75 obserwujących
1265 notek
951k odsłon
2082 odsłony

Harvey Weinstein na stosie MiTuizmu

Wykop Skomentuj53

image


Obrzydliwy facet. Kwintesencja hollywoodu. Świnia wykorzystująca kobiety i ludzi, mająca władzę tworzenia ich karier, w jakimś sensie życia. Samiec/wieprz alfa, top cywilizacji, człowiek szczytu wpływów, powodzenia, konsumpcji wszystkiego. Nie, nie miał pociągu do nieletnich jak Epstein. Ale to kwestia bardziej jeszcze chorych i patologicznych preferencji.

Pakt

W jakiś sensie - w jakim? - Wenistein podpisał pakt ze złem. Niczym bohater "Fausta" Goethego, przyjął ofertę diabła, księcia tego świata. Przeszedł na stronę ciemności i dostał wszystko, o czym mógł tylko marzyć. Władzę, pozycję, potęgę i rzekę pięknych kobiet, które - być może - same pchały mu się do łóżka. Takie były warunki kontraktu. Problem skutków, karmy, "sądu", zawsze w takich przypadkach jest w "protokole dodatkowym", niejawnym, dopisanym gdzieś na drugiej stronie kartki drobnym druczkiem.

Więc każdy kto się staje worem konsumpcyjnym, wciągającym świat do swego wnętrza i naśladującym tym samym swego "ojca" - "Diabła macie za ojca" - mówił Jezus, każdy przeżywający w ten sposób orgazm konsumpcji, a więc napawania się tym, czym może zawładnąć, co może mieć, czego może doświadczyć i co może poddać własnej kontroli, zaciąga zobowiązanie, dług, wierzytelność, która go może pogrążyć. O tego typu ludziach tak mówi Bóg:

Niewolnicy chciwości, przez chuć i złość trawieni, uczciwość lekko sobie ważąc, bogactwa ku zmysłów uciesze, nieprawnie gromadzą i mówią: „otom dziś zdobył tę rzecz pożądaną, jutro zdobędę nową; dziś dóbr mam tyle, jutro chcę posiąść ich więcej; (...) Przez egoizm i poczucie swej siły opętani, powodowani swych gniewów i chuci gwałtownością, a zapalczywym uniesieni zuchwalstwem, gardzą Mną w sobie samych i w innych. Tych nienawistnych, mściwych, okrutnych, najnikczemniejszych spośród ludzi, w coraz to bardziej mroczne rzucam Ja łona.

Czy to Bóg chrześcijan tak "mówi"? Czy to Bóg zaściankowego i głupiego katolicyzmu? Nie. To słowa tekstu powstałego 300 lat przed Chrystusem, to słowa cywilizacji i religii, która nie znała Boga Abrahama. To słowa Kriszny, ze świętej księgi hinduizmu - Bhagavad Gity.

Więc Harveya należy potępić. I spieszą teraz na wyprzódki gwiazdki - czy nie zaczyna to brzmieć obrzydliwie? - Hollywood. Wieszają go publicznie wszyscy. Ni stąd, ni zowąd, zło wychyliło swój prześmiewczy pysk i pokazało Harweyowi drugą stronę kontraktu i tę klauzulę o cenie. Swojego "żołnierza" złożyło w ofierze, poświęciło pionka, by osiągnąć więcej, by demontować dalej, budowlę cywilizacji, by niszczyć ten kwiat kultury, by zdławić tę krainę wolności jaką była i ciągle częściowo pozostaje zachodnia cywilizacja. Choć... coraz mniej.

Wątpliwości

87 kobiet oskarżyło Weinsteina o przestępstwa seksualne. Prokuratura wzięła się ostro do roboty i... odrzuciła 81 z nich wybierając dwa do aktu oskarżenia plus cztery jako przypadki "wspomagające" i mające "ilustrować" przestępcze zachowania Weinsteina. Pierwsza ze wspomagających pań odtwarzała z pamięci zdarzenie, o które nie było przedmiotem oskarżenia, a które wg. tej Pani zdarzyło się... 27 lat temu. 

Z pozostałych trzech pań "wspomagających", w zeznaniach pierwszej prokuratura znalazła takie luki, że początkowo z nich zrezygnowała. Potrzebne było 55 (słownie: pięćdziesiąt pięć) wizyt terapeutycznych i dopiero po nich, pani składała zeznania. Trzecia pani opowiedziała napastowanie różnym osobom w postaci trzech sprzecznych ze sobą wersji. Ostatnia miała problemy z pamięcią, błędnie podała szczegóły anatomii oskarżonego, zaś jej zeznaniom zaprzeczyła inna, zobowiązana do zeznań pod przysięgą. ("the other woman, testifying for the defense under subpoena, forcefully denied her claims")

Zeznania dwóch głównych poszkodowanych, również obciążone były wątpliwościami. Pierwsza z nich, swój kalendarz w tygodniu,w  którym miał mieć miejsce gwałt, ozdobiła serduszkami i słowami "kocham", "kocham", "kocham". Gdy w skrajnie negatywnych barwach odmalowała zachowanie oskarżonego na procesie, została skonfrontowana z treścią swoich emaili, w których pisała [do niego] “lots of love” (dużo miłości) lub “totally bummed to have missed you.” (mój świat się rozpada bo cię nie ma).

Druga oświadczyła w sądzie, że kłamała. Kiedy i kogo okłamywała? Swoje przyjaciółki, swojego chłopaka, swojego "life coacha", swoją matkę, siebie samą, gdy w zachowanych emailach i rozmowach telefonicznych twierdziła, że Weinstein "nadaje jej wartość", "rozumie ją", że go kocha. Po domniemanym gwałcie, zdecydowała się zostać w Nowym Jorku na noc, by móc następnego dnia wziąć udział w testach aktorskich i... by świętować urodziny Weinsteina przypadające właśnie na ten dzień. Wspomniana przez Mann (nazwisko pokrzywdzonej) jej przyjaciółka, została wezwana na świadka przez obronę i w trakcie składania zeznań w sądzie zaprzeczyła w mniejszym lub większym stopniu jej twierdzeniom.

Wykop Skomentuj53
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo