Rozbicie dzielnicowe nie było głupim pomysłem. Było logicznym pomysłem na 1138 rok, który okazał się katastrofą na 200 lat.
Krzywousty nie wymyślił podziału z kaprysu. Żył w systemie monarchii patrymonialnej, gdzie każdy syn ma prawo do części ojcowizny. Widział co się dzieje na Rusi - tam synowie Jarosława Mądrego mordują się o Kijów. Widział też co się dzieje w Polsce po śmierci Hermana - on sam walczył z bratem Zbigniewem.
Więc wymyślił coś, co wydawało mu się genialnym bezpiecznikiem. Państwo podzielone na 5 dzielnic, z których 4 to dziedziczne uposażenie synów, a piąta to terytorium księcia zwierzchniego należące do najstarszego z rodu.
W praktyce: Władysław II dostaje Śląsk, Bolesław Kędzierzawy Mazowsze i Kujawy, Mieszko Stary Wielkopolskę, Henryk ziemię sandomierską, plus dzielnica senioralna - Kraków, ziemia krakowska, Sieradz, Łęczyca i Pomorze Gdańskie. Senior ma zwierzchność, wojsko i politykę zagraniczną.
To nie zadziałało, bo dał czterem młodszym braciom własne skarby, własne drużyny i własne stolice. Oczywiście, że się zbuntują przeciwko najstarszemu.
Jaki testament mógł to zatrzymać? Są 3 realne alternatywy, które były już w obiegu w Europie XII wieku.
1. Wariant czeski: Pełna primogenitura
Tak robili Przemyślidzi w Czechach i Arpadowie na Węgrzech. Krzywousty ogłasza:
"Władysław, mój syn pierworodny z małżonki Zbysławy, dziedziczy całe Regnum Poloniae niepodzielnie. Młodsi synowie otrzymują utrzymanie z dóbr stołowych i przeznaczeni są do stanu duchownego lub służby rycerskiej u brata."
Bolesław IV idzie na biskupa krakowskiego, Mieszko na opata tynieckiego, Henryk na rycerza na dwór cesarza. Brutalne, ale skuteczne. To zrobił Kazimierz Odnowiciel ze swoimi braćmi i zadziałało.
Skutek: Żadnych dzielnic suwerennych. Władysław II nie jest "princepsem" zależnym od łaski braci, tylko królem jak ojciec. Możni nie mają do kogo pójść ze skargą. Nie ma buntu juniorów w 1146, nie ma wygnania Władysława.
2. Wariant francuski: Apanaże bez suwerenności
To najciekawszy model. Tak robili Kapetyngowie. Krzywousty dzieli, ale inaczej:
"Synowie otrzymują ziemie na utrzymanie, ale bez prawa bicia monety, bez prawa prowadzenia wojen i bez prawa zawierania sojuszy. Są hrabiami króla polskiego, nie książętami."
Bolesław dostaje Mazowsze jako kasztelanię dochodową, Mieszko Wielkopolskę jako zarządca, ale wszystkie grody obsadza król, wszystkie podatki idą do Krakowa, a ich synowie wracają do domeny po ich śmierci.
Skutek: Wygląda jak kompromis, więc możni i Salomea - druga żona Krzywoustego, matka juniorów - mogą to zaakceptować. Jednocześnie Władysław zachowuje monopol na przemoc. To wersja, która najłatwiej przeszłaby w 1138.
3. Wariant imperialny: Testament lotaryński
Krzywousty był lennikiem cesarza Lotara III po hołdzie w Merseburgu w 1135. Mógł pójść na całość i skopiować Rzeszę:
"Królestwo Polskie jest lennem korony, dziedziczy je najstarszy potomek. Młodsi mogą otrzymać marchie nadgraniczne do kolonizacji - Pomorze Zachodnie, Prusy, Połabie."
Czyli juniorzy dostają zadanie: idźcie zdobywać nowe ziemie na północ i zachód, a nie dzielcie stare.
Co dalej? Oś czasu bez rozbicia
Załóżmy, że przechodzi Wariant 1 lub 2. Polska zostaje scentralizowana pod Władysławem II i jego synem Bolesławem Wysokim.
1146-1157: Nie ma wojny domowej. Kiedy cesarz Fryderyk Barbarossa rusza na Polskę w 1157, nie staje przeciwko skłóconym książątkom, tylko przeciwko jednemu królestwu które może wystawić 10-12 tys. wojów. Prawdopodobnie i tak przegrywamy, bo Rzesza jest potężna, ale nie ma wygnania i rozbicia jako kary. Hołd, ale państwo całe.
1226 - najważniejszy punkt zwrotny: W naszej historii Konrad Mazowiecki, samodzielny książę słabego Mazowsza, sprowadza Krzyżaków bo nie radzi sobie z Prusami. W historii alternatywnej nie ma księstwa mazowieckiego. Jest królewski namiestnik na Mazowszu z armią całego królestwa. Nie ma potrzeby sprowadzania zakonu. Krzyżacy zostają nad Dunajem i walczą z Kumanami na Węgrzech. Nie ma państwa zakonnego, nie ma 300 lat wojen o Pomorze.
1241 - Mongołowie: W Legnicy Henryk Pobożny ginie, bo ma tylko Ślązaków i trochę Wielkopolan. Może 3-4 tys. ludzi. W wersji zjednoczonej król wystawia pospolite ruszenie całego kraju - 25-30 tys. rycerstwa plus piechota. Nadal przegrywamy taktycznie z Mongołami, ale to nie jest rzeź jednej dzielnicy. Kraj nie jest spustoszony tak, że nie może się podnieść przez 50 lat. Odbudowa trwa 5 lat, nie 50.
1250-1300 - Gospodarka: Bez rywalizacji książąt nie ma szalonej licytacji na lokacje miast na prawie niemieckim. Urbanizacja jest wolniejsza, ale bardziej kontrolowana. Z drugiej strony nie tracimy ziemi lubuskiej na rzecz Brandenburgii w 1250, ani Śląska na rzecz Czech w 1327-1339. Wrocław, Kraków i Poznań zostają w jednym organizmie celnym.
Polska w 1400 roku w tej linii
Nie ma Władysława Łokietka, który musi scalać kraj z puzzli. Jest ciągła dynastia Piastów w Krakowie.
• Granice: Śląsk cały czas polski, więc mamy miedź, srebro i sukno wrocławskie. Pomorze Gdańskie nigdy nie odchodzi, więc mamy dostęp do morza od 1138 bez przerwy. Bez Krzyżaków nie ma potrzeby unii z Litwą żeby ich pokonać. Litwa prawdopodobnie zostaje poganami dłużej albo chrzci się bezpośrednio z Polski jako sojusznik przeciwko Rusi. • Polityka: Polska wchodzi w XIII wiek jako królestwo na poziomie Czech Przemyśla Otokara II. Silne, scentralizowane, z królem który ma dochody z żup krakowskich i handlu bałtyckiego. Być może wcześniej dostajemy koronę cesarską? Może wchodzimy w konflikt z Brandenburgią i Czechami o dominację nad Odrą już w 1280, a nie w 1526. • Kultura: Nie ma mitu rozbicia jako traumy. Nie ma "Polski powiatowej", gdzie każdy książę chce mieć swój uniwersytet. Być może nie ma tak silnej tożsamości lokalnej - Wielkopolanin i Mazowszanin czują się tak samo Polakami jak Francuzi w Ile-de-France i Langwedocji. Ale też nie ma tej niesamowitej odporności, która kazała przetrwać językowi polskiemu 200 lat bez państwa.
I tu jest paradoks. Rozbicie było katastrofą militarną, ale było inkubatorem. To właśnie 100 małych dworów fundujących kościoły, klasztory i miasta sprawiło, że Polska nie dała się zgermanizować jak Połabie. Gdyby Władysław II utrzymał silną władzę centralną na wzór niemiecki, ryzykowałby że zostanie obalony przez możnych i zastąpiony przez kogoś z Rzeszy, tak jak stało się w Czechach i na Węgrzech wielokrotnie.
Najlepszy testament alternatywny? Moim zdaniem ten francuski. Jeden król w Krakowie, bracia jako jego urzędnicy z wysokimi pensjami, ale bez armii. Dałby Polsce 150 lat przewagi nad Czechami i Brandenburgią, a jednocześnie uniknąłby wojny domowej, która w wersji czeskiej wybuchłaby na pewno w 1140.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)