1646 rok to jest moment, kiedy masz wszystko na stole by zmienić historię.
1. U nas: Władysław IV ma już potajemnie zmobilizowanych 20 tys. Kozaków pod listy tureckie. Mają czajki, mają obietnicę rejestru, czekają na wojnę. Sejm 1646 właśnie mu tę wojnę turecką blokuje, bo boi się Turcji i silnego króla.
2. W Moskwie umiera stary car Michał Romanow w 1645. Na tronie siada jego 16-letni syn Aleksy. Rządzi za niego Borys Morozow, który żeby spłacić długi po wojnie smoleńskiej, podnosi podatki do nieba. To za 2 lata wywoła Bunt Solny, ale już w 1646 Moskwa jest bankrutem. Jej nowa armia - pułki nowego stroju - istnieje tylko na papierze. A na południu budują od 10 lat Biełgorodzką Linię - system wałów i fortów od Biełgorodu do Tambowa, który ma odciąć Tatarów.
I tu jest ruch: Władysław zamiast mówić sejmowi "idziemy na Turcję, najpotężniejsze państwo świata", mówi "idziemy na Moskwę, bankruta w buncie, żeby zabezpieczyć Smoleńsk, Czernihów i Siewierszczyznę, które mamy po Polanowie, i zniszczyć ich linię".
Szlachta, która bała się Turka, Moskwy się nie boi. W 1634 rozbiliśmy ich pod Smoleńskiem. Zgoda na wojnę moskiewską byłaby o wiele łatwiejsza do wyciągnięcia niż na turecką.
Jak wyglądałaby kampania 1646-47?
Nie ma powstania Chmielnickiego, bo Chmielnicki dostaje to co chce - w styczniu 1646 dostaje od króla buławę, 20 tys. rejestru i Subotów z powrotem. Zamiast uciekać na Sicz, prowadzi Kozaków na Moskwę.
Uderzamy z dwóch stron, ze Smoleńska, który jest nasz:
• Litwini Radziwiłła ze Smoleńska na Wiaźmę. Wiaźma to główny magazyn zbożowy Moskwy. Spalenie go w 1646 oznacza głód w Moskwie w 1647. • Kozacy z Czernihowa i Nowogrodu Siewierskiego na Briańsk - Orył - Kursk. Ich cel to nie zdobywanie Moskwy, tylko zniszczenie Biełgorodzkiej Linii. Dla Kozaka to idealna wojna - drewniane forty, słabi strelcy, dużo jasyru.
Moskwa nie ma czym odpowiedzieć. Jej najlepsze wojska są na południu i budują tę linię. Muszą się cofnąć. W lukę wchodzą Tatarzy Islam Gireja, którzy do tej pory bali się tej linii. Teraz Tatarzy mogą znowu jeździć pod Moskwę aż pod Kołomną.
W Moskwie w 1647 wybucha Bunt Solny dwa lata wcześniej i 10 razy silniejszy. Bo do buntu podatkowego dochodzi wieść o wojnie i głodzie. Bojarzy mordują Morozowa, a młodego Aleksego zmuszają do rozejmu.
Rozejm w Wiaźmie 1647: Moskwa potwierdza, że ziemia smoleńska, czernihowska i siewierska to na wieki Rzeczpospolita, płaci 200 tys. rubli okupu i zobowiązuje się rozebrać resztki Biełgorodzkiej Linii.
Co to zmienia na 100 lat?
To jest kluczowe - nie ma powstania Chmielnickiego.
Bo Kozacy wracają w 1647 z łupami z Oryła, z rejestrem 20 tys. i z ziemią na pograniczu siewierskim. Nie mają powodu się buntować. Chmielnicki zostaje hetmanem królewskim, bogatym magnatem kresowym pokroju Wiśniowieckiego. Nie ma ugody perejasławskiej w 1654, bo nie ma komu jej podpisać.
Nie ma wojny polsko-moskiewskiej 1654-67, bo Moskwa została pobita w 1646 i boi się nas.
Nie ma Potopu szwedzkiego w 1655. Dlaczego? W realnej historii Szwecja zaatakowała, bo Polska była wykrwawiona powstaniem kozackim. W tym scenariuszu Polska w 1655 jest świeża po zwycięskiej wojnie, ma 20 tys. zaprawionych w bojach Kozaków i sojusz z Tatarami, którzy nienawidzą Moskwy. Karol Gustaw szuka łatwiejszego celu i idzie na Danię.
Rzeczpospolita z 1646 roku, która uderza pierwsza, zamiast czekać aż wszyscy uderzą na nią w 1648-55, zostaje hegemonem Europy Wschodniej na 50 lat. Smoleńsk zostaje polski na zawsze, a granica z Moskwą idzie na linii Wiaźma - Briańsk - Kursk.
Cena? Jedna. Żeby to zrobić, Władysław IV musiałby w 1646 roku złamać sejm i zostać monarchą absolutnym. Musiałby powiedzieć szlachcie: "daję Kozakom prawa szlacheckie i idę na Moskwę bez waszej zgody". Gdyby mu się udało, nie byłoby złotej wolności. Byłaby Polska absolutna jak Rosja i Szwecja.
I dlatego szlachta wolała stracić Smoleńsk w 1654 niż stracić liberum veto w 1646.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)