzy, być może „dobrzy ludzie” poniosą straty. Straty, na które być może nie zasłużyli swoją uczciwą praca np. w alternatywnych spółkach obrotu energią.

Niestety takie są skutki letniego szaleństwa cenowego na rynku energii.

Nikt o zdrowych zmysłach nie mógł i nie powinien liczyć na bezczynność rządu w sytuacji, gdy energetyka chciała zaproponować polskim odbiorcom np. czterokrotne wzrosty cen w roku 2023.

I nie dajmy się oszukać, że tylko z powodu Putina.

Próba zastraszenia oponentów przez organizacje branżowe, głoszące, że każda dyskusja o „poza wojennych” przyczynach wzrostu cen energii jest wsparciem krwawego rosyjskiego dyktatora jest obrzydliwą hucpą. Tylko częściową można ją zrozumieć, jeśli weźmie się pod uwagę ujadanie dochodzące z opozycyjnej „loży szyderców”.

Podsumowując fakty:

1) Wojna przyniosła gwałtowny wzrost cen surowców energetycznych, który samoistnie prowadził do wzrostu cen energii elektrycznej

2) Korzystając z istniejących rozwiązań rynkowych firmy energetyczne nie zawahały się skorzystać z koniunktury i zaproponowały ceny, które mogły rozwalić krajową gospodarkę.

3) Rząd, poprzez zmiany na rynku bilansującym, wprowadził wyjątkowo skuteczne rozwiązanie błyskawicznie sprowadzające ceny do poziomu „usprawiedliwionego wojną”

4) Co do zasady, znosząc obligo giełdowe Polska nie zlikwidowała „wolnego rynku energii”. Jest rzeczą oczywistą i powszechnie akceptowaną, że obligo nie jest narzędziem rekomendowanym do stosowania w krajach UE co potwierdzić mogą także opinie przygotowane na potrzeby dyskusji nad zmianami ustawowymi w Senacie. Poza innymi skutkami brak obliga pozwoli ograniczenie zarówno wypływu energii z Polski, gdy będzie tańsza , jak też „wypierania” naszej energii przez import , w przypadku odwrotnym.

No , ale co z trzecią nogą, tzn. ograniczeniami przychodów?

Cóż, wiele wskazuje na to, że MKiŚ zachłysnął się sukcesem reformy rynku bilansującego i zatracił instynkt samozachowawczy.

Zamiast przeprowadzić publiczne konsultacje nowych rozwiązań postanowił nie pytać inżynierów i … w rozporządzeniu zapisał rozwiązania niewykonalne!

Zażądano mianowicie, żeby każdy wytwórca wyliczał dla siebie każdorazowo indywidualny poziom ceny maksymalnej wytwarzanej energii, powyżej którego byłby zobowiązany do przekazywania nadwyżki przychodów na rzecz odbiorców energii elektrycznej (faktycznie mechanizm jest bardziej skomplikowany, ale nie ma to znaczenia dla tych rozważań).

W przypadku jednostek wytwórczych wykorzystujących paliwa, poza parametrami kosztowymi wprowadzony został parametr techniczny odnoszący się do sprawności wykorzystania paliwa.

O ile samo pojęcie sprawności wytwarzania energii stanowi podstawę dyskusji o energetyce to wydaje się, że niespodzianką dla twórców rozporządzenia będzie chyba fakt, że na bieżąco nikt, w żadnej elektrowni nie wylicza i tym bardziej nie dokumentuje wartości tego parametru.

W tej sytuacji, żądając jego wykorzystania postawiono wytwórców energii przez niepotrzebny wyzwaniem, na pewno etycznym, a być może , w konsekwencji, prawnym.

Jeśli nie wiemy jaka (dokładnie) wartość parametru od, którego zależą nasze przychody to co mamy robić: ostrożnie zaniżać (bez gwarancji , że i to nie zostanie podważone w przypadku kontroli np. URE), czy wykorzystać sytuację i zarobić kilka dodatkowych złotych?

Regulacja prawna nie jest od mnożenia nierozwiązywalnych problemów.

Obecne zapisy trzeba błyskawicznie zmienić.

Prawdopodobnie trzeba będzie zrezygnować z podejścia indywidualnego do wyliczania cen maksymalnych energii dla poszczególnych jednostek wytwórczych na rzecz pewnych wartości zagregowanych np. tylko dla paliw, lub co najwyżej dla typów jednostek wytwórczych.

O wykonalność można zapytać inżynierów podczas konsultacji!

Czekać ze zmianami jednak nie można, bo problem nie zniknie , a w miarę upływu czasu propozycję rozwiązań będą coraz bardziej radykalne.

A niestety, rozwiązanie najdalej idące, czyli likwidacja ograniczeń zwiastować by tylko mogło prawdziwą katastrofę.


Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka