Nie samym njusem żyje człowiek
"Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda." Charles-Maurice de Talleyrand
78 obserwujących
326 notek
659k odsłon
  4918   12

Ukraina to nie Rosja? Zależy dla kogo.

Portnikow a doktryna Giedroycia

W polskiej polityce zagranicznej, gdy chodzi o Ukrainę, kroczącej drogami wydeptanymi przez J. Piłsudskiego i J. Giedroycia kwestia ukraińska była i jest  jedną z ważniejszych. Koncepcja strategicznego partnerstwa pomiędzy Polską a Ukrainą przez stronę polską była traktowana śmiertelnie poważnie. Podobnie jak i bycie adwokatem ukraińskich spraw i interesów w Europie. Adwokatem, dodajmy, darmowym i samozwańczym. Wprawdzie w Kijowie też mówiło się o strategicznym partnerstwie pomiędzy obydwoma krajami, ale z strony ukraińskiej były to tylko słowa. Jak to w dyplomacji bywa. Jest oczywiste, że od roku 1991 Polsce rzeczywiście zależało na Ukrainie i takiej symetrycznej postawy nie było w realnej polityce ukraińskiej. Ukraina nie ma żadnej własnej "doktryny Giedroycia" zgodnie z którą, sprowadzając to popularnego sformułowania przypisywanego J. Piłsudskiemu - "Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy".  Witalij Portnikow, współprzewodniczący Polsko - Ukraińskiego Forum Partnerstwa ujął to zarazem prosto i arogancko: "Polska potrzebuje Ukrainy bardziej niż Ukraina Polski". I w takim duchu była prowadzona polityka zagraniczna Ukrainy. Specyficznego stosunku Ukrainy do Polski nie zmieniła nawet rysująca się perspektywa inwazji Rosji w styczniu 2022 roku - znamienny przykład to zablokowanie tranzytu kolejowego do Polski. Jeżeli tak zachowuje się Ukraina słaba to jak będzie postępować Ukraina silna? 

Naturalnie - prawdziwe partnerstwo strategiczne, bliska współpraca gospodarcza i wojskowa byłaby korzystna zarówno dla Polski jak i dla Ukrainy - 75 mln. mieszkańców, ponad 900 tys. km. kw. powierzchni współdziałające ze sobą mają i moc zarówno odstraszającą i przyciągającą dla innych państw, których ziemie dawniej należały do korony Jagiellonów. O ile Europa Zachodnia nie rozumie lub przechodzi nad tym do porządku dziennego, imperialnej polityki rosyjskiej o tyle Polska, Ukraina, Białoruś i Litwa rozumieją ją bardzo podobnie ze względu na doświadczenie historyczne. Zagrożenie ze wschodu jest i było zawsze realne. W każdym razie z Polską taki cel był możliwy do osiągnięcia w przeszłości / można byłoby do niego zmierzać wspólnie. Z Ukrainą nie. 

Czy zatem Polsce potrzebna jest Ukraina?

To zależy od samej Ukrainy. Spoglądając na ostatnie lata relacji polsko - ukraińskich pozwolę sobie stwierdzić, że Ukraina nie była dla Polski państwem przyjaznym, Polska nie była krajem z którym Ukraina chciała mieć szczególne, wyjątkowe relacje. Na pewno potrzebujemy państwa buforowego, ale jeżeli to państwo w przyszłości ma być sferą wpływów rosyjskich lub niemieckich to nie wiem, jaka z tego korzyść miałby wynikać dla polskiego państwa?

Wojna, wcześniej czy później zakończy się i jeżeli Ukraina jej nie przegra przekonamy się czy nastąpi istotna zmiana w stosunkach polsko - ukraińskich. Aktualna doktryna polityczna Ukrainy ma charakter integralno-nacjonalistyczny  i nie sprzyja porozumieniu się z Polską na dłuższą metę zaś źródła tej doktryny uosobione w takich postaciach jak S. Bandera czy R. Szuchewycz są trujące. Trujące i dla Ukrainy i dla relacji z Polską. 

Chciałbym zwrócić uwagę, że pomimo trudnej wojennej sytuacji Ukrainy rok uczczenia pamięci UPA przez lwowskie władze nie został odwołany a okoliczności, aby wykonać taki symboliczny gest wobec Polski nigdy nie były bardziej sprzyjające. 


Wojna Rosji z Ukrainą

Biorąc pod uwagę to, co napisałem powyżej -  reakcja polskiego rządu  po najeździe Rosji na Ukrainę jest logiczna i konsekwentna. Nie oznacza, że jest jakaś wybitnie mądra, ale jest przewidywalna - psychologicznie toczymy zastępczą, na poziomie politycznej propagandy,  wojnę z Rosją rękami Ukraińców. Rosja nie miała w Polsce nigdy dobrej prasy. Zresztą słusznie. Patrząc na zachowanie się polskich polityków, słuchając słów padające z ich ust w przestrzeni publicznej nie zdziwiłbym się, gdyby wszystkim uchodźcom z Ukrainy nadano obywatelstwo polskie. Emocje są na wysokim C - w polityce nie wróży to niczego dobrego, niczego rozsądnego. 

To, co robi Zachód, przynajmniej z mojego punktu widzenia, jest standardowe w takich sytuacjach: Zachód ujada, robi groźne miny, wypowiada ostrzeżenia, moralizuje. I jeżeli nie będzie zmuszony do zrobienia czegoś innego na tym poprzestanie i będzie z tego kontent. Rosji bowiem nie zależy na wojnie z Zachodem a i Zachód nie chce i nie jest gotowy (zarówno militarnie jak i psychologicznie) do wojny z Rosją. Nie umiem zrozumieć z jakiego powodu polski rząd nie zachowuje się w sposób identyczny - do żadnych działań wojennych nie jesteśmy w jakikolwiek sposób przygotowani, nie jesteśmy też na tyle zamożni, aby utrzymać uchodźców z Ukrainy bez obniżenia poziomu życia Polaków. Być może nie jest to właściwy czas na kalkulowanie, ale warto uświadomić sobie, że miesiąc 500+ dla dzieci z Ukrainy (jeżeli jest ich w Polsce 200 tys.) to wydatek rzędu 22 mln. EUR. Niezależnie jednak od tego czy jest on właściwy czy nie to takie wydatki przez podatników w Polsce zostaną poniesione. 

Lubię to! Skomentuj89 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka