3 obserwujących
109 notek
51k odsłon
181 odsłon

Chorzowskie rekordy

Wykop Skomentuj1

Chorzów to miasto rekordów. To tu znajduje się Park Śląski – największy park miejski w Europie i tutaj gra rekordzista w ilości zdobytych tytułów mistrzowskich – Ruch. Tenże Ruch zaliczył rekordowy, wręcz mistrzowski zjazd z Ekstraklasy do czwartej ligi, zwanej dla niepoznaki trzecią. Spadając rok po roku, po raz pierwszy w swej stuletniej historii występuje w lidze regionalnej. Ostatnio wygląda na to, że niebieskim uda się uniknąć kolejnego spadku. Na półmetku rozgrywek są w czołówce tabeli z pewnymi szansami na awans. Jakkolwiek Ruch zakończy ten sezon, jedno jest pewne: będzie to najniższe miejsce w jego historii, akurat na stulecie klubu. Kolejny chorzowski rekord. 

Ale to nie koniec rekordów. Kibice niebieskich rekordowo długo czekają na nowy stadion. Jego budowę obiecał obecny prezydent – Andrzej Kotala z Platformy Obywatelskiej dziewięć lat temu, gdy starał się przelicytować ówczesnego prezydenta Marka Kopla, reprezentującego stowarzyszenie samorządowe, a który to Marek Kopel odpowiedzialnie podchodził do tej licytacji i nie obiecywał gruszek na wierzbie. Andrzej Kotala gruszki na wierzbie obiecał, kibice Ruchu uwierzyli, ale gruszki, jak to gruszki, na wierzbie nie urosły. 

Dziewięciolecie starań prezydenta o realizację tej obietnicy zaowocowało projektem stadionu. A więc jest projekt i – biorąc pod uwagę, że powstał po dziewięciu latach – kolejny rekord. Nic dziwnego, że rekordowo cierpliwi kibice nieco się zdenerwowali i zorganizowali kilka spektakularnych demonstracji, domagając się budowy stadionu, a wobec braku jednoznacznych deklaracji prezydenta zapowiedzieli zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie jego odwołania. 

Sprawa zaczęła być poważna, więc prezydent rozpoczął przeciwdziałania. Ogłosił, że w obecnej sytuacji budżetu miasta, budowa nowego stadionu jest niemożliwa. Znalazł również winnego – oczywiście rząd Prawa i Sprawiedliwości, który, obniżając podatki, zmniejszył wpływy do miejskiego budżetu. Licząc zapewne na krótka pamięć wyborców i ich słabą zdolność kojarzenia faktów, gładko pominął kwestię, co uniemożliwiało mu budowę stadionu przez ostatnie dziewięć lat, skoro obniżka podatków nastąpiła dopiero teraz. Miał też dobrą dla kibiców wiadomość: budowa została jedynie czasowo ograniczona do postawienia nowego budynku klubowego, a więc budowa trwa, co jest bardzo ważne dla śrubowania rekordu. 

Ani kibice, ani prezydent nie odnieśli się do bardziej zasadniczego pytania: czy Chorzów stać na nowy stadion i czy jest on koniecznie potrzebny, skoro niedaleko od Ruchu stoi Stadion Śląski, spełniający wszelkie wymagania. Nawiasem mówiąc, jego modernizacja również sięgała rekordów czasu trwania oraz urzędniczej nieudolności i rozrzutności. 

Cóż, mamy taką rywalizację, przynajmniej na Śląsku, które miasto wybuduje lepszy stadion. Na Stadionie Śląskim mógłby grać zarówno Ruch, jak i GKS Katowice, których obecne stadiony leżą w niedalekiej odległości od niego. Zamiast tego władze Katowic, podobnie jak Chorzowa, postanowiły wybudować nowy stadion. W końcu ani Katowice, ani Chorzów nie mogą być gorsze od Zabrza. Jak dobrze pójdzie i chorzowski stadion w końcu powstanie, będzie prawdopodobnie najwspanialszym stadionem w IV lidze. Też jakiś rekord. 

Skoro więc stadion niekoniecznie potrzebny jest Chorzowowi, to po co zawracać sobie głowę protestami kibiców i po co ten artykuł? Stadion nie jest tutaj najistotniejszy, chodzi o wiarygodność wyborczych obietnic i w ogóle o odpowiedzialność polityków za składane publicznie deklaracje. Obiecanki wyborcze są obietnicami publicznymi i za ich złamanie politycy powinni ponosić konsekwencje. Tak być powinno a jest jak jest. Przed wyborami złote góry a po wyborach: sorry, żartowałem. I tak w kółko co cztery lata. 

Stadion nie jest ani jedyną, ani największą z niespełnionych obietnic obecnego prezydenta. Jest przypadkiem raczej typowym. Przypomnę chociażby obwodnicę Chorzowa, inwestycję o wiele większą i o istotnym znaczeniu dla funkcjonowania miasta. Wybudować ją obiecali zarówno prezydent, jak i przybyli do Chorzowa jego partyjni koledzy – marszałek województwa i szef wojewódzkich struktur Platformy. Zabiegając o głosy chorzowian przed wyborami parlamentarnymi w roku 2011, obiecali szybką realizację. Padły konkretne daty: zakończenie prac projektowych do końca roku, rozpoczęcie budowy w 2014 a zakończenie w 2017. Oczywiście pod warunkiem, że chorzowianie zagłosują na PO. 

Chorzowianie zagłosowali tak, jak wcześniej kibice Ruchu, Platforma wybory wygrała a o obwodnicy nikt już więcej nie wspomniał. Mamy koniec roku 2019 i nie wiemy nawet, czy jest gotowy obiecany osiem lat temu projekt. Może prace nad nim jeszcze trwają? Kolejny rekord? 

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka